Cudowny fixing uratował inwestorów

Waldemar Borowski
opublikowano: 2009-01-26 00:00

Dzięki fixingowi oraz rajdowi kupujących w ostatniej odsłonie sesji obroniono wsparcie 1550 pkt. dla WIG20. Nie zmienia to jednak negatywnej oceny kondycji kupujących.

Po czwartkowej przecenie WIG20 o 3,5 proc., w wyniku której niebezpiecznie zbliżył się on do poziomu 1550 pkt., wydawało się, że najwyższy czas, aby popyt podjął się roli obrony rynku. Już po kilku minutach piątkowej sesji stało się jasne, że nie ma do tego większej ochoty. Jednym z czynników wspierających taką postawę była kontynuacja wyprzedaży na największych rynkach europejskich. Tam, po próbie podniesienia indeksów, pojawiła się kolejna fala destrukcji po opublikowaniu danych o wielkości skurczenia się brytyjskiego PKB w po-

przednim kwartale (1,5 proc.).

Drugim powodem negatywnego zachowania GPW była, w równym stopniu, bierność strony popytowej.

Początkowo impet spadków skoncentrował się na walorach mocno zmaltretowa-nego KGHM, ale wkrótce rolę odpowiedzialnego za obniżanie indeksu blue chipów przejął PKO BP. Państwowy bank stał się ostatnio ulubionym obiektem zainteresowania inwestorów grających na trend spadkowy. Zniżkującemu sektorowi bankowemu "dzielnie" towarzyszyła branża paliwowa. Do ujemnego przeszacowania zapasów ropy w poprzednim kwartale przyznała się rafineria Możejki. Do słabej postawy Orlenu przyczyniła się także agencja ratingowa Fitch, która umieściła ratingi płockiej spółki na liście obserwacyjnej ze wskazaniem negatywnym.

W końcowej fazie sesji na GPW kupujący mocno wzięli się do pracy, co przyniosło gwałtowne wybicie WIG20 do minus 0,52 proc. Fixing dopełnił obraz nieobliczalnego naszego rynku i całkowicie przewartościował wyceny kilku największych spółek. Do zielonej strefy przetransferowano: BRE Bank, PKN Orlen i Pekao. Mocne straty zanotował zaś Lotos i PKO BP.

W całym tygodniu słabo zaprezentowały się globalne rynki, gdzie najsłabszym ogniwem okazały się giełdy europejskie. Jednym z niewielu indeksów, który nic sobie nie robił z panujących nastrojów, jest chiński Shanghai B-Share. Zyskał on już blisko 50 proc. od październikowych minimów bessy. Przewodnik światowych trendów — Wall Street — nie rozstrzygnął kierunku, jaki ma obrać w najbliższym okresie. Dow Jones stracił przez cztery sesje zaledwie 2 proc., co głównie było rezultatem wtorkowej manifestacji w dniu zaprzysiężenia Baracka Obamy.

Co dalej?

WaŻny tydzieŃ

Ten tydzień powinien rozstrzygnąć o trendzie w następnym miesiącu. Wysyp raportów kwartalnych spółek plus pierwszy odczyt amerykańskiego PKB może wyjaśnić, czy czeka nas ustanawianie nowych rekordów bessy, czy pojawią się podstawy do silniejszego odbicia. GPW nie uniknie wewnętrznych problemów, które będą ją trapić aż do zamknięcia pozycji przez wielkiego rozgrywającego.

Waldemar Borowski