Comarch przymierza lekarski kitel

Krakowska spółka otworzyła centrum diagnostyczne, by testować w nim rozwiązania IT. Liczy, że dzięki nim zawojuje Europę

Jako jedyna firma informatyczna w Polsce Comarch otworzył właśnie własną placówkę medyczną. Wybrał się także na zakupy i w ubiegłym miesiącu kupił małą spółkę ze Śląska, która specjalizuje się w oprogramowaniu dla szpitali. Te działania nie są realizowane w oderwaniu od siebie. Krok po kroku Comarch realizuje strategię, która ma z niego uczynić europejskiego gracza w obszarze rozwiązań IT dla służby zdrowia. Za kilka lat ten segment ma generować dla spółki podobne przychody jak telekomunikacja czy sektor finansowy — czyli branże, na których Comarch wyrósł.

— Realizujemy potężny — jak na skalę naszej firmy — program inwestycyjny w tej dziedzinie. Do tej pory wydaliśmy 63 mln zł, a do końca roku kwota wzrośnie do 75 mln zł — mówi prof. Janusz Filipiak, prezes Comarchu.

Jego zdaniem, w kolejnych latach spółka planuje nadal wykładać po kilkanaście milionów złotych rocznie na rozwój produktów dla sektora zdrowia. Wymaga tego proces komercjalizacji projektów, nad którymi toczą się prace.

— Z naszych analiz wynika, że informatyka w obszarze medycyny stoi w Europie na niskim poziomie. Placówki medyczne używają starego oprogramowania, a żaden z producentów nie ma kompleksowej oferty. To jest szansa, którą planujemy wykorzystać — przekonuje Janusz Filipiak.

To nie kaprys

Plan stworzenia całościowego systemu dla sektora zdrowia jest rozpisany w najdrobniejszych szczegółach. W wybudowanym przez Comarch centrum diagnostycznym — oprócz badań lekarskich — trwają prace na rozwiązaniami, które pozwolą spiąć w jeden system nowoczesną aparaturę medyczną używaną w szpitalach. Wyłożenie gotówki na własną placówkę nie jest kaprysem krakowskiej spółki. Musiała ją wybudować i wyposażyć, by mieć dostęp do własnych urządzeń medycznych oraz lekarzy, którzy będą testowali rozwiązania wymyślane przez informatyków. Comarch idzie za ciosem i pracuje nad innym elementem oferty: mariażem telekomunikacji,w której jest mocny, z medycyną. Budowany system telemedyczny umożliwi kontrolowanie na odległość stanu zdrowia pacjentów i np. zdalne wezwanie karetki w razie potrzeby. Ma działać, wykorzystując sieć komórkową i dlatego już teraz spółka stara się nim zainteresować operatorów telekomunikacyjnych. Wisienką na torcie ma być centrum monitoringu, którego usługi zainteresowani systemem klienci będą mogli kupić tylko w Krakowie. Ostatnim elementem układanki jest przejęty w maju za 12,2 mln zł śląski Esaprojekt. Specjalizuje się w oprogramowaniu do zarządzania placówkami medycznymi. Wśród jego klientów jest 30 polskich szpitali, a spółka generuje 12 mln zł przychodów rocznie.

Za wcześnie na owoce

Comarch rozstawia figury na szachownicy i szykuje się do pierwszej biznesowej partii na nowym gruncie. Będzie musiała ich rozegrać sporo, zanim będzie mógł pokazać strumień pieniędzy płynący do Krakowa z placówek zdrowotnych. Według Janusza Filipiaka, na wyraźny wzrost przychodów z nowego segmentu trzeba będzie poczekać jeszcze kilka lat.

— Na razie inwestujemy. Na zbieranie owoców przyjdzie jeszcze czas — podkreśla profesor. Dlatego w tym roku wartość sprzedaż rozwiązań dla sektora zdrowia ma być skromna i wynieść 20 mln zł. Dla porównania w całym ubiegłym roku krakowska firma miała 785 mln zł przychodów.

OKIEM ANALITYKA

Krok dalej niż konkurencja

ZBIGNIEW PORCZYK

analityk DM BZ WBK

Wejście Comarchu w sektor ochrony zdrowia należy ocenić pozytywnie. Spółka ma długoterminową strategię i pracuje nad nowymi źródłami przychodów, które będą widoczne za 4-5 lat. Ponadto należy pamiętać, że nie stawia na prostą informatyzację, choć w tym obszarze jest dużo do zrobienia i można szybko zarobić. Comarch zrobi kilka kroków dalej niż rywale i myśli o wejściu w usługi dodane dla służby zdrowia. Należy jednak pamiętać, że strategia jest w fazie realizacji i nie przynosi jeszcze wymiernych efektów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu