Chinki polubiły superauta

Łukasz Ostruszka
opublikowano: 15-01-2011, 03:54

Producenci luksusowych aut przecierają oczy ze zdumienia, bo w ich „męskich zabawkach” zakochały się chińskie kobiety.

- Szybkie samochody zawsze były męskim światem. Kobiety kupujące takie samochody po prostu poszukują równej pozycji z naszymi męskimi odpowiednikami - mówi w rozmowie z agencją Bloomberg Lily Liu, mieszkająca w Pekinie kobieta biznesu, która dwa lata temu kupiła Porsche 911 Carrera S, a teraz wybiera sobie Astona Martina.

Ona jedyna? Niezupełnie…

- To jest duża, naprawdę duża zabawka - opisuje swoje Maserati GranTurismo Sarah Yao, współwłaścicielka wielkiego hotelu, która w garażu ma już dziewięć supermaszyn. - Pracujemy ciężko i potrzebujemy czegoś, by siebie nagrodzić - tłumaczy swoją pasję.

Milionerki gadżeciarki

Takich kobiet jest naprawdę sporo, bo jedna trzecia chińskich milionerów to kobiety. Torebki i biżuteria to już dla nich za mało, teraz zaczynają wykupywać drogie wozy. Odsetek kobiet kupujących Maserati jest w Chinach trzykrotnie większy niż w Europie, a w przypadku Ferrari dwukrotnie większy niż na świecie.

Cieszy się nie tylko koncern Fiata, który jest właścicielem obu marek. Rosnącym słupkom sprzedaży przyglądają się też menedżerowie w Bugatti, Lamborghini i Bentleyu. Firma konsultingowa Bain & Co obliczyła, że w zeszłym roku sprzedaż ultraluksusowych maszyn w Chinach wzrosła o 60 proc. Rynek ma pęcznieć dalej i spory w tym udział rozkochanych w szybkich autach chińskich kobiet.

Ceny szybują

Agencja Bloomberg podkreśla, że superauta mogą być w Chinach nawet dwa razy droższe niż w USA. To jednak nie producenci wyciskają z Chińczyków ciężkie wory pieniędzy, ale robi to państwo, zgodnie z pradawnym zwyczajem i równie starym sposobem.

Czyli jak? Luksusowe samochody mają dwie cechy: są na ogół ciągle montowane w lokalnych zakładach w Europie i mają potężne, paliwożerne silniki. Do standardowej, już i tak kosmicznej, ceny auta dochodzą więc różnego rodzaju taryfy celne i wysoki podatek od pojemności silnika.

To powoduje, że Maserati GranTurismo, które w Stanach kosztuje 139 700 USD, w Chinach wyjeżdża z salonu za 332 678 USD. Inny przykład? Za Ferrari California trzeba w USA zapłacić około 200 tys., w Państwie Środka natomiast prawie 528 tys. I to za identyczne modele.

Odwieczne ludzkie pragnienie

Liu przekonuje jednak, że warto wydać taką masę forsy na ulubione superauto (może nawet kilka), bo „prowadzenie sportowego samochodu jest ciągle czymś, czego ludzie bardzo zazdroszczą”.

Czyli w gruncie rzeczy, świat się nie zmienia.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane