Duże parki handlowe to już stały element handlowego krajobrazu Polski. Jednak coraz częściej pojawiają się nowe modele obiektów handlowych — mniejszych, ale chętnie odwiedzanych przez społeczność lokalną, zwłaszcza w dni powszednie. Według ekspertów to przyszłość polskiego rynku powierzchni handlowych, bo wszyscy na nich korzystają.
— Małe obiekty handlowe to sektor rynku nieruchomości handlowych cieszący się rosnącym zainteresowaniem konsumentów, którzy chcą zaoszczędzić czas i pieniądze, najemców, którzy chcą zoptymalizować koszty najmu, i deweloperów, którzy chcą zróżnicować działalność i inwestować w obiekty, które nie wymagają dużego wkładu finansowego, a wynajem nie zajmuje dużo czasu — mówi Anna Staniszewska, dyrektor działu doradztwa i analiz rynkowych firmy DTZ.
Zainteresowanie najemców koncepcją niewielkich centrów handlowych potwierdza procent wynajętej powierzchni w pasażach Czerwona Torebka.
— W 28 już działających pasażach komercjalizacja wynosi 95 proc. W 52 obiektach, które mają pozwolenie na użytkowanie, wynajęto niemal 90 proc. powierzchni — podaje Paweł Ciszek, dyrektor departamentu operacyjnego spółki Czerwona Torebka (dewelopera i właściciela sieci pasaży).
Zakupy po amerykańsku
Najpopularniejszym typem obiektów powstających w mniejszych miastach (50-100 tys. mieszkańców) i w dużych aglomeracji są tzw. centra convenience. To małe, osiedlowe galerie o powierzchni 5-10 tys. mkw.
— Centra typu convenience zaczęły powstawać w odpowiedzi na potrzeby klientów, szukających bardziej przytulnych obiektów blisko swojego miejsca zamieszkania. Dzięki niewielkiej powierzchni można szybko i wygodnie zrobić codzienne zakupy. Takie obiekty nie pełną raczej funkcji rozrywkowej — zaznacza Agnieszka Tarajko-Bąk, starszy analityk rynku powierzchni handlowych w Jones Lang LaSalle.
Coraz większą popularność zyskują także obiekty typu street mall, powstające przy głównych trasach wyjazdowych z miast. Ich powierzchnia waha się od 3 do 8 tys. mkw., mają dogodny dojazd, duży parking i bogatą ofertę zakupowa. Jednym z deweloperów, który postawił na ten typ obiektów handlowych, jest grupa Capital Park, budująca street malle Vis a Vis. Pierwszy otworzyła w listopadzie 2011 r. w Radomiu, drugi powstaje w Łodzi. Jak zapowiada Wojciech Nowakowski, menedżer ds. inwestycji w Capital Park, grupa planuje kolejne obiekty. Do budowy nieco większych centrów, o powierzchni 10-12 tys. mkw., zwanych strip mallami, szykuje się natomiast spółka Ghelamco, która dotąd skupiała się na budynkach biurowych. Ideą obiektów tego typu jest rozmieszczenie sklepów w rzędzie.
— Przed każdym sklepem znajduje się duży parking umożliwiający zostawienie auta tuż przed wybranym lokalem — wyjaśnia Magdalena Frątczak, dyrektor działu powierzchni handlowych w CBRE. Firma Ghelamco na razie analizuje lokalizacje. Bierze pod uwagę miejsca w pobliżu dużych osiedli w największych miastach.
Według prognoz DTZ, rynek małych centrów handlowych, zwłaszcza w miastach od 50 do 100 tys. osób, czeka szybki rozwój. W niewielkich miejscowościach podaż powierzchni najmu w małych centrach wynosi 173 tys. mkw., co stanowi 15 proc. powierzchni handlowych na tych terenach. To mało, dlatego wielu deweloperów traktuje to jako niszę do zagospodarowania. Duże galerie nie znikną jednak z planów inwestycyjnych spółek deweloperskich.
— Centra convenience i inne mniejsze pełnią odmienną rolę niż duże obiekty handlowe, więc nie są one dla siebie konkurencją. Klient, który planuje duże zakupy, wybierze wielką galerię, zaś załatwiający codzienne sprawunki postawi na centrum convenience — uważa Agnieszka Tarajko-Bąk.
Poza tym, jak zaznacza Anna Staniszewska, mniejsze centra będą postawały tam, gdzie budowa dużego nie jest uzasadniona z powodu niewystarczającej liczby mieszkańców lub ich niskich dochodów.