Chytry dwa razy traci

Małe i średnie firmy oszczędzają na bezpieczeństwie w swoich flotach. Tyle że to tylko pozorne oszczędności. Ograniczenie wydatków o kilka tysięcy złotych może przynieść wielomilionowe straty.

Bezduszne liczenie ma sens. I choć dla większości z nas ludzkie życie i zdrowie nie ma ceny, to dla tej samej większości jego utrata oznacza koszt. Obecnie około 30 mld zł rocznie. I to tylko w Polsce.

Bolesne szacunki

W wypadkach drogowych ginie w Polsce co roku ponad 4 tys. osób. Około 50 tys. zostaje rannych. Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego we współpracy z Bankiem Światowym oszacowało, że koszty tych wypadków to nawet 30 mld zł.

Według innych szacunków nawet połowa ruchu drogowego to ruch służbowy. Szacuje się, że w ponad 40 proc. wypadków w Polsce biorą udział samochody flot firmowych. W wyniku kolizji, w której zostaje ranny pracownik, pracodawca ponosi średnio 25 tys. zł straty. Partnerstwo Dla Bezpieczeństwa Drogowego wylicza, że aby taką stratę zrekompensować, firma, przy 5-procentowym zysku, musi sprzedać dodatkowe towary lub usługi za 0,5 mln zł. Przy zysku 1-procentowym dodatkowa praca musi wynieść 2,5 mln zł.

— Informacje z rynku flotowego dowodzą, że bezpieczeństwo i szeroko definiowane zarządzanie flotą w MŚP jest całkowicie zaniedbane — uważa Katarzyna Pydych, dyrektor generalny Instytutu Krealla Research.

Porażające dane

Według opracowania przygotowanego przez dr Krystynę Zużewicz z Zakładu Ergonomii w Centralnym Instytucie Ochrony Pracy, kierowcy pojazdów giną w wypadkach przy pracy najczęściej spośród wszystkich grup zawodowych. Częściej od górników czy robotników budowlanych.

Tymczasem w szkoleniach jak wynika z naszego badania — ogromna większość osób decydujących o flotach w firmach MŚP robi to niejako przy okazji, nie uczestnicząc przy tym w żadnych szkoleniach.

Tłumaczą się tym, że szkolenia to zbędny, dodatkowy wydatek. Z tego powody wszelkie koszty (także braku bezpieczeństwa) traktuje się jako nieuchronne rezultaty używania tych środków trwałych takich jak samochód. Ten błąd słono kosztuje. Ponieważ według wszelkich dostępnych analiz (a także zdrowego rozsądku) wydatki na bezpieczeństwo drogowe (niezależnie od skali) są niższe niż straty wywołane wypadkami. Słowem: to się po prostu opłaca. Tym bardziej, że do strat materialnych często dołączają trudne do oszacowania straty moralne. A do tego dochodzą koszty pośrednie (szkody fizyczne i psychiczne poniesione przez rodziny ofiar), które według szacunków są trzy lub nawet cztery razy wyższe od strat materialnych. Zgodnie z rekomendacją WHO, aby w Polsce zwiększyć bezpieczeństwo na drogach, niezbędne jest lepsze egzekwowanie limitów prędkości. Organizacja ocenia, że dobrze egzekwowane są przepisy o zakazie prowadzenia pod wpływem alkoholu.

Ale według naszego badania przy zatrudnianiu nowego pracownika, który ma mieć prawo do użytkowania firmowego auta do rzadkości należy nawet tak prozaiczne pytanie jak: „czy posiada pan prawo jazdy?”

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Motoryzacja / Chytry dwa razy traci