Choć Komisja Nadzoru Finan-sowego (KNF) wydała Industrial and Commercial Bank of China (ICBC) zgodę na otwarcie oddziału w Polsce 20 marca i największy na świecie bank mógłby ruszyć już w kwietniu, nastąpi to nieco później.
— Na pewno w tym roku, ale nie wydarzy się do czerwca — zapowiada Li Jingjing z zespołu przygotowującego otwarcie oddziału ICBC. Obecnie bank negocjuje wynajem powierzchni biurowej (1000-1200 mkw.) w ścisłym centrum Warszawy. W tym roku w warszawskim oddziale będzie pracować 20 osób.
— Być może w przyszłości otworzymy jeszcze pododdziały w innych częściach Polski, może zatrudnimy o 10 osób więcej. Nie mogę niczego obiecywać, bo wszystko jest na wstępnym etapie — mówi Li Jingjing.
Przyznaje, że ICBC Europe w Luksemburgu już dostaje CV od osób zainteresowanych pracą w Warszawie, a rekrutacja trwa. Klientami ICBC będą chińskie firmy już obecne w Polsce, te, które dopiero tu wchodzą oraz polskie przedsiębiorstwa działające w Chinach i Polsce.
— Dziś obsługujemy tych klientów z Luksemburga. Z Warszawy będziemy obsługiwać firmy z Europy Środkowej i Wschodniej — twierdzi Li Jingjing.
— Pojawienie się w Polsce ICBC i nawiązana z tym bankiem współpraca naszej agencji jest elementem budowania infrastruktury finansowej dla poważnych chińskich inwestycji. Chińczycy najpierw szukają okazji do inwestowania w surowce, potem w infrastrukturę, wreszcie przychodzi czas na instytucje finansowe. Chińskie władze zdają sobie sprawę, że zmarnowały dużo czasu. Dlatego przeskakują przez kilka etapów i od razu przystępują do budowy tkanki finansowej. Bez chińskich banków, bez chińskich funduszy, nie byłoby dużych inwestycji w Polsce — uważa Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.
Bank zaoferuje chińskim i polskim klientom m.in. depozyty, rozliczenia, obsługę finansową handlu czy bankowość inwestycyjną. ICBC ma oddziały w 9 krajach Europy, w tym we Frankfurcie, Paryżu, Madrycie, Mediolanie i Brukseli. Choć wejście banku do Polski przypadło na czas najlepszych od lat relacji politycznych między naszymi krajami, to ICBC planował je dużo wcześniej.
— Polska podczas kryzysu była jedynym krajem, który notował wzrost gospodarczy. O wejściu tutaj myśleliśmy w 2011 r., a może nawet wcześniej — mówi Li Jingjing.
ICBC chce stać się mostem dla polsko-chińskich kontaktów handlowych. Wymiana handlowa Polski i Chin urosła w ostatniej dekadzie jedenastokrotnie, a w 2011 r. zwiększyła się jeszcze o 16,7 proc. — do 13 mld USD. ICBC jest największym bankiem świata pod względem kapitalizacji rynkowej.
Ma 16 tys. własnych placówek, ponad 1,6 tys. placówek partnerskich, 4,11 mln klientów instytucjonalnych i 282 mln klientów indywidualnych. Działa w 34 krajach. Kupił ostatnio 20 proc. udziałów w południowoafrykańskim Standard Banku. Może w Polsce coś kupi?
— Jest za wcześnie, by się nad tym zastanawiać — ucina Li Jingjing. Chińskich firm przybywa jak grzybów po deszczu. Otwarcie oddziału w Polsce w maju planuje Bank of China, który dostał zgodę KNF na początku kwietnia. Niedawno ruszyła też Yingke Varnai BWHS, czyli wspólny projekt polskiej kancelarii Bartkowiak Wojciechowski Hałupczak Springer i drugiej co do wielkości chińskiej firmy prawniczej z oddziałami w 22 krajach. Od ubiegłego roku działa w Polsce kancelaria Dacheng Law Offices.
— Otwarcie ICBC to doskonała informacja z punktu widzenia chińskiego inwestora, gdyż umożliwi jego kompleksową obsługę. Wejście takiego gracza oznacza, że potencjał polskiego sektora bankowego jest doceniany przez banki chińskie — ocenia Monika Hałupczak z kancelarii Yingke Varnai BWHS.