Państwowy przewoźnik znów zajechał drogę konkurencji. Prywatne firmy skarżą się UOKiK i mówią o układzie.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) zna PKP Cargo nie od dzisiaj, bo konkurenci regularnie piszą na nie skargi. Państwowy przewoźnik dostał już 70 mln zł kary za stare przewinienia. Do UOKiK trafiła właśnie nowa skarga. CTL Logistics oskarża PKP Cargo o nadużywanie pozycji dominującej i zmowę rynkową. Jeśli urząd potwierdzi zarzuty, w opałach znajdzie się nie tylko przewoźnik, lecz także niektórzy konkurenci.
Sprzedaż wiązana...
Sprawa dotyczy tzw. przewozów rozproszonych, bardziej skomplikowanych od pełnopociągowych, kiedy przewoźnik ciągnie cały skład z miejsca A do miejsca B. Przy przewozach rozproszonych do transportu potrzebny jest np. tylko jeden, dwa wagony. Przewoźnik podpina je do pełnych składów, czasem zmieniając je po drodze.
Na taką żonglerkę może sobie pozwolić tylko przewoźnik, który ma dużo pociągów, np. PKP Cargo, do których rynek przewozów rozproszonych należy w całości. Spółka z tego korzysta.
— Cargo proponuje klientom układ: weźmiemy wasze przewozy rozproszone, ale pod warunkiem że skorzystacie z naszej oferty przewozów pełnopociągowych — mówi Piotr Ładoń, prawnik z kancelarii Nowakowski i Wspólnicy, która pracuje dla CTL.
Komu to nie odpowiada, musi się liczyć z mniejszym upustem na pojedyncze wagony.
— To podwyższa koszty transportu: tylko w przypadku jednej z firm, które korzystają z przewozów rozproszonych, aż o 24 mln zł rocznie — mówi Piotr Ładoń.
CTL postanowił o sprawie powiadomić UOKiK. Cargo wyszło z ofertą w momencie, kiedy negocjowana jest duża liczba lukratywnych kontraktów na 2008 r.
— Mamy do czynienia z nieuczciwą konkurencją. Klienci pod szantażem muszą wybrać PKP Cargo albo ponieść wyższe koszty usług, które tylko one mogą dla nich wykonać — mówi Krzysztof Sędzikowski, dyrektor zarządzający CTL.
Dodaje, że to tak, jakby poczta uzależniała cenę znaczków na listy od tego, czy wysyłamy za granicę paczki jej kurierem.
— W ten sposób zamiast konkurować ceną i jakością, PKP Cargo przymuszają klientów szantażem do wyboru przewoźnika — dodaje Krzysztof Sędzikowski.
...a może zwykła oferta
Sprawa może rykoszetem uderzyć w firmy, które przystaną na te warunki, bo, zdaniem Krzysztofa Sędzikowskiego, można tu mówić o zmowie rynkowej.
— To nielegalne porozumienie ograniczające konkurencję na rynku — twierdzi Piotr Ładoń.
Co na to PKP Cargo, które właśnie zmieniły prezesa? Poprzedni szef, Władysław Szczepkowski, twierdzi, że przewozy rozproszone są kosztowne, więc tak kalkulował ofertę, by Cargo wyszło na swoje.
— To zwykła oferta handlowa. Gdy ktoś kupuje proszek do prania, to płyn do płukania może dostać za darmo. Jeśli chce tylko płyn, zapłaci zań drożej. Podobnie jest z przewozami rozproszonymi, które w pakiecie z pełnopociągowymi są tańsze — mówi były szef PKP Cargo.