Opolska spółka słusznie, i to na własne życzenie, nie dostała koncesji na import gazu ziemnego — zdecydował sąd.
Zakład Projektowania i Usług Teletechnicznych Brzozowski (ZPiUT) w Opolu zajmuje się m.in. sieciami telekomunikacyjnymi, usługami budowlanymi i transportem. Rok temu chciał rozszerzyć działalność o import gazu ziemnego. Do takiej działalności potrzebna jest koncesja Urzędu Regulacji Energetyki (URE). URE trzykrotnie wzywał ZPiUT do uzupełnienia wniosku koncesyjnego: spółka nie dołączyła do niego informacji wymaganych przez prawo. Po monitach urzędu ustosunkowała się do kwestionowanych przezeń zaległości finansowych, ale odmówiła dostarczenia projektu dywersyfikacji dostaw gazu oraz umów na jego przesył. Zdaniem ZPiUT, zajmujące się tym firmy mają obowiązek przesyłania gazu, więc umowy na etapie rozpatrywania wniosku o koncesję nie są potrzebne.
W efekcie URE pozostawił wniosek bez rozpoznania, a ZPiUT poskarżył się ministrowi gospodarki na bezczynność urzędu. Taka skarga przysługuje wtedy, gdy organ powołany do rozpoznania sprawy nic nie robi przez miesiąc. Minister stwierdził jednak, że bezczynności nie było — URE zajął się sprawą i nie ze swojej winy nie mógł jej zakończyć wydaniem koncesji.
Spółka odwołała się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Warszawie. Ten potwierdził stanowisko resortu: bezczynności nie było.
— Bezczynność występuje wtedy, gdy organ administracji nie podejmuje działań. To skarżąca spółka nie raczyła uzupełnić wniosku. Dostarczone przez nią informacje uniemożliwiały wydanie koncesji — uzasadniała sędzia Izabela Głowacka-Klimas.
Niejako przy okazji sąd określił, kto sprawuje nadzór nad URE: minister gospodarki. Zdaniem przedstawicielki URE, decyzje urzędu podlegają jedynie kontroli sądowej. Sąd znalazł jednak rozporządzenie prezesa Rady Ministrów z czerwca tego roku, według którego URE podlega temu resortowi.