To, co się dzieje z cenami przemysłowymi, jest zapewne jednym z głównych argumentów, że inflacja na całym świecie zacznie wkrótce bardzo wyraźnie odpuszczać. Czy usługi pójdą za towarami przemysłowymi? To będzie trudne.

W kwietniu inflacja PPI (producers prices index) w Chinach wyniosła -3,6 proc. r/r wobec -2,5 proc. miesiąc wcześniej. Dane były o 0,5 pkt proc. niższe od oczekiwań rynkowych. Deflacja przemysłowa jest już taka jak w szczycie pandemii, gdy ceny surowców nurkowały.
Te dane są istotne dla całego świata. Chiny są największym producentem towarów na świecie – ich eksport towarowy jest pod względem wartości nominalnej ok. dwukrotnie wyższy niż eksport Stanów Zjednoczonych czy Niemiec. Jeżeli ceny spadają w chińskich fabrykach, to znaczy, że będą spadały również na światowych rynkach lub przynajmniej będą rosły wolniej.
Inflacja PPI w różnych krajach jest zwykle bardzo zbliżona, bo ceny towarów na jednym globalnym rynku nie mogą się od siebie bardzo znacząco różnić. W czasie pandemii i wojny wskaźniki PPI między krajami jednak się rozjechały z powodu różnic w cenach energii – Europa doświadczyła znacznie większego wstrząsu energetycznego niż USA czy Chiny, dlatego wzrost cen był najmocniejszy. Teraz jednak ceny energii wracają do poziomu sprzed dwóch lat, więc nie ma powodów, dla których inflacja PPI w Polsce i całej Europie miałaby znacząco odbiegać od chińskiej.
Te dane pokazują również, że otwarcie chińskiej gospodarki po pandemii nie przebiega tak wybuchowo pod względem makroekonomicznym, jak w Europie i USA. Nie jest to zresztą dużym zaskoczeniem. Pisałem w połowie grudnia, że chiński przemysł po zniesieniu obostrzeń raczej nie doświadczy hossy, bo już wcześniej w czasie pandemii korzystał na zmianie struktury zakupów konsumentów na świecie – nie za bardzo jest się z czego ożywiać. Pierwsza rzecz, którą Chińczycy zaczęli robić po zniesieniu obostrzeń, to zwiększenie zakupów usług, głównie turystycznych. Będą też zapewne rosły zakupy towarów, ale nie są najważniejsze dla chińskich producentów, którzy wytwarzają głównie na rzecz konsumenta światowego.
Przemysł jest zatem w deflacji. Już zresztą widać przejawy tego zjawiska w Polsce, ponieważ z miesiąca na miesiąc ceny w przetwórstwie spadają, na razie bardzo powoli.
Najważniejsze pytanie jest teraz takie: czy deflacja przemysłowa będzie na tyle głęboka, by uruchomić spiralę hamowania cen w całej gospodarce światowej, nie tylko cen towarów, ale też usług i płac?
To będzie trudne. To, co obserwujemy, to na razie korekta cen towarów z bardzo wysokiego poziomu. Spirala odkręcająca wysoką inflację będzie możliwa, jeżeli deflacja przemysłowa będzie naprawdę głęboka i długa. Płace zaczną wtedy rosnąć wolniej, ceny usług też i uruchomi się samonapędzający się mechanizm dezinflacyjny.
