Biznes równy i równiejszy, katharsis banków, unikanie muzułmanów i kontrole skarbowe raz na pięć lat. Taka urynkowiona LPR na wiosnę. A posłowi Gosiewskiemu brak miłości...
„Puls Biznesu”: Nowe stawki podatkowe Zyty Gilowskiej: od 2009 tylko dwie — 18 i 32 proc. Pański komentarz?
Roman Giertych:Nie rozumiem, dlaczego obniża się o 8 proc. podatek najbogatszym? Pani Zyta Gilowska zarobiłaby na tym kilkanaście tysięcy rocznie, a przeciętny Polak — zaledwie kilkaset. Wprawdzie nie jestem za tym, by podatki podwyższać, ale nasze, LPR zdanie jest takie, by obniżać podatki o 1 proc. rocznie…
Czyli to aktualny plan LPR obniżania podatków do 2011 roku?
Jak najbardziej! 18 proc. tak, ale nie 32, tylko progi 29 i 39 proc. Nie widzimy powodu, by w tej chwili obniżać najbogatszym podatki.
Poseł Przemysław Gosiewski nazwał pana niedawno…
Najwyraźniej brakuje mu miłości… Dałby już spokój.
Niemalże okrzyknął pana Conanem Niszczycielem polskiego parlamentu…
Wcale bym się nie zdziwił, gdybym mu się kojarzył z Conanem.
Nie odbiera pan tego jako poszukiwania kolejnego kozła ofiarnego przez PiS?
Kozła ofiarnego? Nie. PiS po prostu zaczyna się mocno denerwować... I wcale się nie dziwię — dlatego że LPR przeszła do opozycji i jest naturalną alternatywą dla PiS. Konkurentem. I nie ma co ukrywać, że w tej chwili między LPR i PiS trwa walka o podobny elektorat. A nasza przewaga? Nie bierzemy odpowiedzialności za te wszystkie szaleństwa, których dopuszcza się PiS. Że będę teraz ostro atakowany przez Prawo i Sprawiedliwość? Z tym się liczę, z tym się godzę. Tylko niech koledzy z PiS pamiętają, jaki był los tych, którzy mnie atakowali w poprzedniej kadencji.
Ale to już nie pierwszy raz PiS chce skonfliktować Ligę… A może wchłonąć?
Może by i chciał. Nie wiem, czego chce PiS. U nas panuje totalna jednomyślność, jeżeli chodzi o postawę wobec tej partii. Od naszego przejścia do opozycji nie ma odwrotu. Koniec, kropka... Komu się to nie podoba, ma drzwi szeroko otwarte…
Jak pani poseł Anna Sobecka?
Jeżeli pani poseł Sobecka uzna, że bardziej jej po drodze z PiS — nie widzę problemu. Arytmetyki sejmowej to nie zmienia. Sytuacji LPR również. Szerokiej drogi. I tyle.
Kiedy zaczęły się waśnie między panem i Jarosławem Kaczyńskim? O co poszło tak naprawdę?
Wydaje się, że 13 lutego. Próba doprowadzenia do zmiany umowy poprzez szantaż jest powodem, który skasował dobre relacje i nadwątlił zaufanie. Jarosław Kaczyński ze swoim bratem, wyreżyserowali wszystkim Polakom niezły dreszczowiec: człowiek budzi się rano i nagle się dowiaduje, że prezydent rozważa rozwiązanie Sejmu; PiS się już szykował do wyborów, bo miał dobre notowania...
A propos wspólnego elektoratu… Wygląda, że najbliższe wybory to samorządowe jesienią. Jakieś trzy tygodnie temu rzuciliście hasło nowego programu wyborczego, a w nim „otwarcie” na małe i średnie przedsiębiorstwa. Ale tego dokumentu nigdzie nie ma. Szukałem.
Bo oficjalnie jeszcze tego nie ogłosiliśmy. Mamy konwencję 30 kwietnia — i wtedy ujawnimy detale całej programowej linii dla małych i średnich polskich przedsiębiorców.
Jakieś szczegóły?
Musiałby pan porozmawiać z posłem Wierzejskim, on nadzoruje zespół nad tym pracujący. Szczegóły... Na przykład ustanowić kontrole skarbowe nie częściej niż raz na pięć lat. Co nie oznacza, rzecz jasna, że jeśli ktoś będzie oszukiwać, to mu to ujdzie na sucho. Bo w końcu zjawi się kontrola — i wszystko sprawdzi. Nie może być tak, że przedsiębiorca żyje w ciągłym strachu, że za chwilę ktoś zapuka, a w dodatku potraktuje z góry jako podejrzanego... To jakby oś naszych propozycji. Pomysł bezkosztowy. A oprócz tego nacisk na obniżanie podatków — stałe i systematyczne, choć powolne. Będziemy też chcieli znacznie ograniczyć biurokrację — bez względu na to, czy Unia Europejska potrzebuje jej do obsługi swoich programów. Cięcia — i to jakie!
Jak pan postrzega imigrację zarobkową do Polski? To nas — prędzej czy później — czeka.
Unikałbym muzułmanów.
A kapitał polski za granicą? Jakieś przykłady dobrych polskich inwestycji?
Na pewno Prokom... Bioton.
Pozytywnie?
Oczywiście. Budowa fabryki w Rosji. Tworzenie koncernu światowego. Bardzo dobry przejaw.
Będziecie wspierać taką działalność w swoim nowym programie?
Nie konkretnych firm, rzecz jasna. Raczej postawimy na wsparcie małych i średnich. Giganci sobie poradzą, jeżeli nareszcie ktoś stworzy normalne, rynkowe warunki. Można ich wspierać po cichu... Nie ukrywam, że gdybym miał stosowny wpływ na rządy, to stosowałbym taki lekki nacjonalizm gospodarczy.
A to ciekawe… Mógłby pan rozwinąć?
Oficjalnie wszystkie podmioty są równe, ale te, które zarabiają na polskim rynku i dają pracę Polakom — są równiejsze. To moja filozofia — jeżeli chodzi o wszystkie przedsiębiorstwa. Mówię to szczerze. Tak postępuje cała Europa we wszelkich możliwych wariantach. Oficjalnie — wszystko równe, ale jeżeli ktoś tworzy miejsca pracy i przynosi państwu duży wpływ podatkowy — jest równiejszy. Tak musi być!
Kiedy pan tak patrzy na polski biznes, to co?
...to w porządku. Wzrost gospodarczy bierze się tego, że ludzie są aktywni.
Nie rozpatruje pan biznesu w kategorii konglomeratu układów?
Jest kilkadziesiąt firm, których majątek zrodził się albo z przekrętów, albo lekkomyślnej lub nieuczciwej prywatyzacji. Nie mówię o prywatyzacjach uczciwych, bo te trzeba wspierać. Generalnie kapitał prywatny jest lepszy niż państwowy, co nie oznacza, że państwo nie powinno mieć wpływu na pewne strategiczne obszary. Od miesięcy krytykuję PiS, bo nie przeprowadził racjonalnego podziału spółek skarbu państwa na strategiczne i niestrategiczne. Postuluję sprzedaż niestrategiczych, by wzmocnić, zasilić środkami te strategiczne. Rząd powinien twardo bronić interesu narodowego. Gdybym w nim zasiadał, na pewno bym tak robił.
A ten wasz program gospodarczy z 2003 r. jest wciąż aktualny?
Nie!
Do lamusa?
Tak. Jest nowy program — powtarzam: z ogłoszeniem czekamy do końca kwietnia. Głównym autorem tamtego był pan poseł Wrzodak. A on też się zdezaktualizował w Lidze Polskich Rodzin.
Wierzy pan w koalicję PiS z Samoobroną?
A cóż to ma wspólnego z wiarą?
„Kohabitacja Zyty Gilowskiej z Andrzejem Lepperem w jednym rządzie jest ciekawym eksperymentem”… To pańskie słowa.
Ciekawy eksperyment, bo pani Gilowska, działaczka Unii Wolności i Platformy, w jednym rządzie, w jednym wicepremierowskim szeregu z Andrzejem Lepperem! Dwa lata temu jakby ktoś tak powiedział, to by go uznano po prostu za szurniętego. Co ja mówię — nawet rok temu... Aż się boję myśleć o przyszłości, bo jeśli tak dalej pójdzie, to może powstanie rząd Ligi Polskich Rodzin i SLD. Jeśli w takim tempie to będzie wszystko szło... To oczywiście żart.
A koalicja z PO — też w kategoriach żartu?
Z Platformą Obywatelską głosowaliśmy wspólnie w sprawie becikowego (przeciw były SLD i PiS!). Ale koalicja to coś zupełnie innego — z PO trudno ją sobie wyobrazić…
LPR się liberalizuje?
Nie! My nie używamy słowa liberalizacja. Nasz program się urynkowił. Jest bardziej racjonalny — tak bym powiedział... Aczkolwiek z tendencją prospołeczną. Ewidentnie. Od tego nie odstąpimy. Tym bardziej że PiS odstępuje.
Przemiana w stylu Andrzeja Leppera? Jego poglądy na gospodarkę w tej kadencji Sejmu bardzo się zliberalizowały…
Jak ma tworzyć rząd z Zytą Gilowską, to się nie dziwię... Ale też bym tego nie nazwał liberalizacją. Wszystko się zmienia, gdy naprawdę podejmuje się decyzje głosami swego klubu… Człowiek zaczyna myśleć o tym, co dla Polski najlepsze. Zawsze tak jest, że kiedy prawica bierze odpowiedzialność za państwo — od naszych głosów jednak sporo zależy — to wtedy się przesuwa do centrum. Taka tendencja. Podobnie zresztą z lewicą.
„Rozmawiamy o sprawach bardzo poważnych — o gospodarce, finansach. O sferze bardzo delikatnej, gdzie często o poziomie finansowym decyduje zaufanie do instytucji (...)”
Moje słowa.
Tak — ze sprawozdania na temat Komisji Nadzoru Bankowego. I dalej: „Na nas patrzą ludzie, na nas patrzy opinia publiczna, musimy o to dbać i musimy zapewnić społeczeństwu… (Głos z sali: »Ale jaja«)”. Co w tym było takiego śmiesznego? Pan?
A tego nie słyszałem, więc nie reagowałem... W dalszym ciągu uważam, że zawierucha wokół Balcerowicza była niepotrzebna. Nie zgadzam się z panem Balcerowiczem. Uważam, że złamał prawo, wyrzucając pana Cezarego Mecha z komisji. A PiS zupełnie odwrotnie — zgadzał się z Leszkiem Balcerowiczem, ale chciał zrobić tumult, by pokazać wszystkim, jak walczy o swój rząd. Udało się. PiS-owcy zrobili gigantyczną awanturę. I co z tego wynika? Nic. BPH i tak się połączy z Pekao SA, bo PiS nie zgodziło się na zmianę ustawy o NBP.
Komisja śledcza nie przeszkodzi?
Ale w jakiej sprawie jest komisja śledcza? Na pewno nie w tej.
Właśnie — ciężko powiedzieć. Kiedyś było jasne: afera Rywina, Orlen, PZU. Zresztą chyba tylko ta pierwsza komisja zdała w pełni egzamin — Rywin siedzi.
Orlen tym bardziej.
Orlen?
No co? Proszę zobaczyć, ile osób siedzi w wyniku prac komisji ds. Orlenu. Stefański ma zarzuty, Siemiątkowski... Plejada gwiazd. A to dopiero początek.
Czyli działania komisji ds. Orlenu…
Pamiętam, jak „Puls Biznesu” pisał w takim pytającym tonie: czy komisja wpłynie na akcje Orlenu? Wpłynęła. Kurs dwukrotnie wzrósł! A wie pan, dlaczego? Bo błyskawicznie spadały im koszty. To można prześledzić na kursie... Od momentu powstania komisji nagle zarząd znalazł wielkie oszczędności w różnego rodzaju wydatkach. Czym to było spowodowane? Nie chcę insynuować, ale to oczywiste. A kiedy spadały koszty, rosła wartość wyników i spółki.
A PZU?
To samo. Świetne wyniki! Przejrzystość i brak korupcji powoduje, że wartość firmy rośnie. Każda spółka giełdowa powinna prosić Sejm Rzeczypospolitej o komisję śledczą! Spółka państwowa, której się nikt nie przygląda — gdy rączka rączkę myje — ma zawyżone koszta, gorsze wyniki i słabszy kurs na giełdzie. Oczywiście co innego prywatne — mają inną specyfikę.
Sejmowa komisja śledcza to dla firmy katharsis?
No tak — i tylko pozytywne skutki.
No, to kogo oczyści ta nowa komisja?
Komisja jest w sprawie działań nadzoru dotyczących prywatyzacji. Tak to ostatecznie określiliśmy. W pierwszym rzędzie trzeba zbadać sprawę Pekao SA. Cenę, za jaką sprzedano ten bank... Mnie to interesuje. Wie pan, dlaczego? Bo mamy prawie udowodnione, że ten sam człowiek, który sprzedał Pekao, naruszył prawo w innej sprawie…
Czyli kto?
Chodzi o pana Emila Wąsacza. Jest wniosek w Trybunale Stanu. W moim przekonaniu, popełniono przestępstwo (m.in. przy prywatyzacji Domów Towarowych Centrum — od red.). Jeżeli tak, no to mam prawo domniemywać, że w innych sprawach również mógł łamać prawo. Dlatego uważam, że cenę sprzedaży tego banku trzeba zbadać. To bardzo istotne, bo chodzi o gigantyczne pieniądze.
Kto jeszcze jest na celowniku nowej speckomisji?
Bank Śląski — tylko raczej już bardziej historycznie. Bo tam się już wszystko poprzedawniało. Cena tego banku też była, moim zdaniem, zbyt niska. I trzecia sprawa — to już wyszło w komisji PZU: przejęcie giganta — czyli Banku Gdańskiego przez liliputa — czyli BIG Bank.
Roman Giertych, przewodniczący Ligi Polskich Rodzin