Czarna dziura ministra Janika

MT
opublikowano: 2007-04-05 00:00

Patologie stwierdzono. Powstał nawet zespół do ich zbadania. Dziś nikt nie wie, gdzie jest raport i co z niego wynikło.

Patologie stwierdzono. Powstał nawet zespół do ich zbadania. Dziś nikt nie wie, gdzie jest raport i co z niego wynikło.

„PB”: W lipcu 2002 r. powołał pan zespół ds. koordynacji rozpoznania i przeciwdziałania nieprawidłowościom związanym z obrotem węglem. Dlaczego?

Krzysztof Janik, były minister spraw wewnętrznych: To było działanie w ramach zespołu ds. zwalczania przestępczości zorganizowanej, m.in. chodziło o węgiel, paliwa, chyba także o zboże.

Jakie były rezultaty?

Nie pamiętam dokładnie. Zespół zajmował się nie tyle konkretnymi przestępstwami, ile zwracał uwagę na luki prawne, patologiczne zjawiska. Wszystko było analizowane przez MSWiA oraz przez przedstawicieli resortów gospodarki, finansów, skarbu, pod auspicjami ABW.

Potem powstał raport.

Nie pamiętam szczegółów. Chyba miał nawet akceptację premiera (Leszka Millera — przyp. red.). Wtedy było spore zamieszanie z tworzoną Kompanią Węglową, ograniczaniem pośredników w handlu węglem...

Ale konkretnie. Co wynikało z tego raportu?

— Tego też nie pamiętam. Wiem, że poszczególne resorty otrzymały określone zalecenia. Sporo się działo. Wiadomo, że wprowadzenie zmian oznacza naruszenie układów i grup interesu.

Czy zatem ideą powołania tego zespołu było uporządkowanie branży węglowej?

Tak. Od łapania złodziei i wyciągania wniosków jest policja. Najważniejsze, aby ukrócić powody, dla których wręczane są łapówki.

Premier Dorn skierował do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez pracowników tego zespołu. Co pan na to?

Nie wiem, na czym może polegać przestępstwo. Raport nie zawierał jednostkowych przypadków, że trzeba przyjrzeć się jakieś firmie, ale dotyczył organizacji sprzedaży węgla, zamówień publicznych.