Citi Handlowy znowu zaskoczył

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2010-05-07 00:00

Dobre zyski, wynik odsetkowy, niższe rezerwy i koszty. To był udany kwartał dla Handlowego.

Inwestorzy docenili dokonania banku, akcje drożały

Dobre zyski, wynik odsetkowy, niższe rezerwy i koszty. To był udany kwartał dla Handlowego.

Wracamy do normalności — tak Sławomir Sikora, prezes Citi Handlowy, zaczął konferencję, podczas której prezentował wyniki banku wreszcie wolne od rezerw na opcje, oparte na zdrowym biznesie.

Znowu, jak w poprzednich kwartałach, nie krył zadowolenia, że przychodzi mu zdawać relację z tego, co bank osiągnął w minionych trzech miesiącach. Bo też i Handlowy ponownie pokazał się z jak najlepszej strony. Wszystkie banki, które już pochwaliły się wynikami, osiągnęły lepsze rezultaty od prognoz. Nie zostały one jednak na tyle przekroczone, żeby zaskoczyć rynek. Handlowy zaskoczył. I to w zasadzie pod każdym względem: wyniku netto (151 mln zł wobec 46 mln zł), dobrego wyniku odsetkowego (r/r był niższy o 5 proc., tyle samo wzrósł q/q), niższych rezerw (niespełna 80 mln zł wobec 93 mln zł kwartał wcześniej) na kosztach kończąc (13-procentowy spadek, dzięki czemu współczynnik koszty/dochody spadł do 54 proc. z 63 proc. przed rokiem).

Znacznie wolniej, niż można byłoby się spodziewać rozwijała się akcja kredytowa. W zasadzie się zwija. W korporacjach ma spadek z kwartału na kwartał o 4 proc., w detalu o 2 proc. Ile jest w tym winy banku? Handlowy nigdy dynamikami nie powalał, bo pożyczał ostrożnie, ale tym razem chodzi o coś jeszcze — rynek kredytów zamarł.

— Widać pewną poprawę po stronie inwestycji prywatnych. Optymizm wrodzony każe powiedzieć, że w II półroczu będziemy obserwować znacznie wyraźniejsze przyspieszenie — mówi Sławomir Sikora.

Na razie jednak popytu na kredyty nie ma. Prezes Citi Handlowego uważa, że w detalu wyhamowała go już rekomendacja T. Zalecenia nadzoru jeszcze nie obowiązują, lecz banki antycypując oczekiwania nadzorcy mocno dokręciły śrubę.

— Mamy ożywienie w części kredytów na finansowanie nieruchomości. W części konsumpcyjnej banki bardzo zacieśniły warunki udzielania kredytów. Nie wydaje mi się, żeby ten segment zaczął dynamicznie rosnąć. Jest pole do rozwoju w kartach kredytowych i kredytach hipotecznych — mówi Sławomir Sikora.

Wyniki będą jeszcze lepsze

Piotr Palenik, analityk ING Securities

Poprawa wyników banków w I kwartale była oczekiwania i już została uwzględniona w wycenach akcji. Rezultaty są przyzwoite, ale nie na tyle zaskakujące, żeby spowodować większą aprecjację kursów. Musiałoby dojść do naprawdę dużych niespodzianek w wynikach, żeby ceny poszybowały. Podobnie będzie w kolejnych kwartałach. Będą lepsze niż pierwszy, ale nie na tyle, żeby wywołać falę popytu na akcje banków. Trudno spodziewać się niespodzianek, gdyż 2010 r. jest rokiem porządkowania, a nie rozwijania biznesu. Banki korzystają na odwróceniu negatywnych trendów, głównie odnośnie niskiej marży odsetkowej oraz wysokich rezerw. Większe wolumeny, czyli sprzedaż kredytów, pojawi się w przyszłym roku.