Chciwość grzechem głównym inwestorów

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2015-03-17 00:00

Niezależnie od doświadczenia, jakie ma inwestor, za jego błędami stoi zawsze dążenie do szybkiego i dużego zarobku.

Tnij straty i maksymalizuj zyski — to podstawowa zasada, która powinna rządzić zachowaniem inwestora foreksowego.

Fotolia

— Niestety, praktyka pokazuje, że inwestorzy zbyt często nie przestrzegają tej zasady. Zazwyczaj widząc niewielkie zyski, większość inwestorów zamyka pozycję, a z drugiej strony — zbyt długo utrzymują pozycję stratną, licząc na odwrócenie tendencji. To najbardziej klasyczny z popełnianych błędów, kiedy nadzieja rośnie wraz z pogłębiającą się stratą — podkreśla Daniel Kostecki, analityk rynków finansowych w HFT Brokers DM.

Z tym błędem korespondują z nim próby szybkiego odrabiania strat. W rezultacie inwestorzy podejmują coraz bardziej ryzykowne decyzje, a tym samym straty zamiast maleć — rosną. — Pojawienie się strat dodatkowo wyzwala bardzo niebezpieczny apetyt na ich szybkie odrabianie. Proces podejmowania racjonalnych decyzji inwestycyjnych z uwzględnieniem relacji zysku do ryzyka zmienia się w czysto emocjonalny hazard — dodaje Daniel Kostecki.

Początkujący i zaawansowani

Poważnym błędem jest oczywiście wejście na rynek niepoprzedzone przejściem łatwo dostępnej ścieżki edukacyjnej. Agresywne reklamy części brokerów, epatujące kilkusetprocentowymi zyskami możliwymi do osiągnięcia w tydzień, powodują jednak, że ludzie zatracają zdrowy rozsądek. To klasyczny błąd początkujących.

— Wiara, nadzieja i chciwość — początkujący inwestorzy zawsze wiedzą lepiej i wierzą, że na pewno mają szczęście. Że niżej już nie spadnie i na pewno się odbije — mówi Robert Kosowski, dyrektor marketingu DM mBanku.

— Początkujący inwestor powinien zacząć od inwestycji średnioterminowych, czyli zajmowania pozycji na kilkanaście dni czy kilka tygodni, a nie łapania zysków na kilkugodzinnych zmianach kursów — radzi Tomasz Mączka, menedżer ds. sprzedaży w Noble Securities. Chciwość jest jednak nieobca nie tylko początkującym, ale również zaawansowanym inwestorom. W ich przypadku prowadzi jednak do bardziej subtelnych błędów. Jednym z nich jest tzw. faza boga. Na podstawie wcześniejszych trafnych decyzji inwestor dochodzi w niej do wniosku, że znalazł uniwersalny i zawsze sprawdzający się sposób działania, gwarantujący niczym nieprzerwaną fazę zysków.

— Punktem wyjścia do tego błędu nie jest szczęście początkującego, które czasami się zdarza, ale rzeczywista dogłębna wiedza o rynku i seria trafnych decyzji. W ich wyniku inwestor nabiera nadmiernej pewności siebie i jeśli w konsekwencji pojawią się straty, to są naprawdę bardzo duże. Oprócz wymiaru czysto ekonomicznego mają charakter psychologiczny, odbierając inwestorowi pewność siebie i zaufanie do wcześniej stosowanej strategii — komentuje Daniel Kostecki.

Zapanować nad emocjami

Subtelnym błędem jest też nadmierna aktywność. Inwestor z doświadczeniem zaczyna wykonywać więcej transakcji, niż wynika to z racjonalnych założeń strategii inwestycyjnej. — Zbyt częste transakcje powodują, że w procesie inwestycyjnym zaniedbywana jest dogłębna analiza, co w dłuższym terminie zazwyczaj kończy się stratą. Chyba że częstotliwość transakcji wynika z zastosowania automatycznej strategii, która jeśli jest dobrze zaprojektowana i zoptymalizowana, daje szanse na uzyskanie krótkotrwałej przewagi statystycznej — podsumowuje Daniel Kostecki.

— Inwestycje to masa emocji, ale muszą być one trzymane w ryzach zimnej kalkulacji, z nadrzędną myślą, że akceptowalna wielkość strat jest mierzalna i znana. Nie da się wypić całego dostępnego na świecie szampana i trzeba się pogodzić z tym, że nie każdy złoty strzał będzie nasz — dodaje Robert Kosowski. © Ⓟ