Cyfrowy kompas dla inwestora

opublikowano: 31-08-2016, 22:00

Gdzie postawić przystanek lub poszerzyć jezdnię, a gdzie otworzyć sklep? Najlepsze miejsca wskażą analizy przestrzenne.

Jaki autobus wypuścić na trasę: krótki, dwuosiowy czy mierzący 30 metrów przegubowiec? Zarządzający publicznym transportem zwykle szukają kompromisu między kosztami (zużycie paliwa) a komfortem pasażerów. Wskazówką jest dla nich liczba osób, które korzystają z linii w określonych godzinach. I jeszcze niedawno musiały im wystarczyć własne obserwacje i szacunki. Dzisiaj mogą się już wesprzeć telemetrią — danymi z kamer i oprogramowania analitycznego.

— Zebrane przez system dane pozwalają opracować efektywny rozkład jazdy autobusów, tramwajów lub pociągów. Ale nie tylko. Pomagają także elastycznie zorganizować ruch w czasie remontów, imprez masowych, wakacyjnych wyjazdów i świąt — zachwala Piotr Golik, prezes T-matic Systems, spółki z grupu Arcus.

Dość analiz na oko

Rozwiązania telemetryczne służą również do mierzenia obciążenia dróg. Na tej podstawie samorządowcy i eksperci z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) decydują o budowie, remontach lub modernizacji komunikacyjnej infrastruktury, m.in. jezdni, tuneli, mostów.

— Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że chodzi o inwestycje liczone w setkach milionów złotych. W ich przypadku mylne lub niedokładnie wyliczeniamogą skutkować ogromnymi stratami. Lepiej więc zdać się na technologie, które w przeciwieństwie do człowieka są niezawodne — podkreśla Piotr Golik. Przez lata wyglądało to tak: przez wiele godzin ktoś siedział w zaparkowanym przy drodze aucie i na kartce notował liczbę przejeżdżających pojazdów, przypisując każdy do jednej z ośmiu kategorii. Nie dość, że było to zadanie żmudne, to w dodatku obarczone ryzykiem popełnienia błędów. Na domiar złego dokonujący pomiaru pracownicy musieli się zmieniać — a zaangażowanie wielu osób zwiększało koszty.

— W wielu miejscach robi się tak nadal, ale mamy dzisiaj urządzania i aplikacje, które eliminują wady ręcznego liczenia. Analiza otrzymywanych na bieżąco danych trafia do decydentów w formie precyzyjnych raportów, które pokazują dobowe lub okresowe zmiany natężenia ruchu — mówi prezes Golik. Na inwestycyjną pomyłkę nie stać przedsiębiorców, którzy myślą o otwarciu sklepu, warsztatu samochodowego lub salonu fryzjerskiego. Sen z powiek spędza im jednak pytanie, czy będą mieli dość klientów i wyjdą na swoje. Sposobem na ograniczenie ryzyka jest sięgnięcie po geomarketing — zespół narzędzi analitycznych, które integrują m.in. mapę i informacje o klientach, ich preferencjach, miejscu pracy, zarobkach, miejscu pobytu i potrzebach.

— Dla dużych sieci handlowych i usługowych uruchomienie placówki w złym punkcie nie jest jeszcze końcem świata. Dla małych firm może oznaczać bankructwo. Warto o tym pomyśleć jeszcze przed podpisaniem umowy najmu — ostrzega Paweł Kacperek, specjalista od geomarketingu. Na Zachodzie standardem są raporty o upatrzonej okolicy, które określają siłę nabywczą jej mieszkańców i przyjezdnych, zawierają analizy działającej tam konkurencji, ruchu wokół planowanej placówki, a także informacje o bliskości parkingów i przystanków komunikacji miejskiej. Takie dane można kupić nawet za kilkanaście euro, więc często zamawiają je drobni sklepikarze i rzemieślnicy.

Strzał w dziesiątkę

Analizy przestrzenne podpowiadają też, jakie stosować techniki sprzedaży, perswazyjne triki czy promocje cenowe. Ponadto znajdują zastosowanie przy planowaniu kampanii marketingowych.

— W niektórych miejscach reklamy na nośnikach, gazetki promocyjne czy ulotki zdają egzamin, w innych pozostają bez echa. Dzięki geolokalizacji można się dowiedzieć, gdzie kierować aktywność marketingową, a gdzie się od niej powstrzymać — tłumaczy Marcin Maroszek, menedżer marketingu z firmy Emapa. Rozwiązania telematyczne i geolokalizacyjne to duża pomoc w organizowaniu ruchu, planowaniu inwestycji komunikacyjnych i realizowaniu planów sprzedaży. Nic dziwnego, że od lat korzystają z nich korporacje, samorządy i zarządcy dróg. Tylko czekać, aż te innowacje zaczną stosować również małe i średnie firmy w Polsce. Tzw. optymalizacja kosztów wymusi takie wdrożenia. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu