Cukierek dla Jasia, kryminał dla Jana?

KS, huffingtonpost.com
opublikowano: 2011-07-03 12:31

Cukierek, lizak albo guma dla szkraba marudzącego w sklepie? Czemu nie? W końcu to nic wielkiego. Okazuje się jednak, że cena za chwilowy święty spokój może być wysoka – czytamy na stronach huffingtonpost.com.

Dr Susan Albers przypomina o badaniach, które pokazują, jaki wpływ na przyszłość dziecka mogą mieć słodycze, jeśli używamy ich jako części systemu nagród.  W 2009 roku w Wielkiej Brytanii udowodniono, iż osoby, które jako 10-latki jadły na co dzień słodycze, miały 10 razy więcej szans na wylądowanie w kryminale w wieku 34 lat. Zespół Simona Moore’a przebadał wówczas grupę 17 tys. osób urodzonych w tym samym tygodniu. Pod uwagę wzięto szereg zmiennych: pozycję społeczno-ekonomiczną, styl wychowania, wykształcenie itp. 69 % tych respondentów, którzy mieli zatargi z prawem zaznaczyło w odpowiedziach, że w dzieciństwie słodycze były u nich na porządku dziennym.

Choć w pierwszej chwili możemy kojarzyć to zjawisko z wpływem poziomu cukru na zachowanie, naukowcy wskazują na inną zależność. Otóż wydaje się, iż to brak dyscypliny ze strony rodziców sprawia, że ich dzieci nie są w stanie kontrolować impulsywnych zachowań, co w wieku dorosłym może im przysporzyć sporych problemów. Tego typu wnioski wysnuł również Walter Mischel, który w latach 60-tych ubiegłego wieku przeprowadził tzw. test pianki (marshmallow test). Polegał on na tym, że dzieciom oferowano jedną słodką piankę, którą mogły zjeść od razu, lub dwie, jeśli poczekają dłużej. Te dzieci, które w wieku przedszkolnym były w stanie odwlec w czasie nagrodę, stanowiły mniejszość (ok. 30% z ponad 600 uczestników). Jednak to one, jak pokazały kwestionariusze wysłane do rodziców wiele lat później, osiągały większe sukcesy w życiu i akademickim, i w relacjach z ludźmi. Jako nastolatki czy osoby dorosłe radzili sobie też lepiej ze stresem i długotrwałym wysiłkiem, co jest nieodzowne na wysokich stanowiskach kierowniczych czy na przykład w zawodzie lekarza.

Kolejną pozycją, która zdaje się potwierdzać powyższe tezy jest książka doktora Davida Walsha No: The Word, Kids of All Ages, Need to Hear and Ways Parents Can Say It (Nie: słowo, które dziecko w każdym wieku musi znać oraz sposoby, w jakie rodzice mogą je stosować). Autor podkreśla tu rolę granic, które muszą być jasno wytyczone, jeśli dziecko ma wyrosnąć na dojrzałą i odpowiedzialną osobę. Dlatego nie chodzi tu tylko o cukierki czy zakaz na słodycze jako taki. Ważne jest, aby zachować umiar oraz nie wprowadzać systemu nagród, gdzie dobre zachowanie kojarzone jest przez dziecko ze ‘słodkim upominkiem’. W ten sposób, jak zaznacza dr Albert, nie tylko zadbamy o sukces dziecka w życiu dorosłym, ale i oszczędzimy jemu czy jej problemów zdrowotnych związanych z niewłaściwymi nawykami żywieniowymi.