Chiński smok odkrywa

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 25-04-2012, 00:00

Przez 20 lat Państwo Środka nie zauważało naszego regionu na mapie świata. Teraz chce to naprawić — wynika z raportu CEED Institute

Chiński kapitał do niedawna omijał Europę Środkową i Wschodnią (CEE) szerokim łukiem. Od początków transformacji łączne bezpośrednie inwestycje zagraniczne Państwa Środka w naszym regionie liczone były maksymalnie w setkach milionów dolarów rocznie. Jeśli chiński kapitał płynął do naszej części świata, to głównie do pogrążonych w kryzysie Węgier. Rząd Chin realizował bowiem swoją tradycyjną filozofię, że kryzys to szansa (trzeba kupować to, co jest tanie). Ta epoka jednak właśnie się kończy — wynika z raportu Central and Eastern Europe Development Institute (CEED Institute). Napływ chińskich inwestycji w naszym regionie będzie rósł.

Odwrót od wujka Sama

W ostatnich latach Chiny przyjęły strategię uniezależniania się od USA. Potężne rezerwy, którymi dysponują, do niedawna lokowane były głównie w amerykańską gospodarkę, zwłaszcza w obligacje rządowe. Kryzys finansowy sprawił jednak, że bank centralny USA zaczął masowo kreować nowy pieniądz. A to zła wiadomość dla Chin.

— Taki potężny wzrost płynności prędzej czy później musi skończyć się wzrostem inflacji dolara. Rząd USA będzie chciał w ten sposób zlikwidować część długu wobec wierzycieli, w tym wobec Chin — tłumaczy Bartłomiej Nowak, ekspert Centrum Stosunków Międzynarodowych, współautor raportu CEED Institute. Dlatego rząd w Pekinie stara się dywersyfikować inwestycje. W tym celu w 2010 r. rozpoczął realizację strategii „going out”, a więc zwiększania nakładów na inwestycje bezpośrednie w różnych państwach — zarówno rozwiniętych, jak i rozwijających się. Na celowniku mają m.in. Polskę i resztę regionu. Arsenał, jakim dysponują, jest imponujący. Samych rezerw walutowych mają 3 bln USD, czyli sześciokrotność rocznego PKB Polski.

— Przez ostatnich 20 lat Chiny właściwie nie zauważały przemian, jakie dokonały się w tym czasie w naszym regionie. Przegapiły, że z sukcesem przebiegała transformacja i jest to atrakcyjne miejsce do inwestowania. Teraz ten błąd starają się naprawić — twierdzi Bartłomiej Nowak.

W zgodzie z dużym

Dowodem rosnącego zainteresowania Chińczyków naszym regionem jest przyjazd do Polski premiera Wen Jiabao. Jest to pierwsza wizyta chińskiego szefa rządu od 25 lat. Z jego inicjatywy w Warszawie odbędzie się szczyt Polska — Europa Środkowa — Chiny, w którym wezmą udział premierzy kilkunastu państw regionu oraz przedstawiciele kilkuset firm.

— Wizyta premiera Wen Jiabao to konsekwencja postępującego ocieplenia między Polską a Państwem Środka. Chińczycy postrzegają nas jako lidera regionu — mówi Radosław Pyffel, prezes Centrum Studiów Polska — Azja.

W ostatnim czasie zainteresowanie chińskich firm Polską znacznie wzrosło. Najgłośniej mówi się o zapowiadanym jeszcze na 2012 r. wejściu na nasz rynek Industrial and Commercial Bank of China (ICBC), największego banku na świecie pod względem kapitalizacji. Na podobny krok zdecydował się ostatnio Bank of China (bank numer siedem na świecie). Przykładów rozwijania kontaktów polsko- -chińskich jest więcej. Współpracą z Rafako zainteresowana jest firma China National Electric Engineering Corporation (czytaj tekst obok). W maju PLL LOT mają uruchomić bezpośrednie połączenie między Warszawą a Pekinem. Podobne ożywienie widać w innych krajach regionu. Już w 2010 r. w CEE odnotowano wzrost inwestycji chińskich o 114 proc. (wzrosły z 387 do 829 mln USD). Danych za 2011 r. jeszcze nie ma, ale prawdopodobnie strumień napływającego kapitału nadal szybko będzie rósł.

— Jestem przekonany, że w najbliższych latach ścisła współpraca z Chinami będzie wpisana w rozwój regionu. Będziemy musieli dołożyć wielu starań, aby dobrze przygotować się do ekspansji inwestycyjnej Chin, ale warto współpracować z krajem, który już niedługo będzie najpotężniejszą gospodarką świata — uważa Jan Kulczyk, właściciel Kulczyk Investments, założyciel CEED Institute.

Łamanie stereotypów i promocja regionu

CEED to inicjatywa, która ma przełamać stereotypy obecne na rynkach finansowych o Europie Środkowej i Wschodniej (CEE — Central and Eastern Europe). Aktywa regionu traktowane są często przez inwestorów jako inwestycja dużego ryzyka. Chodzi o to, by pokazać im prawdziwy obraz naszej części świata i sukces gospodarczy, który się tu dokonał w ostatnich dwóch dekadach. Dlatego promowana jest nowa nazwa regionu — Central and Eastern Europe Development (CEED). Pomysłodawcą akcji jest Jan Kulczyk, najbogatszy Polak (na zdjęciu), a wsparcie deklarują m.in. Centrum Stosunków Międzynarodowych, Instytut Lecha Wałęsy i Bonnier Business, wydawca „PB” i siostrzanych gazet w regionie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu