Crist szuka kapitału

opublikowano: 21-05-2015, 00:00

Stocznia liczy na zagranicznego inwestora, pomocną dłoń wyciąga też polski fundusz Mars

Gdyńskiej stoczni Crist nie stać na spłatę 150 mln zł plus odsetki pożyczki z Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP), ale perspektywa zdobycia przez nią intratnych kontraktów przyciąga potencjalnych inwestorów, zarówno z Polski, jak i zza granicy.

DROGIE, OPŁACALNE POSUNIĘCIE:Z jednej strony pożyczka na zakup drogiego doku mocno nadszarpnęła finanse Crista. Z drugiej — otworzyła spółce drogę do światowego rynku offshore.
Zobacz więcej

DROGIE, OPŁACALNE POSUNIĘCIE:

DROGIE, OPŁACALNE POSUNIĘCIE:Z jednej strony pożyczka na zakup drogiego doku mocno nadszarpnęła finanse Crista. Z drugiej — otworzyła spółce drogę do światowego rynku offshore. ŁUKASZ GŁOWALA

— Poszukując nowych kontraktów i rynków, Crist prowadzi wiele rozmów o ewentualnym udziale kapitałowym, ale są one na wstępnym etapie — mówi Ewa Kruchelska, prezes spółki.

Od kilku miesięcy prowadzi rozmowy m.in. z amerykańskimi firmami oraz instytucjami finansowymi zainteresowanymi dostawą do Polski paliw. Crist mógłby budować statki do ich transportu oraz jednostki do budowy platform wiertniczych i wydobywczych. Z informacji „PB” wynika, że w trakcie tych rozmów zrodził się pomysł powiązań kapitałowych.

Rozdźwięk w akcjonariacie

— Crist szuka inwestora również dlatego, że menedżerowie z akcjonariatu spółki mają dość współdziałania z funduszem Mars — mówi jeden z przedstawicieli branży stoczniowej.

Właścicielami spółki są Ireneusz Ćwirko i Krzysztof Kulczycki oraz należący do Polskiej Grupy Zbrojeniowej MS TFI, zarządzający funduszem Mars.

— Nie pokłóciliśmy się z Marsem, ale mamy inne spojrzenie i inne plany rozwoju spółki. My stawiamy na projekty offshore [konstrukcje dla górnictwa morskiego i energetyki — red.] — twierdzi Krzysztof Kulczycki, który nie chce, by Crist angażował się w zbrojeniówkę.

Piotr Słupski, prezes MS TFI, zapewnia jednak, że fundusz nie planuje znaczącego udziału Crista w realizacji zleceń dla armii, jest zainteresowany jej rozwojem na rynku cywilnym. Nie komentuje sprawy ewentualnego wejścia inwestora zagranicznego i jednocześnie nie wyklucza zaangażowania funduszu w restrukturyzację finansową firmy.

— Możemy nawet silniej zaangażować się kapitałowo, ale pod warunkiem, że zostanie ona mocniej zintegrowana, skonsolidowana z resztą naszych stoczniowych aktywów — zapewnia Piotr Słupski.

Mars ma w Criście 35 proc. akcji, ale jest także właścicielem gdyńskiej Stoczni Nauta oraz Energomontażu Północ Gdynia. Kontroluje także zachodniopomorską MSR Gryfia. Piotr Słupski nie ujawnia na razie szczegółów ewentualnej integracji.

Zegar tyka

Crist musi spłacić pożyczkę z ARP do końca grudnia 2015 r. Z informacji „PB” wynika, że kwestia jej restrukturyzacji i tego, kto pomoże w spłacie, powinna wyjaśnić się znacznie szybciej — może nawet do końca maja. Czas nagli, bo Crist ma szansę w najbliższych miesiącach zdobyć kontrakt na budowę jednostki jack-up do stawiania konstrukcji offshore dla zachodnioeuropejskiego koncernu energetycznego. Polska spółka realizowała już kontrakty budowy „statków na nogach”. Ich wartość sięgała 130 oraz 200 mln EUR.

Na szerokich wodach

Przed laty Crist był niewielką spółką, należącą do Krzysztofa Kulczyckiego i Ireneusza Ćwirko. Zajmował się budową konstrukcji stalowych dla sektora morskiego. Pięć lat temu dzięki pożyczce z ARP spółka kupiła jednak duży dok Stoczni Gdynia, która z powodu zakwestionowania przez Brukselę pomocy publicznej musiała ogłosić upadłość. Zakup doku umożliwił spółce zdobycie wartego 200 mln EUR kontraktu na budowę jednostki do stawiania wież wiatrowych. Dzięki temu zleceniu Crist dołączył do światowej elity producentów offshore. Nie obyło się jednak bez problemów, bo Crista i nabywcę statku poróżniła kwestia rozliczeń finansowych, którą musi rozstrzygnąć sąd. Rozwój portfela zleceń spółki zwiększył także jej zapotrzebowanie na kapitał. Dlatego też kilka lat temu do jej akcjonariatu dołączył MS TFI.

 

 

Będzie rozwód?

Menedżerowie Crista oraz przedstawiciele funduszu Mars mają rozbieżne wizje rozwoju stoczni. W branży panuje więc przekonanie, że w akcjonariacie szykuje się rozwód.

— Ireneusz Ćwirko i Krzysztof Kulczycki reaktywowali nawet działalność spółki Irko i od kilku miesięcy ją rozwijają, realizując projekty na rynku konstrukcji stalowych — mówi przedstawiciel jednej ze stoczni. Czyżby budowali konkurencję dla Crista?

— Mamy spółkę, więc dlaczego nie mielibyśmy jej rozwijać — pyta retorycznie Krzysztof Kulczycki.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu