Należąca do pomorskich biznesmenów — Krzysztofa Kulczyckiego i Ireneusza Ćwirki — gdyńska stocznia Crist, w której mniejszościowy udział ma fundusz Mars z Polskiej Grupy Zbrojeniowej, specjalizuje się w budowie jednostek do stawiania morskich farm wiatrowych oraz instalacji do podwodnego wydobycia gazu i ropy. Co prawda z powodu niskich cen paliw rynek obecnie pogrążony jest w kryzysie, ale Crist ma się dobrze. — Ubiegły rok był jednym z najlepszych w historii firmy.

Zbudowaliśmy 16 jednostek, osiągając około 500 mln zł przychodu i 23 mln zł zysku brutto — mówi Ewa Kruchelska, prezes stoczni. To ponad dwa razy więcej, niż planowano, bo według pierwotnych szacunków zysk miał wynieść 10 mln zł. — Ten rok także zapowiada się pomyślnie. Wartość portfela zamówień sięga 180 mln EUR, a w planach produkcyjnych już znajduje się 16 jednostek. EBITDA ma przekroczyć 36 mln zł — dodaje Ewa Kruchelska.
Nowe rynki
Spółka dobrze sobie radzi, bo w porę przewidziała kryzys na rynku offshore i znalazła kontrahentów w innych dziedzinach biznesu stoczniowego.
— Zdobyliśmy kontrakt na budowę jednostek do stawiania nawodnych obiektów budowlanych dla francuskich korporacji, takich jak Vinci i Bouyugues, oraz doku pływającego, który ma zwiększyć powierzchnię Księstwa Monako. Prowadzimy także rozmowy z partnerami z rynku budowlanego, dotyczące kolejnych jednostek do stawiania mostów czy autostrad biegnących nad powierzchnią wody — mówi Ewa Kruchelska.
Spółka kontynuuje także współpracę z kontrahentem norweskim, budując dla niego statek do transportu ryb. Dla armatorów z Finlandii oraz Islandii wykonuje natomiast hybrydowe promy pasażersko-samochodowe i powoli zaczyna wchodzić w kolejny stoczniowy biznes, czyli budowę dużych statków pasażerskich, tzw. cruiserów.
— Od naszych europejskich kontrahentów otrzymaliśmy zamówienie na budowę dwóch bloków. To właśnie z nich będą montowane gigantyczne wycieczkowce. Mamy nadzieję, że po pierwszych sukcesach zdobędziemy kolejne zamówienia. Nasi partnerzy otrzymali wieloletnie kontrakty na wykonanie serii cruiserów, więc także Crist miałby zapewnione zlecenia o wartości przychodów ponad 100 mln zł rocznie — informuje Ewa Kruchelska.
Kurs na Wschód
Dzięki bardzo dobrym wynikom finansowym gdyńskiej spółce udało się przezwyciężyć rynkowy kryzys, ale w rozwoju działalności i zwiększeniu liczby realizowanych kontraktów przeszkadzają braki kadrowe.
— Na polskim rynku coraz trudniej znaleźć wykwalifikowanych pracowników. Przeszkoliliśmy i zatrudniliśmy 300 osób z Ukrainy, ale na więcej liczyć nie możemy. Zastanawiamy się nad zatrudnieniem m.in. specjalistów z Dalekiego Wschodu — mówi Ewa Kruchelska. W najbliższym czasie Crist zamierza sprowadzić stamtąd grupę kilkunastu pracowników i przeszkolić ich do pracy w stoczni. Jeśli spełnią oczekiwania, będzie szukać tam kolejnych. To niejedyny sposób stoczni na zapewnienie sobie pracowników.
— Podjęliśmy stałą współpracę ze szkołami zawodowymi i przyjmujemy uczniów na staż produkcyjny, ale na 10 na stałe w stoczni zostają 2-3 osoby. Nieco lepiej jest z kadrą inżynierską. Dzięki współpracyz uczelniami wyższymi co roku zatrudniamy kilkanaście osób — mówi Ewa Kruchelska. Kryzys na rynku offshore dawał nadzieję, że do Polski wrócą stoczniowcy z Norwegii. Niewielu jednak na to się zdecydowało — zostali w Norwegii albo przenieśli się do innych stoczni europejskich, które budują statki pasażerskie.
Zdrowe finanse
Crist poprawił wiarygodność na rynkach finansowych. Udało mu się wypracować porozumienie dotyczące spłaty pożyczki zaciągniętej w funduszu Mars. Chodzi o 56 mln zł, które Crist powinien już oddać funduszowi, ale renegocjował termin i warunki spłaty. — Na podstawie podpisanego w lutym porozumienia część pożyczki została zrefinansowana przez współpracujące z nami instytucje finansowe na okres siedem lat. Termin spłaty pozostałej części zobowiązańw Marsie został wydłużony do 2027 r. — dodaje Ewa Kruchelska.
Mars przed laty udzielił gdyńskiej spółce pożyczki i objął pakiet jej akcji, by pomóc jej w kłopotach finansowych, w które wpadła z powodu kontraktu na jednostkę do budowy farm wiatrowych (jack-up) dla niemieckiego kontrahenta z grupy Hochtief. Crist miał realizować kontrakt na podstawie dokumentacji projektowej dostarczonej przez konsorcjum, ale w trakcie przygotowań do realizacji zamówienia i prób basenowych modelu okazało się, że wykonany zgodnie z nią obiekt nie będzie spełniał założeń specyfikacji technicznej. Spółka skorygowała projekt, ale zgłosiła roszczenia o dodatkową zapłatę, a kontrahent zakwestionował celowość zmian w dokumentacji. Sądowy spór w tej sprawie przed niemieckim sądem trwa. Crist spodziewa się, że w tym roku zapadnie satysfakcjonujący dla stoczni wyrok w I instancji.
Państwowa konsolidacja
Kryzys na rynku stoczniowym spowodował, że w Chinach zamknięto 140 przedsiębiorstw z tej branży. W Polsce rząd zapowiada natomiast stoczniowe eldorado. Pod egidą Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ) odbudowuje Stocznię Marynarki Wojennej oraz Stocznię Szczecińską. Ich zadaniem będzie realizacja, wraz z innymi firmami z PGZ, kontraktów dla wojska oraz polskich armatorów. Zamówień z armii potrzebuje także Remontowa Shipbuilding, którą mocno dotknął kryzys na rynku budowy jednostek dla energetyki i górnictwa morskiego.
OKIEM BRANŻY
Warto szkolić kadrę
JERZY CZUCZMAN
prezes Związku Pracodawców Forum Okrętowe
polskiej branży stoczniowej
W mediana wynagrodzeń jest jedną z najwyższych spośród wszystkich sektorów gospodarki — przekracza 5,2 tys. zł brutto. Mimo to firmy mają problem z zatrudnieniem pracowników. Nic więc dziwnego, że Crist stara się współpracować z uczelniamii szkołami, by zbudować potencjał kadrowy. Taką współpracę podejmuje również wiele innych firm, a nasz związek prowadzi Akademię Przemysłów Morskich oraz Młodzieżowe Forum Okrętowe dla studentów uczelni Trójmiasta. Dla pracowników zza granicy natomiast trzeba organizować kosztowne i czasochłonne szkolenia, co opłaca się tylko wówczas, jeśli zostaną zatrudnieni na dłuższy okres.