Chłopcy z ferajny

Jacek Zalewski
opublikowano: 02-02-2007, 00:00

Wzlot i upadek epizodycznego wojewody mazowieckiego Wojciecha Dąbrowskiego, którego krętactwa „na odcinku” łamania kodeksu drogowego przekroczyły nawet liberalne normy partyjne Prawa i Sprawiedliwości, w realiach IV Rzeczypospolitej nikogo nie powinien szokować. Nowością jest tylko dość szybka reakcja ministra Ludwika Dorna i premiera Jarosława Kaczyńskiego, do których dotarło, że Dąbrowski kompromituje ich już nie z dnia na dzień, ale dosłownie z godziny na godzinę.

Wypadałoby przypomnieć, skąd w ogóle szef mazowieckich struktur PiS wziął się na stołku wojewody i czemu zastąpił Tomasza Kozińskiego, dość nagle odwołanego ze stanowiska, na którym partia postawiła go zaledwie rok temu. Nie chodzi tylko o prostą symbolikę, że reprezentował Pragę Południe, Dąbrowski zaś wywodził się z najbliższej sercom braci Kaczyńskich dzielnicy Żoliborz. Po prostu Koziński uznany został za zbyt miękkiego do stoczenia nowej bitwy warszawskiej, której stawką jest usunięcie — chociażby na dwa miesiące, do nowych wyborów — Hanny Gronkiewicz-Waltz z ratusza. Ideową chwiejność wykazał już spotykając się osobiście z panią prezydent i gratulując jej wyboru. Za to Dąbrowski, który za rządów PiS w stolicy był żoliborskim burmistrzem, od samego początku wykazywał w sprawie mandatu Gronkiewicz-Waltz żarliwą bezkompromisowość. I nie przejmował się złymi ludzkimi językami, że powinien raczej pokornie milczeć jako prawomocnie skazany za jazdę po spożyciu.

Naprawdę najwyższy czas pogodzić się z okolicznością, że w IV RP absolutnie najważniejszym merytorycznym i moralnym kryterium doboru kadr na kierownicze stanowiska państwowe jest stopień zaufania, którym potencjalnych kandydatów obdarzają bracia Kaczyńscy. W niektórych obszarach decyduje prezydent Lech, w innych premier Jarosław. Im kto wierniejszy, tym wyższe stanowisko dostaje — i tak dla przykładu Sławomirowi Skrzypkowi przypadł Narodowy Bank Polski, a Piotrowi Kownackiemu największa polska firma Orlen. Przy takiej polityce kadrowej losowo mogą trafić się ludzie nieskazitelni, ale mogą również Dabrowscy.

Nasuwa się czysto retoryczne pytanie — według jakich kryteriów zostanie dobrany kolejny wojewoda, gwarantujący PiS zwycięstwo we wspomnianej na początku bitwie warszawskiej?

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane