Badanie GfK pokazało nieoczekiwane pogorszenie nastrojów Niemców w październiku. Wspomniałem o tym wczoraj, ale dziś chciałbym pogłębić analizę tego zjawiska. Indeks nastrojów w październiku spadł do -26,7 pkt wobec -25,6 pkt we wrześniu. To już drugi spadek z rzędu. Normalnie nie pisałbym o tak niewielkich zmianach, ale intrygujące jest przerwanie trendu wzrostowego, idące jakby wbrew temu, co sugeruje spadająca inflacja. Tym bardziej, że to przerwanie trendu wzrostowego wcześniej było widoczne w indeksach nastrojów przedsiębiorstw, a także w danych o sprzedaży detalicznej. Sytuacja w Niemczech w pierwszej połowie roku się poprawiała, a później coś się popsuło. Co dręczy Niemców?
GfK w komunikacie z badań pisze, że za pogorszenie nastrojów odpowiada wzrost cen żywności i energii. Doprowadził do pogorszenia oczekiwań dotyczących dochodów gospodarstw domowych. To wyjaśnienie nie jest jednak przekonujące. Twarde dane z urzędu statystycznego pokazują, że ceny żywności i energii bardzo wyraźnie zwalniały w Niemczech w ostatnich miesiącach. Niemożliwe, żeby konsumenci tego nie odczuli. Ogólny wskaźnik inflacji obniżył się z niemal 10 proc. na początku roku do zaledwie 4,3 proc. we wrześniu. Danych za październik jeszcze nie mamy, ale obraz zapewne nie zmieni się znacząco. Możliwe jest natomiast, że na nastroje negatywny i ponadprzeciętny wpływ miały ceny paliw, które od sierpnia znacząco wzrosły. Niewykluczone, że Niemcy upodobnili się do Amerykanów i stali bardzo wrażliwi na zmiany cen benzyny, które są dla nich wskaźnikiem ogólnej sytuacji inflacyjnej. Jeżeli rzeczywiście tak jest, to najbliższa przyszłość kształtuje się nieco bardziej optymistycznie, ponieważ ceny ropy na rynkach przestały mocno rosnąć.
Bardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem pogorszenia oczekiwań dotyczących dochodów może być niski wzrost nominalnych wynagrodzeń Niemców. Kraj ten generalnie cechuje się restrykcyjnym podejściem rządu i przedsiębiorstw do płac – zarządy firm są niespecjalnie chętne, by rekompensować pracownikom wzrost kosztów życia. Ostatnie dostępne dane (za drugi kwartał) wskazywały, że ujemna różnica między dynamiką płac i cen była w Niemczech głębsza niż w większości krajów strefy euro. Skoro nastroje firm pogorszyły się latem i jesienią, to chęć do podnoszenia płac mogła się zmniejszyć jeszcze bardziej. Przeciętne gospodarstwo domowe może więc odczuwać, że mimo spadającej inflacji jego siła nabywcza się nie poprawia i traktować to jako negatywne zaskoczenie. To sytuacja zupełnie odmienna od tej w Polsce, gdzie ceny rosną już wyraźnie wolniej niż wynagrodzenia, co prowadzi do szybkiej poprawy nastrojów konsumentów.
Możemy więc obserwować oddziaływanie restrykcyjnej polityki pieniężnej Europejskiego Banku Centralnego na niemiecką gospodarkę. EBC podnosił ostatnio stopy procentowe pomimo słabej koniunktury w Niemczech i strefie euro, czym wysyłał do przedsiębiorstw sygnał, by nie podnosiły cen i płac. Niemieckie przedsiębiorstwa na ten sygnał są bardzo wrażliwe.
Potwierdzeniem tego, że to restrykcyjna polityka pieniężna stoi za osłabieniem nastrojów w Niemczech, może być też fakt, że szybko rośnie skłonność do oszczędzania wśród konsumentów. Mierzący to subindeks badania GfK jest na najwyższym poziomie od ponad dekady. To prawdopodobnie reakcja na rosnące realne stopy procentowe.
Jeżeli zacieśniające się warunki pieniężne zduszają gospodarkę, to możemy wkrótce zaobserwować szybkie wygaszanie inflacji w Niemczech, a szczególnie jej komponentów bazowych, nie uwzględniających żywności i energii. Można mieć nadzieję, że stworzy to podstawy do odbicia gospodarczego w 2024 r. Ceny zaczną się stabilizować, polityka pieniężna zostanie poluzowana, realne płace zaczną rosnąć.
Z punktu widzenia Polski słaba koniunktura w Niemczech stanowi zagrożenie dla eksportu, który ma istotny wkład we wzrost PKB. Jak pokazywałem wczoraj, przedsiębiorstwa przetwórcze odczuwają pogorszenie popytu na rynkach zagranicznych. W przeszłości zdarzało się wprawdzie, że polskie fabryki korzystały na osłabieniu sytuacji w Europie Zachodniej, bo sprzedawały tanie i konkurencyjne towary. Oby znów to tak zadziałało. Patrząc jednak na nastroje, nie jest to najbardziej pewna perspektywa.

