Ciągniki ciągną dilerów ku inwestorom

Mniejsi dilerzy maszyn rolniczych rozglądają się za dopływem funduszy. Za dilerami rozgląda się Ursus. Przekonuje, że to wielka branżowa przemiana, którą kiedyś przerobiła motoryzacja

Kolejne miesiące przynoszą sprzedawcom ciągników plon w postaci większych przetasowań w branży. Mali będą upadać albo się sprzedawać. Niekoniecznie innym dilerom, bo na tę część rynku apetytu nabierają sami producenci maszyn rolniczych. Od początku roku do czerwca zarejestrowano prawie 4,3 tys. nowych ciągników, w tym samym czasie w zeszłym roku o 31 mniej, podaje Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych. Dla porównania — w pierwszej połowie 2013 r. było to niemal 8,2 tys., a już to był gorszy czas, w którym odnotowano ponad 20-procentowy spadek względem tego samego okresu rok wcześniej. Sprzedawcy maszyn rolniczych po tych kilku chudszych i całkiem chudych latach (dostępne dane dotyczą ciągników, bo jedynie one oraz przyczepy podlegają rejestracji) powoli przestają wytrzymywać presję.

Zobacz więcej

Karol Zarajczyk, prezes Ursusa

Fot. Marek Wiśniewski

Uniezależnienie

— Najmniejsze firmy, których portfel opierał się głównie na maszynach, nie są w stanie dłużej funkcjonować i będą raczej upadać, z opcją otrzymania później jakichś pieniędzy za majątek w postaci bazy klientów. Nieco większe podmioty biorą się za poszerzanie oferty o pasze, środki ochrony roślin i inne produkty dla rolnictwa, żeby uniezależnić się od maszyn. One są wprawdzie o tyle wdzięcznym produktem, że pozwalają na zrobienie większych obrotów ze względu na jednostkową wartość, ale też są najbardziej zależne od koniunktury w rolnictwie, w tym dotacji unijnych — mówi Mikołaj Lipiński, członek zarządu firmy doradczej Blackpartners. Przekonuje, że widać pierwsze objawy konsolidacji rynku agro.

— Taka przebudowa portfela też może być dokonana dzięki pozyskaniu inwestora. Tak jest z firmą Asprim z Lubelszczyzny poszukującej gracza branżowego lub finansowego, by przyspieszyć rozwój palety produktów i usług, która umożliwi uniezależnienie się od niekorzystnych trendów rynkowych. Duże podmioty mają wystarczający kapitał, by przetrwać dłuższy czas, mniejsze muszą szukać partnerów — twierdzi Mikołaj Lipiński.

— Rozmawiamy z kilkoma podmiotami — dodaje Adam Sawicki, prezes Asprimu.

Tego typu akwizycje ma w planach Ursus i zaznacza, że rozmawia z różnymi firmami.

— W przypadku kurczącego się rynku, jaki w ciągnikach i innych maszynach widać kolejny rok, inna jest pozycja producenta, będącego także dilerem, a zupełnie inna tylko dilera — który musi nałożyć swoją dodatkową marżę. My jesteśmy w stanie przetrwać taki czas, a nawet się rozwijać. Mamy na to kapitał i długoterminową perspektywę. Właściciel punktu sprzedaży nie ma takiego komfortu — tłumaczy Karol Zarajczyk, prezes Ursusa. Opowiada, że w maszynach rolniczych dzieje się to, co rynek motoryzacyjny zna z lat 90.

— Producenci zaczynają wykupywać sieci dilerskie bądź je tworzyć. My rozpoczęliśmy takie działania ponad 2 lata temu — mamy dziś 20 punktów sprzedaży i kilka punktów subdilerskich, tworzonych przez naszych wieloletnich dilerów, którzy byli bardzo silni w konkretnych regionach, jednak 70 proc. sprzedaży odbywa się poprzez naszą własną sieć — tłumaczy szef Ursusa.

Cenni serwisanci

Kolejna grupa potencjalnych zainteresowanych to inni, duzi sprzedawcy maszyn i produktów dla rolnictwa. Od dwóch lat akwizycje zapowiada Chemirol.

— Konsolidacja to zdecydowanie kierunek, w którym podąża branża. Mówimy o tym, ale jednocześnie nie kupiliśmy kolejnych spółek. Mniejsze firmy czekają ze sprzedażą najczęściej do ostatniej chwili, w której ich sytuacja finansowa jest już bardzo zła. I wtedy mają kłopot z pozyskaniem inwestora — mówi Marek Dereziński, dyrektor zarządzający Chemirolu.

Poza Asprimem wiadomo, że inwestora poszukuje Narolco, które sprzedaje środki ochrony roślin, pasze i maszyny. Jeden z przedstawicieli branży przekonuje, że dla giganta zakup mniejszego podmiotu nie jest szczególnie ciekawy. Jego zdaniem, miałoby to sens dla kogoś, kto dopiero wchodzi na polski rynek, nie ma tu zbudowanych struktur, więc akwizycja kilku podmiotów pozwoli mu je szybko zbudować. Karol Zarajczyk dostrzega natomiast kilka zalet zakupów.

— Z punktu widzenia kupującego to głównie kwestia bazy klientów, ale też kadry — dobrzy serwisanci są cennym aktywem na rynku — twierdzi prezes Ursusa.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu