Co trzeci Polak chce auta na prąd

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2022-01-10 20:00

W ciągu ostatnich pięciu lat potroiła się liczba chętnych na auto elektryczne. Dziś już co trzeci zainteresowany nowym autem rozważa jego kupno.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak w ciągu kilku ostatnich lat zmieniło się podejście Polaków do elektromobilności
  • ile są w stanie przeznaczyć na zakup auta elektrycznego
  • jakie ich cechy potencjalni użytkownicy cenią najbardziej, a jakie powstrzymują ich z decyzją o zakupie takiego auta.

Z 12 do 32 proc. w ciągu pięciu lat wzrosła liczba Polaków zainteresowanych zakupem samochodu z napędem elektrycznym — wynika z najnowszej edycji Barometru Nowej Mobilności przygotowywanego przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA).

— Tym razem podjęliśmy się analizy wyników ze wszystkich lat badania. Wnioski? Paliwa konwencjonalne są w odwrocie, świadomość ekologiczna Polaków rośnie, a ceny pojazdów elektrycznych są w coraz większym stopniu dopasowane do oczekiwań klientów. To tylko niektóre wnioski, jakie uzyskaliśmy z blisko 6 tys. ankiet, na które zebraliśmy niemal 700 tys. odpowiedzi — mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA.

Z obecnej edycji badania wynika, że 32,3 proc. respondentów realnie rozważy zakup auta elektrycznego (bateryjnego lub hybrydy typu plug-in) w okresie kolejnych trzech lat. W 2017 r. taką gotowość wyrażało tylko 12 proc.

— Zainteresowanie autami elektrycznymi rośnie, ponieważ rynek rozwija się w coraz szybszym tempie. W stosunku do 2017 r. gama modelowa powiększyła się o 475 proc., a elektryki zadebiutowały w ofercie kolejnych 23 producentów. Ponadto wraz rozwojem oferty rozbudowała się sieć ogólnodostępnych ładowarek, która od 2019 r. powiększyła się niemal dwukrotnie — mówi Jan Wiśniewski, kierownik centrum badań i analiz PSPA.

Od 2017 r. z napędu diesla zrezygnowało 22,2 proc. respondentów. Ponadto już 38,7 proc. badanych jest przekonanych o pozytywnym wpływie pojazdów elektrycznych na środowisko, podczas gdy pięć lat temu było to zaledwie 8 proc.

Cena najważniejsza
Cena najważniejsza
Dla blisko 30 proc. Polaków głównym czynnikiem decyzyjnym przy wyborze auta elektrycznego jest cena. 40 proc. zainteresowanych autem na prąd planuje wydać do 100 tys. zł, a 30 proc. do 150 tys. zł.
fot. SeongJoon Cho/Bloomberg

Planowany budżet

Dynamiczny rozwój rynkowej oferty sprawił, że większa liczba Polaków miała okazję jeździć samochodem elektrycznym. W 2017 r. było to 6 proc. badanych, w 2021 r. z takiego auta skorzystał już co piąty respondent (19,9 proc.). Wśród największych zalet elektryków, ankietowani wymieniają niskie koszty eksploatacji (47,8 proc.) oraz cichą pracę układu napędowego (47 proc.). Wśród największych wyzwań najczęściej wskazywany jest zasięg (47,8 proc.) oraz dostępność infrastruktury ładowania (46,2 proc.).

— Oczywiście respondenci wciąż wskazują pewne bariery dla rozwoju elektromobilności, ale nie są to problemy, których nie da się pokonać — zarówno zasięg jak też sieci stacji ładowania rosną w bardzo w szybkim tempie — mówi Radosław Kitala, Consulting & Arval Mobility Observatory Manager w Arval Service Lease Polska, spółki, która była partnerem najnowszej edycji badania.

Wybierając auto elektryczne Polacy kierują się przede wszystkim pragmatyzmem — głównym czynnikiem decyzyjnym jest cena (27,5 proc.). Największa grupa respondentów — 39,6 proc. — deklaruje, że na zakup samochodu jest w stanie przeznaczyć do 100 tys. zł, a 27,6 proc., że od 100 do 150 tys. zł. Osoby dysponujące takimi kwotami mogą wybierać spośród 18 modeli, a dzięki dotacji w wysokości 18,75 tys. zł z programu Mój elektryk ich wybór powiększyłby się do 26 modeli. W przypadku dotacji na poziomie 27 tys. zł (z kartą dużej rodziny) — do 28.

Ceny i ładowanie

— Ankietowani pytani o ile samochody elektryczne powinny stanieć, z każdym rokiem typują coraz niższą wartość. W 2017 r. wskazywali, że ich ceny powinny zostać zredukowane o 44 proc., a w 2021 r., że już tylko o 22 proc. — mówi Albert Kania z PSPA.

Dla upowszechnienia elektromobilności ważne są szybkie ładowarki publiczne, których instalacja powinna być priorytetem szczególnie przy trasach przelotowych — tak uważa 57,9 proc. ankietowanych oraz w miejscach użyteczności publicznej — 27,4 proc. Zdaniem 48,4 proc. czas ładowania w podróży nie powinien przekraczać 30 minut, a 32 proc. jednej godziny.

Respondenci zwracają również uwagę na konieczność dokonania zmian w metodach płatności. 62,8 proc. chce mieć możliwość zapłaty za ładowanie za pomocą karty płatniczej.

— Dostrzegamy silną potrzebę ustandaryzowania systemu ładowania. Przede wszystkim powinniśmy dążyć do tego, by kierowcy samochodów elektrycznych mogli przy użyciu jednej karty lub aplikacji uruchamiać wszystkie stacje ładowania i dokonywać płatności — mówi Łukasz Lewandowski z EV Klubu Polska.