Comperia nie traci apetytu na rozwój oferty

Karol JedlińskiKarol Jedliński
opublikowano: 2014-04-18 00:00

Spółce nie przejadł się wzrost i rusza z mocniejszym marketingiem. Kupi serwis Bankier.pl? Niewykluczone.

— Absolutnie nie. Przecież na Zachodzie wyceny spółek o naszym profilu to nie dziesiątki milionów złotych, a setki milionów euro — tak Bartosz Michałek, prezes Comperii odpowiada na sugestię, że może debiut spółki na GPW to sygnał, że biznes, który prowadzi, już się nasyca.

Obecnie kapitalizacja spółki, zajmującej się od lat m.in. rozwijaniem zasięgu internetowejporównywarki ofert instytucji finansowych, to niewiele ponad 40 mln zł. I choć w zeszłym roku Comperia dostarczyła bankom i ubezpieczycielom 200 tys. tzw. leadów, czyli skuszonych ofertą klientów wraz z ich danymi osobowymi, to Bartosz Michałek uważa, że rynek wciąż jest głodny tego typu usług. Podobnie jak internauci.

Marka w strumieniu

— Nie czujemy, że z porównywarką finansową dochodzimy do szczytu. Teraz dopiero rozkręcamy marketingową machinę, kierujemy większy strumień internautów do siebie. To był jeden z celów niedawnej emisji — mówi Bartosz Michałek.

Nowa strategia marketingowa zakłada już nie próbę przekierowania internautów na widgety spółki — widoczne na niemal wszystkich liczących się stronach internetowych o tematyce ekonomicznej.

To także reklamy telewizyjne, a więc budowa wizerunku samej marki, która w niedługim czasie ma się stać żywym skupiskiem porównywarek kilku innych powszechnie kupowanych usług. Porównywarki cen prądu i ofert operatorów telefonii komórkowej to plan na najbliższe miesiące.

— Wbrew pozorom, oferty operatorów energetycznych są zróżnicowane cenowo. Abonamenty komórkowe natomiast tylko pozornie są nieporównywalne.Ustawimy je według modelu telefonu lub wysokości abonamentu, jaki skłonny jest zapłacić dany użytkownik — tłumaczy Bartosz Michałek.

Szranki na plotki

Jak przyznaje prezes Comperii, porównywarka komórek ma szansę popularnością przebić flagowy produkt spółki. A to dlatego, że według statystyk Polacy dużo częściej pytają Google’a o kwestie związane z opłatami za rozmowy telefoniczne niż o kredyty, pożyczki i ubezpieczenia. W tym roku zauważalne przychody ma przynieść też projekt, który pochłonie w sumie nawet 4 mln zł. Chodzi o platformę dedykowanąpośrednikom ubezpieczeniowym. Licencja na jeden miesiąc kosztuje nawet 250 zł.

— Negocjujemy właśnie umowy, m.in. z multiagencjami. Obiecaliśmy tysiąc licencji sprzedanych w tym roku i wydaje się, że to konserwatywna prognoza — mówi prezes Comperii. Zapewnia, że za rok znów zobaczymy spółkę kilka kroków dalej. Czy stanie w szranki po serwis Bankier.pl, który — według rynkowych plotek — jest na sprzedaż za około 20 mln zł?

— Przy takiej wycenie na pewno wzięlibyśmy scenariusz kupna Bankiera pod uwagę. Ale na razie nie ma żadnej oficjalnej oferty — ucina Bartosz Michałek.

OKIEM EKSPERTA
Manewr do powtórki
ŁUKASZ WACHEŁKO
analityk DI Investors
Gdzie upatruję potencjału wzrostów w Comperii? Przede wszystkim w rozwoju oferty w sektorze usług finansowych. Obiecująco wygląda pomysł wykorzystania rozwiązań do porównywania ubezpieczeń, stosowanych już w segmencie kredytów. Bardzo mało polis sprzedaje się w Polsce przez internet i Comperia może się przyczynić do zmiany tego trendu.