Czarna polewka w polskim atomie

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2024-08-04 20:00

Rząd nie chce w Polskiej Agencji Atomistyki ani Adama Guibourgé-Czetwertyńskiego, byłego wiceministra klimatu, ani Pawła Zaręby, byłego wiceszefa Polskich Elektrowni Jądrowych. Będzie nowa rekrutacja.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego Polska Agencja Atomistyki jest ważna
  • dlaczego dwóch wybranych kandydatów nie dostało powołania
  • dlaczego klasa urzędnicza jest ważna
  • co dalej z naborem do PAA
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Pod koniec marca branżę energetyczną zelektryzowała ciekawa informacja kadrowa. Państwowa Agencja Atomistyki (PAA) ogłosiła wtedy wyniki naboru na stanowisko wiceprezesa. Wybrano dwóch kandydatów: Adama Guibourgé-Czetwertyńskiego, byłego wiceministra klimatu i środowiska, i Pawła Zarębę, byłego wiceprezesa Polskich Elektrowni Jądrowych (PEJ).

Kandydatów wybrano, ale do dziś nie powołano. W czym problem? Sprawdzamy.

Rola agencji rośnie

PAA to organ administracji rządowej zajmujący się sprawami bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej. Agencja nadzoruje np. reaktor badawczy Maria w Świerku pod Warszawą, jedyny działający dziś w Polsce reaktor jądrowy. Rządowe plany budowy pierwszej elektrowni atomowej na Pomorzu, a także przymiarki do rozwoju małych reaktorów jądrowych sprawiają, że znaczenie PAA rośnie i będzie rosło.

Od marca 2023 r. prezesem PAA jest Andrzej Głowacki, od kilkunastu lat związany z agencją. Powołanie wręczyła mu, w imieniu szefa rządu Anna Moskwa, ówczesna minister klimatu i środowiska. Wiceprezesa agencja nadal jednak nie ma.

Wiceminister i negocjator

Wybrany w naborze Adam Guibourgé-Czetwertyński poza funkcją wiceministra klimatu (m.in. u boku Anny Moskwy) był też krótko, w tzw. rządzie dwutygodniowym, pełnomocnikiem rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. Poza tym reprezentował Polskę jako główny negocjator na szczycie klimatycznym COP24, przez pięć lat pracował też w Brukseli, w Stałym Przedstawicielstwie RP przy Unii Europejskiej. Pracę w rządzie, w ówczesnym resorcie środowiska, zaczął w 2013 r., w czasach koalicji PO-PSL.

Paweł Zaręba był zaś wiceprezesem PGE EJ1, a następnie jej kontynuatorki, PEJ, od 2016 do początku 2022 r.

Polityczna skaza ciąży

Ministerstwo Klimatu i Środowiska, które w imieniu premiera powołuje zarząd PAA, nie udzieliło nam odpowiedzi na pytanie, dlaczego do dziś żaden z kandydatów nie dostał nominacji. Nieoficjalnie usłyszeliśmy zaś, że resort zdecydował się rozpisać nowy konkurs.

Z dwójki niedoszłych wiceprezesów PAA bardziej znany jest Adam Guibourgé-Czetwertyński. W kuluarach obecnego rządu można usłyszeć zarówno to, że to świetny i apolityczny ekspert, jak i to, że skreśla go sam fakt pracy dla rządu Zjednoczonej Prawicy.

Silni urzędnicy są potrzebni

O komentarz do nieudanego naboru w PAA poprosiliśmy Marcina Korolca, byłego ministra środowiska w rządzie PO-PSL. Podkreślił, że Polska potrzebuje silnej i niezależnej klasy urzędników, gotowych obejmować wyższe urzędy administracji centralnej.

- Jako absolwent francuskiej Ecole nationale d’administration (ENA), francuskiej kuźni kadr urzędniczych, bardzo żałuję, że w Polsce rola Krajowej Szkoły Administracji Publicznej (KSAP) została tak mocno ograniczona – zauważa Marcin Korolec.

Były minister zna Adama Guibourgé-Czetwertyńskiego i uważa, że bez wątpienia można go zaliczyć do grona apolitycznych ekspertów.

Paweł Borys, były prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, podkreśla zaś, że wybieranie pracowników do sektora publicznego pod kątem ich poglądów politycznych jest szkodliwy i niezgodny z prawem pracy.

- Równy dostęp do stanowisk oraz wybór kandydatów opierający się na ich kwalifikacjach, doświadczeniu i reputacji powinien być standardem, który sam stosowałem w PFR. Niestety, bez względu na opcję polityczną, rzeczywistość wygląda zwykle inaczej i przez polaryzację trudno o nową jakość. Ale warto promować takie podejście – podkreśla Paweł Borys.