Czytasz dzięki

Ciemne chmury zbierają się nad ropą

Wyhamowywanie popytu i brak perspektyw ograniczenia podaży sprawiają, że spadek cen ropy brent poniżej 40 USD jest prawdopodobny.

Zapoczątkowane w kwietniu odbicie na rynku ropy brent zupełnie wytraciło impet, gdy tylko notowania przekroczyły pułap 45 USD za baryłkę. W piątek po południu kurs sięgał 41,6 USD i był już o ponad 10 proc niższy w porównaniu z półrocznym szczytem sprzed miesiąca. Na rychłą poprawę koniunktury niewiele wskazuje. Kolejna fala zachorowań na COVID-19 stawia pod znakiem zapytania kontynuację odbicia popytu na ropę w momencie, gdy inwestorzy przygotowują się na powrót na rynek ropy z Libii. Do końca roku ten pogrążony w wojnie domowej kraj zwiększy produkcję do 550 tys. baryłek dziennie, przewiduje bank Goldman Sachs. Mimo ostatniego spadku cen na ubiegłotygodniowym spotkaniu OPEC+ nawet nie rozważono przywrócenia zniesionych bardziej restrykcyjnych limitów wydobycia.

Obserwowane w maju i czerwcu silne odbicie popytu na ropę od tamtego czasu wyraźnie wyhamowało. W skali globu popyt osiągnął 92 mln baryłek dziennie w porównaniu ze 100 mln baryłekprzed pandemią, szacuje broker Trafigura Group. To poważny zawód dla inwestorów, bo jeszcze późną wiosną inwestorzy oczekiwali kontynuacji poprawy w trzecim i czwartym kwartale. Wzmożone chińskie zakupy ropy wyhamowały, a popyt na surowiec spada w zmagających się z epidemią COVID-19 Indiach. Jednocześnie spadające szanse na przyjęcie kolejnego pakietu stymulacji fiskalnej w USA każą być ostrożnym co do popytu na ropę w gospodarce będącej jej największym konsumentem na świecie. O sceptycznym podejściu wielkich inwestorów do ropy świadczy fakt, że pozycjonowanie funduszy hedgingnowychpod dalsze umocnienie jest najmniejsze od pięciu miesięcy. Za sprawą wyhamowania popytu rynek powoli wraca do nadwyżki podaży, oceniał w ostatnich dniach Ben Luckock z Trafigura Group. Światowe zużycie ropy może już nigdy nie wrócić do wartości sprzed wybuchu pandemii, ostrzegał tymczasem koncern naftowy BP.

— Spodziewamy się, że zapasy ropy będą rosły wraz ze zbliżaniem się końca roku. Ceny ropy znalazły się nieco wyżej, niż powinny. Bardziej uzasadnione są okolice 40 USD za baryłkę, a intuicja mi podpowiada, że zejdziemy poniżej tego pułapu — oceniał w rozmowie z agencją Bloomberg Ben Luckock, dyrektor odpowiedzialny w Trafigurze za handel ropą.

Firmy takie jak Trafigura Group przygotowują się na powiększenie ewentualnego nawisu podażowego ropy i produktów ropopochodnych, rezerwując najem tankowców, by móc przechowywać w nich na morzu nadmiarowy surowiec. Rynek zbliża się do momentu, w którym zacznie to być opłacalne, ocenia Ben Luckock. Tymczasem ostatnia prognoza BP stawia koncern w roli pierwszego wielkiego producenta ropy, który odtrąbił definitywny koniec ery wzrostu popytu na ropę (jeszcze przed pandemią oceniano,że od tego momentu dzieli świat nawet cała dekada). Nawet w optymistycznym dla rynku scenariuszu popyt będzie stabilizował się przez kolejne dekady, w miarę jak świat będzie przechodził transformację w kierunku odnawialnych źródeł energii, zapowiada BP.

„Popyt na ropę będzie spadał przez następne 30 lat. Ten proces będą napędzały wzrost wydajności i elektryfikacja transportu drogowego” — piszą w raporcie analitycy koncernu, który w swojej branży wyróżnia się pod względem tempa dostosowywania się do wymagań porozumienia klimatycznego z Paryża.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane