Cła już dają w kość USA

Wojna handlowa już podkopuje wyniki Amerykanów. Gdy dodać do tego przymrozki u Chińczyków, widać całkiem niezły czas dla Polaków.

Amerykańskie mroźnie są zapchane mięsem aż pod sufit, a zdarzają się już tygodnie, gdy ani gram wieprzowiny nie wyjeżdża do Chin, alarmuje „The Wall Street Journal”. Rekordowe zapasy dotyczą też drobiu i wołowiny. To pierwsze efekty wojny handlowej USA z Chinami i Meksykiem, czyli dwoma czołowymi odbiorcami amerykańskiego mięsa — konkludują dziennikarze gazety. Powołują się na rozmowy m.in. z właścicielami magazynów, którzy inwestują w kolejne przestrzenie do przechowywania surowca, i głosy ze strony producentów, którzy mieli ograniczyć przerób w swoich zakładach przetwórczych. Przypomnijmy, że choć na czołówki gazet trafiają przede wszystkim stalowo-aluminiowe potyczki celne Amerykanów i Chińczyków, to wśród obłożonych cłami i cłami odwetowymi produktów jest wiele spożywczych. Przykładowo, amerykańska wieprzowina obłożona w kwietniu 25-procentowym cłem w Chinach, od lipca ma już cło wynoszące 62 proc. Meksyk zwiększył natomiast w tym miesiącu wcześniejsze 10 proc. do 20 proc.

NIEWIADOMA:
Zobacz więcej

NIEWIADOMA:

Jakie żniwo zbierze wojna handlowa zapoczątkowana przez Donalda Trumpa, prezydenta USA, nie wie nikt. Na razie hamuje eksport wieprzowiny z USA do Chin. Fot. Bloomberg

— To całkiem duża szansa — choć nie bezpośrednia — dla nas. W Europie jest nadprodukcja i wielu spodziewa się bardzo słabych cen pod koniec 2018 r. Chińczycy będą musieli gdzieś kupić mięso. Najmocniej widać tam dzisiaj Hiszpanów, to oni więc prawdopodobnie byliby w stanie sprzedać większe ilości do Chin, a my moglibyśmy uzupełnić wtedy braki na rynku unijnym [Polska w związku z afrykańskimpomorem świń nie może eksportować do Chin — red.] — mówi Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso.

W ostatnich latach to Amerykanie spychali europejskich producentów wieprzowiny z chińskiego rynku.

— Obecnie natomiast Chińczycy w ogóle mało kupują, eksporterzy mówią, że są zapakowani mięsem. Na razie więc nie widać większego poruszenia w branży — dodaje Witold Choiński.

Na „celnej” liście i Chin, i Meksyku, są też m.in. jabłka, które Amerykanie chętnie wysyłali do tej pory w tych dwóch kierunkach.

— Widzimy ruch po stronie chińskich importerów. Trudno ocenić, czy to kwestia ceł, czy przymrozków, które miały nawiedzić Chiny, czy wpływ obu tych czynników. Pojawiają się głosy, że Chińczycy stracili nawet połowę zbiorów, a odpowiadają za połowę światowej produkcji. Będą więc potrzebowali świeżych jabłek i nie będą w stanie ostro konkurować na rynku koncentratu jabłkowego. To szansa dla nas — twierdzi Mirosław Maliszewski, szef Związku Sadowników RP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Cła już dają w kość USA