Corvetta zamiast Tindera

opublikowano: 15-03-2018, 22:00

Zamiast zmienić siebie w lepszy model, zmienił ostatecznie auto i żonę — kryzys średniego wieku miała podobno łagodzić szybka corvetta.

Historia rodem z prasy wyściełającej stoliki w poczekalniach wypłynęła z ust eksperta w dziedzinie kolekcjonerskich samochodów — obnażając długą drogę, jaką przebyła reputacja amerykańskiego auta. Po treningu i lekcjach czekało się pod szkołą na rodziców — wspomina Reggie Horning z Hagerty — a kiedy na parking skręcała corvetta, natychmiast rozlegał się szmer spekulacji, że małżeństwo musi być targane rozwodem. Panowie mieli odmładzać się skórzaną kurtką i zrywnym modelem C3 z długą i niską, lekko szpiczastą maską, dzięki której auto nazywano również płaszczką. Przez niemal cztery dekady aura pewnej desperacji całkowicie jednak wywietrzała, pozostawiając na parkingu legendę wzornictwa o wyraźniejszym niż dotychczas potencjale zwyżki.

Chevrolet
Corvette zaliczany jest do kategorii tzw. muscle cars, a więc samochodów o
sporym silniku i wyższych osiągach, ale też swobodniejszych gabarytach niż w
przypadku małych aut sportowych do wyprzedzania się na torze.
Zobacz więcej

MISTER MUSCLE

Chevrolet Corvette zaliczany jest do kategorii tzw. muscle cars, a więc samochodów o sporym silniku i wyższych osiągach, ale też swobodniejszych gabarytach niż w przypadku małych aut sportowych do wyprzedzania się na torze. Fot. ARC

Mimo że wyniki poszczególnych aut potrafią się ostro różnić ze względu na stan zachowania, można uczciwie przewidzieć, że modelem C3 da się trochę pojeździć, a następnie intratnie go sprzedać — pisze dalej ekspert z Hagerty, w pewnym sensie w samą porę, bo chevrolet zlicytowany ma być na stołecznej aukcji w sobotę. Czarna corvetta w wersji cabrio, która zjechała z taśmy w 1973 r., wystawiona zostanie przez Ardor Auctions od progu 120 tys. zł — w cenie jest prężny silnik V8 typu big- -block po kompletnej renowacji, sprawny miękki dach i wnętrze w kolorze polewy toffee. Chociaż katalog nęci kolekcjonerów głównie „głęboką czernią lakieru” i „basowym brzmieniem ośmiu cylindrów”, specjaliści Hagerty dodają też prozę życia, czyli wiadomość o wysokiej dostępności części zamiennych i popycie, który dawno nie wynika już z dławiącego kryzysu wieku średniego.

Pierwszy z czynników tłumaczy prawdopodobnie fakt, że model C3 produkowany był aż przez 14 lat, a z roku na rok nie wprowadzano raczej żadnych drastycznych zmian — w latach 70. dizajn miał co prawda trochę złagodnieć, ale wersja w nadwoziu convertible i tak przestała opuszczać fabrykę w 1975 r. Wystawiony na sobotnią aukcję samochód z miękkim wnętrzem przywodzi bardziej na myśl dostatek i beztroskę w samym środku lata, podczas gdy pierwsze odsłony z końca lat 60. miały podbijać wytrzymałe serca astronautów misji Apollo, przypominając im właśnie wzornictwo kosmicznego statku. Z czasem linia chevroleta rzeczywiście wyzbywała się pierwotnej agresji, ale popyt zdecydowanie się nie zniechęcił — przeciwnie, dosłownie realizując tytuł „między nami dobrze jest”, do połowy lat 70. blisko 80 proc. pasażerów pielęgnowała już ego w powiewach klimatyzacji. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Corvetta zamiast Tindera