Co dalej z płacą minimalną

opublikowano: 30-09-2019, 22:00

Plany komitetów wyborczych wobec płacy minimalnej balansują na granicy zasadności ekonomicznej — wynika z opinii ekspertów oraz badań naukowych

Zapraszamy do wyborczego GPS, czyli gospodarczego testu wyborczego

W obliczu szybkiego wzrostu gospodarczego i wolnej dynamiki
wzrostu wynagrodzeń temat płacy minimalnej stał się ważnym tematem kampanii
wyborczej. W wyborczej debacie „PB” na pytania gospodarcze odpowiadali:
Władysław Teofil Bartoszewski (Koalicja Polska, KW Polskie Stronnictwo Ludowe),
Leszek Skiba (KW Prawo i Sprawiedliwość), Dariusz Standerski (KW Sojusz Lewicy
Demograficznej), Jakub Kulesza (KW Konfederacja Wolność i Niepodległość) i
Izabela Leszczyna (KKW Koalicja Obywatelska PO .N IPL Zieloni).
Zobacz więcej

O WYŻSZYCH PŁACACH:

W obliczu szybkiego wzrostu gospodarczego i wolnej dynamiki wzrostu wynagrodzeń temat płacy minimalnej stał się ważnym tematem kampanii wyborczej. W wyborczej debacie „PB” na pytania gospodarcze odpowiadali: Władysław Teofil Bartoszewski (Koalicja Polska, KW Polskie Stronnictwo Ludowe), Leszek Skiba (KW Prawo i Sprawiedliwość), Dariusz Standerski (KW Sojusz Lewicy Demograficznej), Jakub Kulesza (KW Konfederacja Wolność i Niepodległość) i Izabela Leszczyna (KKW Koalicja Obywatelska PO .N IPL Zieloni). Fot. GK

Płaca minimalna stała się jest najsilniejszym narzędziem bezpośredniej ingerencji państwa w rynek pracy. W założeniu jej celem jest przeciwdziałanie sytuacjom, w których aktywnym zawodowo nie opłaca się pracować, bowiem ich zarobki nie zaspokajają podstawowych potrzeb. Podczas wyborczej debaty gospodarczej „Pulsu Biznesu” zapytaliśmy przedstawicieli wszystkich ogólnopolskich komitetów wyborczych, jak chcą wykorzystać to narzędzie, gdyby Polacy powierzyli im 13 października prawo do rządzenia krajem. Ich pomysły zestawiliśmy z opiniami ekspertów oraz najnowszymi wynikami badań ekonomicznych.

Polityczne pomysły

PiS uczyniło z podwyżki płacy minimalnej jeden z najważniejszych elementów programu wyborczego. Do końca przyszłej kadencji wskaźnik ten ma wynieść 4000 zł, czyli o 1750 zł więcej niż obecnie. Leszek Skiba, wiceminister finansów, uważa, że obecny, relatywnie niski wzrost płac czyni polską gospodarkę konkurencyjną, ale ambicje jego partii są znacznie większe.

— Chcemy, aby polska stała się innowacyjną gospodarką opartą na nowych technologiach, produkującą wyższą wartość dodaną. Przyspieszenie wzrostu płacy minimalnej ma skłonić przedsiębiorców do większych inwestycji, co przyspieszy realizację tego celu — podkreślił minister.

Na drugim biegunie jest Konfederacja. Partia Janusza Korwin-Mikkego podkreśla, że płaca minimalna jest z założenia złym rozwiązaniem, ponieważ stanowi ingerencję państwa w rynek. Według Jakuba Kuleszy im niższa płaca minimalna, tym lepiej dla gospodarki.

— Niska płaca minimalna jest lekko szkodliwa, wysoka jest bardzo szkodliwa dla gospodarki. To jeden z wielu przykładów państwowego interwencjonizmu, który nie działa — mówił uczestnik debaty z ramienia Konfederacji.

Zobacz, co o płacy minimalnej powiedzieli przedstawiciele sztabów wyborczych podczas gospodarczej debaty wyborczej Pulsu Biznesu

Cała debata

Pozostałe komitety wyborcze, a więc Koalicji Polskiej, Lewicy oraz Koalicji Obywatelskiej uważają natomiast, że płacę minimalną należy powiązać z przeciętnym wynagrodzeniem. To, co różni te komitety, to wysokość tej relacji oraz sposób jej wdrażania. Zdaniem Władysława Teofila Bartoszewskiego, reprezentującego Polskie Stronnictwo Ludowe, wysokość płacy minimalnej powinna stanowić połowę przeciętnego wynagrodzenia, tak jak tego chcą przedstawiciele pracowników.

— Generalnie jesteśmy zwolennikami podnoszenia płacy minimalnej. Zgadzamy się ze związkami zawodowymi, by wskaźnik wynosił 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Gwałtowne podwyższenie płacy minimalnej bez konsultacji społecznych, tak jak to robi rząd PiS, uderza w małych przedsiębiorców — podkreślił Władysław Teofil Bartoszewski.

Podobną opinię ma Izabela Leszczyna z Koalicji Obywatelskiej, była wiceminister finansów. Posłanka opozycji chciałaby jednak wyjąć mechanizm podwyższania płacy minimalnej z rąk polityków.

— Płaca minimalna nie może być przedmiotem targów politycznych, dlatego chcemy podwyższanie płacy minimalnej do wysokości 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia zapisać w ustawie — powiedziała Izabela Leszczyna.

