Coś tu wyraźnie nie gra

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2006-11-15 00:00

Podczas gdy rynek funduszy inwestycyjnych rośnie w rekordowym tempie, SEB podąża w odwrotnym kierunku. I to mimo niezłych wyników.

Ten rok jest wyjątkowo dobry dla funduszy inwestycyjnych. Większość notuje doskonałe wyniki. W ciągu 10 miesięcy tego roku do funduszy wpłacono już 19 mld zł. W efekcie tylko w tym roku aktywa funduszy wzrosły o 64 proc. — z 54 do 89 mld zł. Wzrost był udziałem wszystkich działających TFI — z wyjątkiem GTFI i SEB. Ten pierwszy z aktywami 258 mln zł należy do najmniejszych graczy na rynku i niemal każda większa wpłata lub wypłata chwieje aktywami. W przypadku SEB sytuacja jest dużo poważniejsza. Od początku roku aktywa zmalały z 2,05 mld do 1,67 mld zł. I tak z towarzystwa, które z udziałem w rynku na poziomie 3,78 proc. było 9. co do wielkości, przemieniło się w małego gracza z udziałem 1,87 proc.

Zazwyczaj za spadek aktywów odpowiadają nietrafione inwestycje. Ale w tym roku koniunktura sprzyja i poza jednym — Euro Lokata —wszystkie fundusze SEB notują dodatnią stopę zwrotu. Malejące aktywa to efekt umarzania jednostek przez klientów. W ubiegłym miesiącu z funduszy odpłynęło 116 mln zł. Fundusze SEB może nie olśniewają wynikami, ale oscylują w granicy średniej rynkowej. Czym więc wytłumaczyć ucieczkę klientów? Towarzystwo unikało komentarza, a następnie przysłało komunikat, w którym spadek aktywów tłumaczy „odkupieniem jednostek uczestnictwa przez inwestorów instytucjonalnych”. To jednak nie przekonuje analityków — umorzenia przez dużych inwestorów dotyczą każdego TFI. Poza tym to tłumaczyłoby sytuację z jednego miesiąca, a ta trwa od kilkunastu.

Przyczyn należy szukać w sieci dystrybucji. Coraz wyraźniej rysuje się podział na TFI z dostępem do bankowej sieci dystrybucji na zasadzie wyłączności lub bycia jednym z 2-3 TFI w ofercie. Na tym sukces budują ING, BZ WBK AIB, Millennium czy KBC. Jakie przynosi to korzyści, pokazuje PKO TFI: w październiku jego fundusze promowane były w PKO BP, co przyczyniło się do wzrostu aktywów o 770 mln zł. Tymczasem oferta SEB jest tylko mało efektywnie promowana w sieci BOŚ oraz w niewielkich bankach: mBanku i Multibanku. Takim graczom, jak SEB, DWS, Skarbiec czy Union Investment, odciętym od bankowej pępowiny, znacznie trudniej przekonać klienta. Możliwości są dwie: duże wydatki na marketing, jak to czyni Union Investment, lub oferowanie wyróżniających się produktów: Skarbiec postawił m.in. na fundusz nieruchomości, DWS kusi funduszem Top25, który ma roczną stopę zwrotu 100 proc. SEB jest bierny.

— W ofercie SEB brakuje innowacyjnych funduszy, np. funduszu małych i średnich spółek — mówi Maciej Kossowski z Expandera.

Na razie SEB zamierza przekształcić fundusze w fundusz parasolowy, ale bez wsparcia marketingowego może to być za mało.