Clebre powstała z połączenia kompetencji trzech założycieli — Macieja Migacza, przedsiębiorcy, Marcela Młyńczaka, zajmującego się stroną techniczną projektu, oraz Wojciecha Kukwy, lekarza laryngologa, zajmującego się na co dzień mało jeszcze popularną w Polsce medycyną snu. — W wielu krajach medycyna snu już teraz jest rozwinięta, gałęzią przemysłu medycznego, za którym stoją olbrzymie pieniądze — zaznacza Wojciech Kukwa, który prowadzi również fundację Zdrowy Sen. Jego zainteresowania stały się podstawą do pracy nad nowym projektem — urządzeniem i aplikacją mobilną dla osób, u których uaktywniają się symptomy bezdechu sennego i zaburzeń w oddychaniu. Projekt w pierwszym zamyśle miał być dedykowany dzieciom. — Problem w dużym stopniu dotyczy najmłodszych — w związku z przerośniętymi migdałkami pojawiają się chrapanie i bezdechy. W Polsce z tej przyczyny operowanych jest 30-40 tys. dzieci rocznie — zaznacza Wojciech Kukwa. Potem koncept ewoluował, jego twórcy dostrzegli możliwość wykorzystania mobilnych narzędzi również w diagnostyce dorosłych.Chcą się skoncentrować również na kierowcach (unijne prawo nakazuje regularne badanie kierowcom, u których pojawiają się problemy z bezdechem sennym).

Medyczna aplikacja
Firma dysponuje już prototypem urządzenia. — Kluczowy jest sensor, który przymocowany do ciała zbiera sygnały akustyczne, informacje o pozycji użytkownika podczas snu, wszelkich drganiach itd. Na tej podstawie dostarcza informacje o bezdechach, chrapaniu, problemach z oddychaniem — dodaje Maciej Migacz. Clebre rejestruje dźwięki i pozwala na późniejsze ich odtworzenie.
— Dostępne na rynku aplikacje mobilne pozwalają jedynie na rejestrację chrapania. Nie możemy określić, co się dzieje z użytkownikiem, gdy chrapanie nie występuje. Naszym celem jest rejestracja każdego oddechu i jego klasyfikacja. Stosując urządzenie, będzie można sprawdzić, czy występują objawy bezdechów podczas snu — wyjaśnia Wojciech Kukwa.
— Z naszych badań ankietowych prowadzonych wśród rodziców wynika, że średni czas, po którym są oni w stanie zaobserwować u swoich dzieci objawy nieprawidłowego oddychania, wynosi jeden rok. Dopiero potem zaczynają szukać pomocy u lekarza. Dostęp do niedrogiego urządzenia — które można byłoby mieć w domu, podobnie jak termometr czy ciśnieniomierz — mógłby ten proces przyspieszyć. Mogłoby ono sprawdzić się również na etapie weryfikacji leczenia, np. po zabiegu usunięcia migdałka — dodaje Maciej Migacz.
Świadomy konsument
Zespół nad projektem intensywnie pracuje od lutego 2015 r. — Zaczynamy od aplikacji mobilnej i małego, przenośnego urządzenia, ale zmierzamy bardziej w stronę urządzenia medycznego niż informatycznego gadżetu — dodaje Marcel Młyńczak.
— Łatwiej będzie nam zacząć od produktu konsumenckiego, ponieważ certyfikacja — zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie w przyszłości chcielibyśmy również prowadzić sprzedaż — jest długa i żmudna. Docelowo chcielibyśmy, aby było to urządzenie medyczne — potwierdza Maciej Migacz. Rozwiązanie Clebre mogłoby zastąpić część obecnie stosowanych urządzeń do badania snu. — Nasze urządzenie jest małe i dlatego pozwala na zaobserwowanie objawów związanych z zaburzeniami w oddychaniu w domowych, czyli bardziej naturalnych dla pacjenta warunkach niż szpitalne badanie polisomnograficzne, które wykonuje się podczas snu na plecach lub na boku. Ale zaznaczmy, nie jest to pełna polisomnografia — wyjaśnia Wojciech Kukwa.
Czujnik Clebre mierzy m.in. ilość oddechów na minutę, tworzy statystykę chrapania i bezdechów, czyli przerw w oddychaniu. Dane są skorelowane z pozycją ciała użytkownika. A czy uzyskane dane są łatwe w interpretacji dla osób, które nie mają medycznego wykształcenia? — U dzieci w ogóle nie powinny występować przerwy w oddychaniu — to pierwsze czerwone światło. Nieco inaczej jest z chrapaniem,ponieważ może wynikać z kataru czy innych infekcji górnych dróg oddechowych. To też jest powód, dla którego badanie powinno być wykonywane przez dłuższy czas, nie jednorazowo. Co więcej, jest wiele metod nieoperacyjnego leczenia powiększonych migdałków — urządzenie takie jak nasze ułatwiłoby decyzję również lekarzowi. To są właśnie powody, dla których w przyszłości chcielibyśmy rozwinąć nasz koncept i zdobyć dla niego certyfikację medyczną — objaśnia Wojciech Kukwa. Do tego jednak potrzebne są większe nakłady finansowe (m.in. na dokończenie produktu, wprowadzenie do produkcji, certyfikację, promocję produktu). Zespół, który prototyp stworzył za własne pieniądze, poszukuje teraz inwestora. Jak zapewniają przedstawiciele Clebre, pierwsze rozmowy już się rozpoczęły.