Chodzi nie tylko o śnieg i mróz

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2014-01-22 08:00

Okazuje się, że uderzenie zimy zaskakuje nasze państwo bez względu na termin — zarówno 14 października, co faktycznie ciężko przeżyliśmy w roku 2009, jak i w drugiej połowie stycznia.

Podstępny wróg zawsze uderza w miękkie podbrzusze — infrastrukturę energetyczną oraz transportową, głównie kolejową. To zdumiewa, że mimo postępu technologicznego wciąż nie można poradzić sobie z tym problemem w naszej szerokości geograficznej.

Elżbieta Bieńkowska [Fot WM]
Elżbieta Bieńkowska [Fot WM]
None
None

Przy czym akcent się przesuwa — jakieś cztery dekady temu transport kolejowy paraliżowało zamarzanie rozjazdów. Trwały jednak prace nad stworzeniem systemów ogrzewania i obecnie zwrotnice jakoś sobie radzą. Na plan pierwszy wysunęło się niepokonywalne oblodzenie trakcji elektrycznej.

Może więc z miliardów unijnej siedmiolatki 2014–20 warto przeznaczyć trochę na odladzanie drutów, a nie tylko na podtorze. To dobra rada dla minister infrastruktury i rozwoju Elżbiety Bieńkowskiej. Pierwszy raz po wchłonięciu kolei przez jej superministerstwo miała okazję zderzyć się z zimowym paraliżem. A z problemem „mamy taki klimat” będzie spotykała się jeszcze wielokrotnie.

Jeżdżę pociągami codziennie i uważam za nadużycie zrzucanie kolejowych problemów na mróz i śnieg. Trzy minuty od naszej redakcji znajduje się przystanek Warszawa Stadion na stołecznej linii średnicowej, zbudowany od nowa na EURO 2012 jako obiekt towarzyszący Stadionowi Narodowemu.

To najbardziej nowoczesny i elegancki przystanek w Warszawie, a może też w Polsce. Zapewnia idealne przerzucenie się z naszej Pragi przez Wisłę do centrum, realny czas do Warszawy Powiśla to niecałe trzy minuty.

Niestety, codziennością tej linii są spóźnienia kursów przekraczające znacznie owe trzy minuty, czyli 100 proc. czasu przebiegu. W ogóle nie są odnotowywane w statystykach, a są powszechną kolejową praktyką przez cały rok, nawet przy najlepszych warunkach pogodowych.