ComArch: emisja dla dużych

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2000-01-28 00:00

ComArch: emisja dla dużych

Zdaniem większości giełdowych analityków, przyjęta przez ComArch cena emisyjna dla emisji akcji serii E na poziomie 140 zł oddaje realną wartość spółki, a równocześnie daje szansę na zwyżkę kursu.

Część inwestorów może się jednak poczuć nieco zawiedziona, gdyż w prospekcie emisyjnym cena ta była określona na poziomie minimalnym, wynoszącym 100 zł. Specjaliści zajmujący się polskim rynkiem informatycznym podkreślają, że faktyczna cena została ustalona pod zagranicznych inwestorów, o pozyskanie których spółka zabiegała od pewnego czasu.

Porównując cenę na poziomie 140 zł do średniej wyliczonej ze styczniowych notowań papierów ComArchu, która wynosi 165,60 zł, różnica oscyluje wokół 15 proc.

— Oceniając atrakcyjność zakupu nowych akcji krakowskiej spółki, nie należy bazować jedynie na jej wycenie z ostatnich tygodni. Ogromne zainteresowanie akcjami spółek informatycznych doprowadziło bowiem w styczniu do gwałtownego wzrostu kursu, który znacznie odbiegał od średniej z kilku minionych miesięcy — twierdzi jeden z analityków giełdowych.

Uważa on, że dla drobnych inwestorów cena zdaje się wysoka i mało atrakcyjna, zwłaszcza że należy się liczyć ze sporym zainteresowaniem dużych inwestorów instytucjonalnych, co grozi wysoką redukcją zapisów.

Z tym stanowiskiem polemizuje Benita Mikołajewicz, analityk ING Barings, według której rynek spodziewał się jeszcze wyższej ceny.

— Mówiło się nawet o 150 zł. Pamiętać jednak należy, że miało to miejsce w momencie, gdy kurs ComArchu kształtował się na poziomie 180 zł — mówi Benita Mikołajewicz.

Jej zdaniem, cała emisja była zdecydowanie nakierowana na zagraniczne podmioty i stąd dużo wyższy od zakładanego poziom jej ceny.

Kwestią otwartą pozostaje natomiast pytanie, co spółka zrobi z większymi od spodziewanych przychodami z emisji 500 tys. akcji. Rafał Chwast, wiceprezes zarządu ComArchu, uważa, że zostaną one spożytkowane na wzmożenie działań idących w kierunku oferty „aplication service provider”, która, w przeciwieństwie do ISP i ICP oferujących dostęp i treść, umożliwia swoistego rodzaju outsourcing, czyli zdalną obsługę klientów.

— Obserwujemy stały rozwój tego trendu na świecie i przypuszczamy, że w ciągu najbliższych lat w tę stronę podążać będzie ewolucja usług informatycznych — dodaje Rafał Chwast.