Cupcake Corner ma przepis na rozwój

Dwaj finansiści, Amerykanin i Polak, zabrali się do… pieczenia babeczek. Budują sieć, ale franczyzy nie wprowadzą.

Michael Bontrager stworzył Chatham Financial, jedną z największych amerykańskich firm doradztwa inwestycyjnego, Marcin Dutkiewicz współorganizował krakowskie biuro Chathama. Obu menedżerów połączyła miłość do babeczek — konkretnie popularnej za oceanem cupcake. I tak dwa lata temu powstała w Krakowie pierwsza cukiernia, specjalizującą się w produkcji ręcznie wykonanych ciastek.

— Cupcake jest bardzo popularna w USA. Julie, rodowita Amerykanka, która jest odpowiedzialna za przepisy, pochodzi z wielopokoleniowej rodziny cukierników. Mieszkając w Krakowie, piekła cupcakes na urodziny dla polskich znajomych. Widziała, jak bardzo smakują i jak wizualnie podobają się obdarowanym, więc postanowiła to wraz z nami przekuć na biznes i nauczyć się wspólnie pieczenia na dużą skalę — twierdzi Marcin Dutkiewicz, prezes Cupcake Corner Bakery.

Inwestorzy idą za ciosem i przymierzają się do budowy sieci cukiernio-kawiarni Cupcake Corner Bakery. W przyszłymtygodniu wystartuje ich trzeci, krakowski lokal, w tym roku otworzą jeszcze trzy (w tym dwa poza Grodem Kraka).

— Przy tworzeniu sieci takich lokali największe wyzwanie to utrzymanie powtarzalności wykonywanego ręcznie produktu i zapewnienie tej samej jakości. Z tego względu nie interesuje nas rozwój na zasadzie franczyzy, choć regularnie otrzymujemy propozycję takiej współpracy. W Polsce rozwijamy się organicznie, inwestując wszelkie zyski, a w razie potrzeby wspomagamy spółkę własnym kapitałem. Na rynki zagraniczne — niemiecki, czeski czy ukraiński — chcielibyśmy natomiast wejść, udzielając licencji najchętniej na cały obszar geograficzny jednej firmie czy osobie — opowiada Marcin Dutkiewicz.

Właściciele babeczkowego biznesu nie chcą ani słowa powiedzieć o finansowych aspektach ich działalności.

— Największym problemem dla przedsiębiorcy startującego w gastronomii jest znalezienie odpowiednich dostawców i wynegocjowanie z nimi warunków finansowych. Gdy zaczynaliśmy, wielu dużych dostawców nie chciało z nami nawet porozmawiać i produkty do pieczenia cupcakes kupowaliśmy sami w dużych sklepach. Teraz, gdy budujemy sieć i rośniemy, sami do nas przychodzą zainteresowani współpracą. Mimo to niektóre produkty i tak kupujemy za granicą, bo ich nie możemy znaleźć na rynku polskim. — opowiada Marcin Dutkiewicz.

To jednak niejedyne wyzwania dla początkującego biznesu, który przyciągnął też niepożądanych naśladowców.

— Zdarzają się klienci „specjalni”, którzy siedzą u nas trzy dni z rzędu i wypytują pracowników o to, z czego robiony jest krem czy ciasto. Później zdarzało mi się odkryć w innym mieście dokładnie przekopiowane nasze pomysły na menu, urządzenie lokalu czy znaki graficzne. Jednak nasze przepisy są chronione prawnie — podkreśla Marcin Dutkiewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu