Ciemne chmury nad funduszami obligacji

Justyna Dąbrowska
opublikowano: 20-11-2016, 22:00

W tydzień od wyborów w USA rodzime fundusze obligacji skarbowych i uniwersalne straciły niemal 1 proc. Lepiej już było

Choć ceny obligacji skarbowych zaczęły osuwać się już w sierpniu, to prawdziwy skok nastąpił dopiero po rozstrzygnięciu wyborów w Stanach Zjednoczonych. W kilka dni rentowność dziesięcioletnich obligacji polskiego rządu wzrosła z 3,07 do 3,7 proc. Rosną też rentowności (a więc spadają ceny) obligacji innych państw, bo inwestorzy zaczęli się obawiać o wzrost inflacji i ostrzejszą politykę pieniężną banków centralnych. Zmiany na rynku znalazły odbicie w wynikach funduszy, inwestujących w obligacje. Od początku roku do końca października fundusze polskich papierów skarbowych zarobiły średnio 1 proc., a te, które inwestują także w np. obligacje przedsiębiorstw, zyskały 1,6 proc. Niemal całość zysków pierwszej grupy wyparowała po triumfie Donalda Trumpa, z zysków drugiej kategorii została połowa. Zdaniem zarządzających funduszami, w tym roku trudno będzie przerwać złą passę, a o prognozach na kolejny rok wypowiadają się enigmatycznie.

Tak musiało być

Grzegorz Zatryb, zarządzający Skarbiec TFI, uważa, że pogorszenie sytuacji na

rynku obligacji nie jest dużym zaskoczeniem. — Wszyscy właściwie spodziewali się tego, że dobra passa na obligacjach kiedyś się skończy. Wydaje mi się, że ten moment właśnie nadszedł. Stopy zwrotu funduszy inwestujących w polskie papiery skarbowe nie wyglądają dobrze. Inwestorzy przyzwyczaili się do zysku w wysokości około 2 proc. rocznie. Największy wzrost rentowności obligacji obserwowaliśmy tuż po amerykańskich wyborach prezydenckich i w kilka dni po Święcie Niepodległości, co zabrało około 1 proc. ze stóp zwrotu. Myślę, że nie ma co liczyć na to, że listopad zakończy się dodatnim wynikiem — mówi Grzegorz Zatryb i dodaje, że przed specjalistami od funduszy obligacyjnych niemałe wyzwanie. — Zakładając, że rentowności będą rosły, stopy zwrotu funduszy dłużnych, inwestujących w papiery skarbowe, w najbliższych miesiącach prawdopodobnie nadal nie będą imponujące. Zarządzający będą musieli się bardzo nagimnastykować, bo w założeniu fundusze obligacyjne mają być bezpieczną alternatywą, zapewniającą umiarkowany, ale w miarę pewny zysk, więc osiąganie długotrwałych strat jest nie do przyjęcia — mówi zarządzający Skarbca. Także zdaniem Dariusza Laska, zarządzającego Union Investment TFI, końcówka tego roku będzie ciężka. — Wątpię, żeby w tym roku udało się uratować stopy zwrotu funduszy inwe-

44,1

mld zł Takie były aktywa zgromadzone w funduszach dłużnych na koniec października 2016 r.

stujących w polskie papiery skarbowe. Wszyscy czekają na grudzień, a dokładnie na posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego i Fedu, które nadadzą kierunek polityce monetarnej Europy i Stanów Zjednoczonych. Po nich zaś będzie za mało czasu na ewentualną poprawę wyników — mówi Dariusz Lasek.

Gimnastyka

Zdaniem Daniela Zegadły, zarządzającego Noble Funds TFI, obecna sytuacja na rynku obligacji jest trudna, ale nie beznadziejna dla klientów. — Skala spadku cen, dość istotna w krótkim terminie, może budzić niepokój, ale może być też okazją inwestycyjną. Wyniki osiągane na inwestycjach w obligacje zależą nie tylko od rentowności tych instrumentów. Da się zarobić nawet przy rosnącym oprocentowaniu. Tak było chociażby w 2015 r., gry rentowności rosły, a stopy zwrotu z funduszy inwestujących w obligacje były dodatnie [średnia stopa zwrotu za rok 2015 w grupie funduszy dłużnych polskich papierów skarbowych wyniosła 0,5 proc., dla dłużnych polskich uniwersalnych było to 0,6 proc. — red.]. Zarządzający może więc odczytać spadek cen obligacji jako zapowiedź dalszych spadków lub okazję do zakupu, licząc na zyskowność inwestycji w dłuższym okresie. Na tym tak naprawdę polega budowanie długookresowego portfela. Trzeba umiejętnie wykorzystywać spadki i umieć

skorzystać na wahaniach cen aktywów — wyjaśnia Daniel Zegadło. Krzywa dochodowości obligacji w ostatnim czasie stała się bardziej stroma, co oznacza, że szybciej rosną rentowności papierów długoterminowych niż krótkoterminowych. Mikołaj Stępniewski, zarządzający Investors TFI, uważa, że jednym ze sposobów na zniwelowanie bądź zmniejszenie strat funduszy jest zmiana struktury portfela inwestycyjnego. — Receptą na obecną sytuację rynkową może być skrócenie tzw. duration portfela, a więc np. zwiększenie udziału obligacji o krótszym terminie zapadalności. Możliwe jest także zabezpieczenie ryzyka stopy procentowej z wykorzystaniem instrumentów pochodnych — mówi Mikołaj Stępniewski. Zdaniem ekspertów, sytuacja funduszy inwestujących w polskie obligacje skarbowe będzie w przyszłym roku lepsza. — Paradoksalnie, przyszły rok nie musi być zły dla polskich obligacji. Co prawda wyzwaniem może być sfinansowanie przez rząd deficytu budżetowego, ale mimo to uważam, że powinniśmy osiągnąć stopy zwrotu w granicach 2,5-5 proc. — mówi Dariusz Lasek. — Pomimo założenia dalszego wzrostu rentowności polskich obligacji skarbowych myślę, że stopy zwrotu z funduszy dłużnych polskich uniwersalnych w przyszłym roku mogą wynieść 2-2,5 proc. — przewiduje natomiast zarządzający Investors TFI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu