Coraz trudniej odzyskać pieniądze

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2020-04-20 22:00

W czasie pandemii ściągnięcie należności graniczy z cudem. Kontrahenci nie płacą, powołując się na COVID-19. Jak walczyć o swoje pieniądze?

Z artykułu dowiesz się:

  • co zrobić z dłużnikiem, który nie płaci
  • jak odzyskać pieniądze  
  • czy koronawirus daje podstawy do niepłacenia 

Podczas kryzysu najważniejsza jest płynność finansowa. Przedsiębiorcy dobrze to wiedzą, dlatego coraz więcej z nich gromadzi gotówkę na czarną godzinę, nie regulując swoich należności.

BIZNES W TARAPATACH:
BIZNES W TARAPATACH:
— Wiele firm już zawiesiło działalność w efekcie przerwania łańcucha zamówień lub narastających zatorów płatniczych — mówi Andrzej Roter, prezes ZPF.
fot. MW

Wymówki

Z badania BIG Info Monitor wynika, że już co trzeci mikro-, mały i średni przedsiębiorca usłyszał od swoich odbiorców: z powodu epidemii nie zapłacimy wam w terminie. Co więcej, zdecydowana większość firm z sektora MŚP stwierdziła, że też przestanie płacić kontrahentom.

— Przedsiębiorcy gromadzą pieniądze. Nie chcą spłacać długów, a ich egzekucja w dobie pandemii to trudne zadanie ze względu na łatwe wymówki — mówi Michał Pawlik, prezes firmy faktoringowej Smeo.

— Obserwujemy, że dłużnicy, uzasadniając brak możliwości realizacji zobowiązań, powołują się na aspekty, które zostały wywołane sytuacją pandemii, takie jak utrata pracy, kwarantanna czy drastyczny spadek obrotów prowadzonej działalności gospodarczej — przyznaje Michał Ryszewski, radca prawny w kancelarii radców prawnych Ryszewski Szubierajski.

Z takimi argumentami dyskutować trudno. Co więcej, sprawdzanie ich wiarygodności to niełatwa sprawa. To mocno ogranicza możliwości polubownej windykacji. Niektórzy windykatorzy przekonują jednak, że z podobnymi argumentami dobrze sobie radzą.

— Doświadczony negocjator potrafi rozpoznać, kiedy tłumaczenie braku zapłaty choćby spadkiem obrotów w efekcie COVID-19 jest wymówką, a kiedy stanowi to realny problem. Wiemy, które branże ucierpiały z powodu kwarantanny, a które funkcjonują w miarę normalnie, i tę wiedzę wykorzystujemy w rozmowach z dłużnikami. Robimy to skutecznie — przekonuje Jakub Kostecki, prezes firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Wszystko zawieszone

Nie tylko wymówki są problemem. Wszystko stoi w miejscu, więc niełatwo wywalczyć pieniądze również w sądzie, nie wspominając o komornikach, którzy też znacznie ograniczyli działalność.

— W przypadku spraw, które już znajdują się na etapie sądowym, cały proces dochodzenia należności został niemalże zawieszony z uwagi na fakt, że sądy aktualnie pracują w bardzo ograniczonym zakresie. Dodając do tego ostatnie zmiany w kodeksie postępowania cywilnego, dotyczące m.in. doręczeń korespondencji sądowej, okazuje się, że etap postępowania sądowego może wydłużyć się nawet o kilka miesięcy. Dotyczy to także postępowań egzekucyjnych prowadzonych przez komorników, którzy wstrzymują bądź znacznie ograniczają czynności wykonywane poza kancelarią, w tym również doręczanie korespondencji sądowej. E-sądy też nie działają pełną parą, bo od 18 marca do odwołania wstrzymano dostarczanie pism, w tym także wydanych nakazów zapłaty, co również wydłuży procedowanie spraw — mówi Michał Ryszewski.

Tymczasem system sądowniczy i egzekucji komorniczej są kluczowe dla wyjścia firm z kryzysu.

— Od ich efektywności będzie zależało tempo wychodzenia z kryzysowej sytuacji społecznej i gospodarczej. Ma to kardynalne znaczenie dla potężnej grupy małych i średnich przedsiębiorstw, stanowiących o sile polskiej gospodarki i pomyślności ekonomicznej milionów gospodarstw domowych w Polsce — mówi Andrzej Roter, prezes Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.

Trzeba reagować szybko

W takim otoczeniu bardzo ważna jest szybka reakcja na brak zapłaty i profilaktyka. Windykatorzy zauważyli, że przedsiębiorcy szybciej reagują na opóźnione płatności.

— O ile wcześniej wierzyciele z sektora MŚP czekali cierpliwie miesiącami, aż klient zapłaci, to teraz częściej reagują zaraz po upływie ustalonego terminu. Jeszcze w styczniu faktury przeterminowane do 30 dni stanowiły niecałe 13 proc. wszystkich zleceń, które do nas trafiają, a w marcu ich odsetek sięgał już blisko 17 proc. Utrzymanie płynności finansowej jest kluczowe, aby bezpiecznie przetrwać okres zamrożenia gospodarki i przedsiębiorcy doskonale to rozumieją — mówi Jakub Kostecki.

Ponadto, jego zdaniem, przedsiębiorcy w celu odzyskania pieniędzy chętniej korzystają z rozwiązań online.

— Na koniec marca, a więc uwzględniając ponad dwa tygodnie epidemii, odnotowaliśmy ponad 21-procentowy wzrost liczby spraw zleconych online poprzez naszą aplikację WinGO.pl w porównaniu ze styczniem tego roku. Ich wartość była większa o 36,5 proc. Średnia wartość zlecenia w styczniu to 17,5 tys. zł, a w marcu 19,8 tys. zł. Po rozwiązanie to sięgają małe i średnie przedsiębiorstwa, dla których ważne jest maksymalne uproszczenie prowadzenia firmy i utrzymywanie płynności — mówi Jakub Kostecki.

Jego zdaniem warto obecnie postawić mocniejszy nacisk nie tylko na odzyskiwanie należności, ale też na weryfikację kontrahentów przed nawiązaniem z nimi współpracy.

— To pozwoli uniknąć później wielu problemów — przekonuje Jakub Kostecki.

Rozwiązań jest więcej

Michał Ryszewski potwierdza, że przedsiębiorcy są coraz bardziej zainteresowani różnymi możliwymi formami restrukturyzacji zobowiązań, odroczenia płatności czy zawierania ugód ze względu na prognozowane opóźnienia zapłaty.

— Niepokojąca jest jednak liczba przypadków, w których przedsiębiorcy wskazują na upadłość jako jedyne rozwiązanie wyjścia z trudnej sytuacji finansowej, w jakiej już się znaleźli lub za chwilę się znajdą. Dotyczy to przede wszystkim branż sezonowych, które w wyniku wdrożonych w kraju rozwiązań, mających służyć zapobieganiu rozprzestrzeniania wirusa, zmuszone są do wstrzymania przyjmowania nowych zleceń lub zawieszenia działalności. W tych przypadkach staramy się wspólnie z dłużnikiem odnaleźć alternatywne, mniej radykalne możliwości spłaty — mówi Michał Ryszewski.