Co za dużo, to niezdrowo

opublikowano: 14-11-2013, 00:00

Komisja Europejska rozpoczęła tzw. pogłębioną analizę sytuacji gospodarczej państw członkowskich.

Przyzwyczajeni jesteśmy, że gospodarka Niemiec, najpotężniejszego państwa Unii Europejskiej i największego płatnika netto do budżetu, jest niedoścignionym wzorem dla innych. Nie tylko dla grupy nowych państw członkowskich na dorobku, których nieformalnym dziekanem jest Polska, ale choćby dla następnej za Niemcami trójki unijnych potentatów — Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch. Okazuje się jednak, że w pewnych wątkach wzorzec wyrasta ponad średnią aż do przesady.

Taki sygnał nadała Komisja Europejska, która rozpoczęła tzw. pogłębioną analizę sytuacji gospodarczej państw członkowskich. W pierwszej grupie, obejmującej szesnastkę, nie ma Polski. Tropione są symptomy nierównowagi, które mogą niekorzystnie odbić się na ogólnej sytuacji UE. Niemcy nie zostały oczywiście napiętnowane, ale brukselska centrala przyjrzy się problemowi ich… nadwyżki obrotów bieżących, przekraczającej już 7 proc. PKB.

Generalnie każde państwo marzy o takiej konkurencyjności gospodarki. To właśnie eksport niemiecki jest lokomotywą nadwyżki UE w handlu z USA. Ale poziom oszczędności w Niemczech okazuje się zdecydowanie wyższy niż inwestycji w gospodarkę. Inne państwa oczekują ożywienia popytu wewnętrznego, ale na razie daremnie. Ba, Francja formułuje wobec wielkiego sąsiada zarzuty wręcz „dumpingu płacowego”. Ze względu na rozmiary i strategiczne znaczenie dla Polski wymiany handlowej z Niemcami my także oczekiwalibyśmy przeorientowania nastrojów za Odrą i Nysą…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu