Citroen berlingo: jeżdżący pragmatyzm

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2008-11-27 00:00

Gdyby wybierający auto dla siebie kierowali się wyłącznie rozsądkiem, ulice byłyby pełne citroenów berlingo.

Gdyby wybierający auto dla siebie kierowali się wyłącznie rozsądkiem, ulice byłyby pełne citroenów berlingo.

Jedenaście lat temu dwie francuskie marki stworzyły nową jakość. Na rynku pojawiły się bliźniaki — citroen berlingo i peugeot partner. Tym samym Francuzi ustanowili standard klasy użytkowych pojazdów wielozadaniowych, łączących w sobie gabaryty i komfort prowadzenia klasycznej osobówki z funkcjonalnością małego auta dostawczego. I choć naśladowcy pojawili się szybko, to francuskie bliźniaki wciąż odgrywają kluczową rolę w tym segmencie. Berlingo jest swego rodzaju łącznikiem między samochodami osobowymi a dostawczymi. Może to być zarówno przestronny, pasażerski kombivan, jak i typowy dostawczy furgon — oraz wersje łączące cechy ich obu. Kilka miesięcy temu pojawiły się najnowsze odsłony tych prekursorów. Do testu otrzymaliśmy citroena berlingo w jego najnowszym wcieleniu.

Nie do oglądania

Niestety, pragmatyzm nie idzie w parze z oryginalnością. Rozwiązania stylistyczne, zastosowane w berlingo, dostosowane są do zadań, jakie samochód ma spełniać. Żadnych kompromisów. Czysta praktyczność. Skutek? Berlingo na pierwszy rzut oka nie wywołuje niemal żadnych emocji. Na drugi rzut też nie. Zresztą na auto można spoglądać w nieskończoność — emocje i tak się nie pojawią. Za to z pewnością dostrzeże się przestrzeń.

Nowy berlingo jest sporo większy od poprzednika. Dzięki temu miejsca jest dużo nie tylko na przednich siedzeniach (każde z podłokietnikiem), ale również w drugim rzędzie, na który składają się trzy osobne fotele. Można je oczywiście złożyć. Dostęp do wnętrza przez szerokie, przesuwne drzwi, umieszczone po obydwu stronach nadwozia, jest komfortowy. Pozycja za kierownicą (regulowaną w dwóch płaszczyznach) pozwala na innych użytkowników dróg patrzeć nieco z góry i gwarantuje świetną widoczność. Oparcie fotela zaskakująco dobrze przytrzymuje boki, a do pełni szczęścia brakuje jedynie regulacji podparcia odcinka lędźwiowego. Mocno przeszklone nadwozie zapewnia doskonałą widoczność.

Wozi się

Regularny kształt 505-litrowego bagażnika pozwala optymalnie zagospodarować jego przestrzeń. Pojemność mierzona do dachu to 1350 l, a po wyjęciu siedzeń z drugiego rzędu — aż 3 tys. l. Do dyspozycji są poza tym schowki w desce rozdzielczej, w drzwiach i pod sufitem. Jak na auto dostawcze — dobrze. Jak na osobowe — imponująco.

Zawieszenie pochodzi w prostej linii od modelu C4 picasso — z przodu są to kolumny McPhersona i wahacze poprzeczne, a z tyłu belka skrętna ze stabilizatorem. Tak "przyrządzony" układ jezdny podkreśla osobowy charakter auta i stawia go pod względem konstrukcyjnym na równi z innymi popularnymi samochodami o bardziej klasycznym wyglądzie.

W czasie jazdy berlingo bez problemów radzi sobie tak z utrzymywaniem kierunku jazdy na wprost, jak i z pokonywaniem zakrętów. Nadwozie przechyla się przy tym dość znacznie. Dlatego przy próbach bardziej dynamicznej jazdy, trzeba stale mieć się na baczności.

Bujanie nie przeszkadza jednak tak bardzo jak silnik. Testowany egzemplarz napędzała sprawdzona jednostka Diesla (HDI) o pojemności 1,6 litra i mocy 90 KM. Teoretyczna prędkość maksymalna wynosi przy tym silniku 160 km/h. Teoretyczna, bo jej osiągnięcie zajmuje wieki (ponad 14 sekund od 0 do 100 km/h). W dodatku powyżej 100 km/h w kabinie panuje duży i nieprzyjemny hałas. Nie są to jednak wady, które mogłyby przyćmić zalety. Auto jest oszczędne (niespełna 7 l ropy na 100 km w mieście), wystarczająco dynamiczne (do miasta) i do bólu praktyczne

Dane techniczne

Silnik: diesla, turbodoładowany

Pojemność: 1560 ccm

Moc: 90 KM

Maks. moment obrotowy: 215 Nm

Pojemność bagażnika (minimalna): 505 l

Średnie spalanie: 5,2 l na 100 KM

Przyspieszenie: 14,3 s od 0 do 100 km/h

Prędkość maksymalna: 160 km/h

Cena: 66,9 tys. zł

Gwarancja: 2 lata

Przeglądy: co 20 tys. km