Cień Moskwy nad Warszawą

Radosław Górecki
10-02-2004, 00:00

Warszawa przez ostatnie 10 lat wiele osiągnęła. Teraz jednak powinna bardziej zabiegać o inwestorów, żeby nie pozostać w cieniu Moskwy.

„PB”: Unia Europejska — to dla inwestorów działających na rynku nieruchomości magiczne słowa. Czy rzeczywiście tak jest?

Eric Rosedale: Nie sądzę. Przystąpienie do Unii Europejskiej już wbudowało się w oczekiwania rynku. Inwestorzy przyglądają się branży nieruchomościowej i inwestują w Polsce już od 10 lat. Oczywiście wiedzą, kiedy nastąpi akcesja i już starają się przewidzieć, jak zachowa się rynek za kilka lat. Jest to związane z tym, że inwestycje w nieruchomości są długoterminowe. Trzeba pamiętać, że większość dużych, instytucjonalnych inwestorów nie upatruje sobie za cel tylko jednego kraju, ale działa regionalnie. Przypatrują się długoterminowym trendom ekonomicznym. Przystąpienie do UE nie będzie dla Polski panaceum na kłopoty, z jakimi sie boryka.

No właśnie, fundusze inwestycyjne obserwują całe regiony. Nasuwa się więc pytanie, czy miasta, takie jak Praga i Budapeszt, są konkurencją dla Warszawy?

Inwestor regionalny zwykle traktuje Polskę, Cechy i Węgry jako jeden region. Te trzy kraje są bowiem postrzegane inaczej niż pozostałe państwa przystępujące do Unii Europejskiej. Nie są oczywiście takie same, ale łączy się je w pewnego rodzaju grupę. Różnice między nimi są dobrze znane. Sama wielkość Polski jako rynku konsumenckiego i duża liczba dość silnych miast powoduje, że inwestycje tu będą stałe, może nawet ich przybywać. Tego natomiast nie można powiedzieć o Czechach i Węgrzech. Jest jednak coś jeszcze, co obserwuję w ostatnich latach — zainteresowanie inwestorów rynkami Słowacji, Rumunii czy wreszcie Rosji, który budzi największe nadzieje.

W takim razie istnieje ryzyko, że część inwestorów po przeprowadzeniu analiz stwierdzi — Moskwa jest atrakcyjniejsza od Warszawy...

Myślę, że nie spełni się czarny scenariusz i wszyscy zaprzestaną inwestować w Warszawie. Istnieje za to ryzyko, że Warszawa, i co za tym idzie cała Polska, odczuje spadek inwestycji bezpośrednich w sektor nieruchomości. Spowodowane jest to właśnie pojawieniem się nowych, atrakcyjnych rynków na Wschodzie. Kiedy sześć lat temu przyjechałem do Polski, Warszawa miała ambicję bycia stolicą finansową tej części Europy. Jako osoba mieszkająca i pracująca tu uważam, że teraz powinna podwoić wysiłki, żeby taką pozycję osiągnąć. Miasto wielkości Moskwy może bowiem przysłonić stolicę Polski swoim cieniem. Energia, różnorodność i siła Moskwy kuszą inwestorów. Oczywiście wiele osób mówi, że rynek tam jest nieprzejrzysty, zbyt ryzykowny, niebezpieczny, że zbyt skorumpowany...

Ale Warszawa...

Chwilę. Kiedy tu przyjechałem wszyscy mówili to samo o Warszawie. I proszę spojrzeć, do czego doszliśmy w ciągu tych paru lat. Nie powinniśmy więc nie doceniać rynków wschodnich.

No tak. Wystarczy jednak otworzyć jakąkolwiek gazetę — co chwila nowa afera! Doniesienia o stopniu korupcji w Polsce pozostawiają nieodparte wrażenie, że jest coraz gorzej.

Mam zupełnie inne spojrzenie.

Nie czyta Pan gazet?

Czytam, oczywiście, że czytam. I znajduję w nich wiele pozytywnych informacji. Z perspektywy zachodnich inwestorów, Polska jest coraz bardziej przejrzysta — poziom korupcji spada. Proszę nie zapominać, że wiele krajów Europy Zachodniej również boryka się z problemem korupcji. Polska nigdy nie będzie Finlandią. Niemniej jednak politycy i biznesmeni powinni być w stanie stworzyć środowisko sprzyjające nieskorumpowanemu rozwojowi biznesu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Radosław Górecki

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Cień Moskwy nad Warszawą