Co widzi Zygmunt z góry

Emilia Majczak
09-07-2004, 00:00

Pomnik nie karuzela, żeby go z miejsca na miejsce przestawiać. Jak go Władek tatusiowi postawił, tak jego prawo stoić i szkoda gaduchny (Wiech o Kolumnie).

Z Trasy W–Z widać pałac Pod Blachą. O jego historii znany warszawiak, pisarz i felietonista Stefan Wiechecki Wiech pisze, że stryj „Jóźka Poniatoszczaka Stanisław August zaręczył za niem, pożyczkie dostali i wybudował mu te chałupe koło Zamku: froncik i dwie oficynki (...) W ten deseń tak zwany pałac Pod Blachą powstał”. *

Schodami pod górę wychodzi się na plac Zamkowy. Z lewej strony — Krakowskie Przedmieście. Z prawej — Zamek Królewski i kolumna Zygmunta, co to go „krakowiaki mocno nie lubieją do dziś dnia. Rozchodzi się jem o to, że stolicę z Krakowa do Warszawy przeprowadził (...) bo Kraków owszem, niczego sobie miasteczko, nie można powiedzieć, ale za bardzo wzruszające. W Warszawie ruch, krzyk, rozgardiasz, latasz pan jako kot z pęcherzem”. Warto zajrzeć do „mieszkania” królów. Jakby powiedział Wiech — nie było lekko...

— Wojna zostawiła zamek zrównany z ziemią. Jedynie dolna część pałacu Pod Blachą ocalała. Reszta — stropy, dach, wszystko zostało zrekonstruowane. Podobny los spotkał kolumnę Zygmunta. Po tym jak hitlerowcy z premedytacją wycelowali pocisk w dolną część tego najstarszego świeckiego pomnika, runęła na ziemię roztrzaskując się na cztery części — opowiada Stanisław Skowroński, warszawski przewodnik miejski.

W ciasnych uliczkach...

Na Świętojańskiej pełno artystów wszelkiej maści. Od XV wieku ulica zamieszkiwana była przez duchownych, kupców i złotników. Dużo tu sklepików związanych z tradycją — „Grawer”, „Jubiler”. Tutaj można też kupić souveniry z Warszawy.

Między kamieniczki wciśnięta najstarsza świątynia Warszawy — katedra św. Jana. W jej podziemnych kryptach zachowały się grobowce, m.in. Henryka Sienkiewicza czy Gabriela Narutowicza.

Wąska Dziekania wiedzie w dół i na Powiśle. W południowej ścianie katedry ślad po pocisku. Jak tu cicho po gwarnej Świętojańskiej.

— Układ uliczek to jedna z niewielu oryginalnych rzeczy zachowanych po wojnie — mówi Stanisław Skowroński.

Spacer Brzozową. Później Kamienne Schodki prowadzą pod górę na Rynek Starego Miasta. W kamienicy Klucznikowskiej pod nr 21 mieszkał i zmarł Kołłątaj. A pod nr 25 mieści się kawiarnia, która od 1566 znajdowała się w rękach rodziny Fukierów, co według Wiecha było również jedną z przyczyn przeprowadzki króla Zygmunta. Głównie z racji tego, że „Fukier przyzwoite knajpe na Starówce prowadził”. Fukierowska winiarnia trafiła na karty wielu powieści.

Dla każdego coś miłego

Na rynku można kupić lepsze lub gorsze obrazy. Za 100–160 zł można zafundować sobie od ręki podobiznę. Pełno tu straganów z pamiątkową tandetą.

Rynek jest bardzo malowniczym fragmentem Starówki. Wszystko to dzięki jego architekturze, stylowym latarniom, kafejkom, tupotowi dorożkarskiego konia.

— Ile za przejażdżkę?

— Od 45 do 70 zł — rzuca dorożkarz i widać, że można stargować.

Do Barbakanu prowadzi Nowomiejska. Wzdłuż murów kramiki z obrazami. Średniowieczna fortyfikacja służy za galerię. Została wzniesiona w XVI wieku przez architekta Jana Baptystę z Wenecji. Po wojnie Barbakan zrekonstruowano w latach 1952-54. Tu kończą się mury Starego Miasta. Stojący u jego bram halabardnik przybija piątkę ze znajomym przechodniem.

Goły Poniatoszczak

Powrót na Krakowskie Przedmieście. Tędy prowadził niegdyś ożywiony trakt handlowy. I teraz można zrobić pamiątkowe zakupy. I nie u byle kogo! Pod numerem 83 w 1969 roku otworzono tu sklep z upominkami od Wokulskiego. Nieco inne artykuły niż u sławnego kupca. I ceny też nie te same — za stojącą lampę z brązu 1900 zł.

Stąd już krok do Ogrodu Saskiego. Po drodze Pałac Namiestnikowski i pomnik Józefa Poniatowskiego, przeniesiony z Saskiego Ogrodu. Wiech wspomina: „Wszyscy dobrze pamiętamy żelazne figure gołego faceta z pałaszem w ręku, któren na koniu przed Saskiem Ogrodem do samego powstania siedział.”

W Saskim trudno o wolną ławkę, za to zieleni pełno. Podobno właśnie oś saska utrudniła rozbudowę miasta, przecinając w poprzek najważniejsze szlaki komunikacyjne. I dobrze...

* cytaty z Wiecha pochodzą z książki „Helena w stroju niedbałem” Stefan Wiechecki, Etiuda Wydawnictwo 1949

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emilia Majczak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Co widzi Zygmunt z góry