Chryzantemy rosną w miliony

opublikowano: 29-10-2017, 22:00

Mimo że sprzedaje się je w Polsce głównie na Wszystkich Świętych, stanowią 3 proc. rynku kwiatów hodowanych. Za granicą są jeszcze popularniejsze i niekojarzone z żałobą

W tegorocznej ofercie hurtowego rynku kwiatów w podwarszawskich Broniszach dominują odmiany wielkokwiatowe w cenach porównywalnych z ubiegłorocznymi — 28 zł za doniczkę. Tańsze są kwiaty pochodzące z importu, głównie z Holandii — kosztują do 12 zł.

Zobacz więcej

Fot. Fotolia

— Popularność poszczególnych odmian się zmienia, ale w zasadzie każda z nich znajduje nabywców, bo jedni lubią drobnokwiatowe, inni zwykle wybierają wielkie kule. Mocno natomiast wzrosła popularność roślin takich jak wrzosy czy mrozy, bardziej odpornych na ewentualne przymrozki — mówi Małgorzata Skoczewska z rynku hurtowego w Broniszach.

Polski rynek chryzantem zbadał w ubiegłym roku dr inż. Adam Marosz z Instytutu Sadownictwa w Skierniewicach. Ustalił, że rynek sadzonek tego kwiatu jest wart 80 mln zł, a powierzchnia upraw zajmuje 13,2 ha. Uprawami rządzi kilka wielkich producentów, wykorzystujących do tej uprawy głównie nieogrzewane tunele foliowe po zakończeniu uprawy kwiatów rabatowych lub wczesnych warzyw.

Przyczyn tak wielkiej popularności chryzantem w okresie Wszystkich Świętych i Zaduszek jest kilka.

— Przede wszystkim silny stereotyp wiążący ten kwiat z symboliką cmentarną. Ponadto uprawa chryzantem jest niekłopotliwa nawet dla niedoświadczonych producentów i nie zajmuje dużo czasu. Łatwo ją również zoptymalizować pod względem opłacalności — mówi dr inż. Adam Marosz. Wrogiem tego kwiatu jest mróz, dlatego przy ciepłym październiku można zarobić więcej, zaś w przypadku zimnego, jak to jest w tym roku, kwiaty przygotowywane są do sprzedaży niemal w ostatniej chwili, przez co jej czas się skraca. Dr Marosz nie lubi kojarzenia chryzantemy wyłącznie ze śmiercią i cmentarzem.

— To kwiat bardzo dekoracyjny, który świetnie sprawdziłby się w ozdabianiu naszych domów jesienią — podkreśla botanik. Na rynku holenderskim, dominującym w europejskiej florystyce, chryzantemy zajmują wysokie 5. miejsce pod względem popularności w ciągu całego roku. — Tam ten kwiat nie kojarzy się tak jednoznacznie ze śmiercią, więc nie ma problemu, żeby wręczyć go komuś na imieniny czy wsadzić do ogrodu jako kwiat jesienny — twierdzi dr inż. Adam Marosz.

Kwiat symbol

Nazwę chryzantema wywodzi od greckiego słowa „chryzos” — złoto, bowiem właśnie odmiany o złocistych kwiatach bywały niegdyś najpopularniejsze. Roślina przybyła do Polski z Azji, gdzie występuje naturalnie i pozostaje jednym z najpopularniejszych symbolicznych kwiatów. W kulturze orientalnej jest symbolem szlachetności oraz nieśmiertelności. W Chinach należy do tzw. czwórki dżentelmenów, czyli kwiatów najsilniej zakorzenionych w kulturze, obok babmusa, orchidei i kwitnącej moreli. Z jej kwiatów przyrządza się tam napar o właściwościach leczniczych. Do dziś jest to kwiat bardzo popularny, stanowi jeden z symboli Chin. Podobnie jest w Japonii, gdzie inna nazwa września — miesiąc chryzantem (kikuzuki) — wywodzi się właśnie od jej nazwy (kiku).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Chryzantemy rosną w miliony