Coca-cola sprzedaje mniej niż chciała

Grzegorz Brycki
opublikowano: 1998-10-05 00:00

Coca-cola sprzedaje mniej niż chciała

Koncern nie chce redukować kosztów i ograniczać inwestycji

Pogłębiający się kryzys na rynkach zagranicznych niekorzystnie wpływa na zyski wielu światowych gigantów. Swoje prognozy na ten rok skorygowały już między innymi Procter & Gamble, Gillette i FIAT. Na tym tle Coca-Cola, do której należy 50 proc. światowego rynku napojów bezalkoholowych, okazała się wyjątkowo podatna na zmiany zachodzące w Europie, Azji i Ameryce Południowej.

Amerykański koncern odnotował zmniejszenie tempa sprzedaży napojów niemal na wszystkich rynkach. W trzecim kwartale wzrosła ona o 3-4 proc., podczas gdy zakładano jej przyrost rzędu 7-8 proc. Wynik ten jest aż czterokrotnie gorszy niż w identycznym okresie ubiegłego roku.

Najtrudniejszy rynek

Obroty Coca-Coli najbardziej spadały w Europie. Zamiast spodziewanego wzrostu o 16 proc., sprzedaż podniosła się zaledwie o 1-2 proc. Wprawdzie rynek europejski uznawany jest za wyjątkowo nasycony, co może usprawiedliwić mniejszy popyt, ale równocześnie podobna sytuacja miała jednak miejsce w Ameryce Łacińskiej oraz w krajach Dalekiego i Środkowego Wschodu, gdzie wzrost sprzedaży był trzykrotnie niższy od przewidywanego. Ekonomistów najbardziej zdziwił fakt, że gorsza koniunktura szybko dotarła do rodzimego rynku coca-coli — sprzedaż w Ameryce Północnej wzrosła nie więcej niż o 4 proc., czyli dwukrotnie mniej niż planowano.

Akcje w dół

Jeszcze zanim ogłoszono słabe wyniki finansowe, gwałtownie spadła wartość akcji Coca-Coli. W ciągu ostatnich dziesięciu lat ceny akcji światowego potentata w produkcji napojów wzrastały średnio o 20 proc. rocznie. Wydawało się więc, że jest to pewna inwestycja — blue chip, walory, na których nie można stracić. Tymczasem tylko w ciągu dwóch letnich miesięcy tego roku ich cena spadła o 40 proc. — dużo więcej niż wynikałoby to z ogólnego trendu giełdowego. Przedstawiciele koncernu oceniają, że w tym roku inwestorzy mogą stracić na jego akcjach około 10 proc. Zdaniem Richarda Tomkinsa z „Financial TimesŐŐ, wartość walorów Coca-Coli była znacznie zawyżona. Kryzys azjatycki i rosyjski sprowadził je na ziemię.

W podobnej sytuacji znalazły się inne wielkie koncerny produkujące dobra konsumpcyjne, m.in. Procter & Gamble oraz Gillette. Teoria, że ludzie w czasach kryzysu mogą przestać kupować lepsze samochody czy ubrania, ale będą musieli zaspokoić pragnienie i zrobić pranie, przestała pomagać w podtrzymaniu kursów.

Źródła kłopotów

Kłopoty na rynkach światowych doprowadziły do spotkania we wrześniu szefów koncernu. Do zebrań takich dochodzi nie częściej niż raz na dwa lata, tymczasem ostatnie odbyło się w czerwcu tego roku. Prezes Coca-Coli Douglas Invester, zapewnił, że nie dojdzie do obcinania kosztów ani ograniczania inwestycji.

— Nie można poświęcać długoterminowych celów tylko po to, by poprawić krótkookresowe wyniki finansowe — powiedział prasie.

Według niego, Coca-Cola powinna osiągnąć zakładany na ten rok 7-8-proc. wzrost zysków. Analitycy są jednak przeciwnego zdania, prognozując firmie podniesienie sprzedaży o 5 proc. dopiero w przyszłym roku.

Około 75 proc. zysków Coca-Coli pochodzi z rynków zagranicznych — to stanowi źródło kłopotów. PepsiCo, największy rywal Coca-Coli, poinformowało o 5-6-proc. wzroście sprzedaży swoich produktów, jednak zaledwie 26 proc. napojów jest sprzedawanych przez PepsiCo poza rynkiem północnoamerykańskim.