Lewica natomiast chce podnosić płacę minimalną regularnie przez następną dekadę, tak by w 2029 r. jej relacja do przeciętnego wynagrodzenia wynosiła 60 proc. Dariusz Standerski mówił podczas debaty, że w ten sposób przedsiębiorcy byliby przygotowani na zmiany.

— Chcemy, przy współpracy z Radą Dialogu Społecznego, w ciągu 10 lat dojść do płacy minimalnej na poziomie 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Wszystko po to, by nie zaskakiwać przedsiębiorców w kampanii wyborczej — mówił Dariusz Standerski.

Ekonomiczna rzeczywistość

Ekonomiści zgodnie przyznają, że ustalenie płacy minimalnej na poziomie 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia nie będzie znaczącą zmianą, bowiem już dziś relacja sięga 46 proc. Największe emocje budzą propozycje PiS, głównie dlatego, że w najbliższych czterech latach spodziewane jest gospodarcze spowolnienie. Zdaniem Grzegorza Maliszewskiego, głównego ekonomisty Banku Millennium, wdrożenie ich w życie oznacza usztywnienie rynku pracy i spadek wpływów do budżetu.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Propozycje PiS dotyczące wzrostu płacy minimalnej, dwukrotnie silniejszego od wzrostu płac w gospodarce, są bardzo trudne do realizacji. Jeśli weszłyby w życie, spowodowałyby znaczny wzrost kosztów pracy i odpłynięcie części pracowników do szarej strefy, co zmniejszy wpływy z podatków — mówi Grzegorz Maliszewski.

Ignacy Morawski, dyrektor platformy SpotData, także uważa, że poziom płacy minimalnej zaproponowany przez PiS jest stanowczo za wysoki i może się źle skończyć dla gospodarki.

— Nigdy nie byłem przeciwnikiem podnoszenia płacy minimalnej, ale sądzę, że przekraczamy Rubikon. Taka zmiana może skończyć się albo wysoką inflacją, albo słabszą aktywnością gospodarczą. Będą upadłości firm, zwolnienia, niższe inwestycje — uważa Ignacy Morawski.

Negatywnie na pomysł PiS zareagowali także pracodawcy. Zdaniem Soni Buchholtz, przedstawicielki Konfederacji Lewiatan, polską gospodarkę czekają trudne lata, jeśli PiS doprowadzi swoje propozycje do skutku.

— Płaca minimalna jest narzędziem przeciwdziałania ubóstwu pracujących. Jest jednak jasne, że nie we wszystkich przypadkach pracę cechuje produktywność, która odpowiada kosztom pracy typowym dla płacy minimalnej. Tę grupę osób czeka bezrobocie. Łatwo więc wyobrazić sobie, że w gospodarce, w której nastąpi tak znaczące przesunięcie progu opłacalności pracy, nastąpi skokowy wzrost bezrobocia. Bezrobocia tym większego, jeśli doprowadzi do masowych bankructw firm, które wzrostu kosztów nie uniosą — twierdzi Sonia Buchholtz.

Poszukiwania ideału

Opinie ekspertów potwierdzają badania naukowe. Międzynarodowy Fundusz Walutowy przygotował specjalny raport o płacy minimalnej w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Wynika z niego, że narzędzie to prowadzi do wielu pozytywnych zjawisk gospodarczych, m.in. zwiększenia dystrybucji dochodów do najbiedniejszych i zmuszenia części przedsiębiorstw do inwestycji, ale najwięcej pozytywnych jego efektów widać wówczas, gdy relacja płacy minimalnej do PKB mieści się w przedziale między 25 a 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia.

Powyżej progu 50 proc. negatywne konsekwencje płacy minimalnej, czyli bankructwa firm, automatyzacja kosztem siły roboczej i w konsekwencji niższy wzrost i niższe wpływy budżetowe, zaczynają dominować nad korzyściami, które występują przy niższym poziomie wskaźnika. Co więc zrobić, by maksymalizować korzyści płacy minimalnej w Polsce? Eksperci uważają, że dobrym rozwiązaniem jest zróżnicowanie geograficzne, które uwzględniałoby wielkość przedsiębiorstw i ich specyfikę. Zdaniem Piotra Soroczyńskiego, głównego ekonomisty Krajowej Izby Gospodarczej, jeden model płacy minimalnej dla całej Polski poważnie ogranicza jej pozytywny wpływ na gospodarkę.

— Płaca minimalna jest tematem znacznie bardziej skomplikowanym, niż wielu osobom się wydaje. Dzieje się tak, ponieważ decydenci starają się oprzeć jej wysokość na podstawie relacji do przeciętnego wynagrodzenia. My średnią obserwujemy dla firm z sektora przedsiębiorstw, które mają większe możliwości zwiększania wydajności pracy, a co za tym idzie — także podwyżki płac. Warto jednak pamiętać, że firmy duże z natury są skoncentrowane w dużych ośrodkach, natomiast małe są wszędzie, często w małych mieścinach, gdzie są jedynym pracodawcami, a możliwości zwiększenia w nich wydajności jest dużo mniej niż w metropoliach. Kiedy GUS publikuje dane o wynagrodzeniach w przedsiębiorstwach do dziewięciu pracowników, gdzie pracuje większość Polaków, okazuje się, że średnia płaca wynosi w nich 2200-2900 zł. O ile więc obecna podwyżka płacy minimalnej ma swoje uzasadnienie, decydenci powinni mieć na uwadze fakt, że stawka dla żyjących w metropoliach nie zapewnia minimalnego standardu życia, w innych zaś może doprowadzić do bankructwa małych firm i wzrostu bezrobocia — konkluduje ekspert KIG.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu