Co trzeci młody woli zagranicę

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2014-11-13 00:00

Skłonność Polaków do zarobkowych wojaży nadal jest ogromna. Przed exodusem chroni nas tylko wysokie bezrobocie na Zachodzie

Choć od wejścia Polski do Unii Europejskiej minęło już 10 lat i pod względem PKB na mieszkańca odrobiliśmy sporą część straty do średniej unijnej (nasze PKB wzrosło z 51 do 68 proc. średniej UE), to polscy pracownicy nadal z zazdrością patrzą na sąsiadów z Zachodu i ich poziom życia. Jak wynika z badania firmy Work Service, obecnie prawie co piąty aktywny zawodowo obywatel Polski rozważa w najbliższych 12 miesiącach emigrację zarobkową. To znaczy, że — przynajmniej hipotetycznie — nasza gospodarka może stracić 3,3 mln par rąk do pracy, o rodzinach potencjalnych emigrantów nie wspominając.

Za chlebem do obcych

Zdecydowanie najbardziej intensywnie myślą o wyjeździe ludzie młodzi — ciągle uczący się i świeżo po szkole, ale niepotrafiący się odnaleźć na rynku pracy. Wśród osób w wieku 18-24 lata wyjazd za granicę rozważa więcej niż co trzeci ankietowany (39 proc.), a w grupie 25-34 zastanawia się nad tym jedna czwarta badanych (24 proc.). Łącznie osoby do 34. roku życia stanowią 75 proc. wszystkich pracowników rozważających wyjazd. To grupa około 2,4 mln perspektywicznych, ambitnych, przez lata edukowanych na koszt podatników, młodych ludzi, którzy — jeśli nadarzy się okazja — będą budować PKB innych państw.

— To alarmujące dane, które potwierdzają, że wielu absolwentów nie widzi dla siebie perspektywy rozwoju na polskim rynku pracy — ostrzega Tomasz Hanczarek, prezes Work Service’u.

Badanie pokazuje też, że Polacy nie chcą wyjeżdżać za granicę, ale zmuszają ich do tego polskie realia pracownicze. Jako główny powód, dla którego rozważają emigrację, ankietowani wskazują „zbyt niskie zarobki w Polsce” — swoją chęć wyjazdu tłumaczy tak 84 proc. badanych. „Chęć podwyższenia standardu życia” jako powód wskazuje 33 proc. ankietowanych, „chęć poprawy perspektyw rozwoju zawodowego” wybiera 26 proc., a „brak odpowiedniej pracy w Polsce” — to uzasadnienie decyzji 25 proc. Motywacja pozazawodowa, czyli „możliwość podróżowania i zwiedzania świata”, znalazła się dopiero na piątym miejscu — wskazało ją 23 proc. osób.

— Bezrobocie wśród absolwentów szkół wyższych nadal utrzymuje się na zatrważająco wysokim poziomie. Młodzi, zdolni i wykształceni Polacy odkładają dumę do kieszeni i idą pracować na stanowiskach poniżej kwalifikacji. Jeśli nie pomożemy im w aktywizacji i rozwoju zawodowym w Polsce, zrobi to ktoś w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Holandii. Będzie to ogromna strata dla polskiej gospodarki i państwa, które funduje edukacjębezrobotnym absolwentom — mówi Tomasz Hanczarek.

Widmo nad Polską

Warto mieć świadomość, że w ostatnich kilku latach polska gospodarka miała sporo szczęścia. Przed masowym odpływem rąk do pracy chronił ją głównie głęboki kryzys gospodarczy w Europie Zachodniej. Bezrobocie w strefie euro jest dziś o ponad 50 proc. wyższe niż w 2008 r., kiedy upadał bank Lehman Brothers, pogrążając w recesji zachodnie gospodarki. Polakom było przez to znacznie trudniej wyjechać za chlebem za granicę. Problem w tym, że kiedy gospodarka Europy Zachodniej w końcu ruszy — co prawdopodobnie nastąpi w najbliższych latach — zjawisko masowego odpływu kapitału ludzkiego z Polski może powrócić.

— Oczywiście wiele zależy też od tego, jak będzie w tym czasie rozwijać się polska gospodarka. Jeśli będzie to przyzwoite tempo zbliżone do 4-5 proc. rocznie, bezrobocie w kraju będzie spadać i emigracja nie powinna być bardzo silna. Jeśli jednak nastąpi trwałe spowolnienie do około 3 proc., bodźce do wyjazdów pracowników z Polski będą silne — mówi Aleksander Łaszek, ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Możemy wówczas wpaść w błędne koło.

— Im więcej ludzi będzie wyjeżdżać, tym większa będzie presja na finanse publiczne, tym bardziej drastyczna będzie musiała być polityka fiskalna i tym wolniejszy będzie wzrost gospodarczy. A to będzie dodatkowo motywować Polaków do wyjazdów — mówi Aleksander Łaszek.