Od 1 maja 2004 r. Unia Europejska liczy 25 krajów i 454 mln ludzi, i chociaż okresy przejściowe w różnych obszarach dostosowania opóźnią pełną integrację rynku wewnętrznego jeszcze o kilka lat, dla ośmiu nowych krajów członkowskich z Europy Środkowej nadszedł czas krytyczny — przestrzega raport przygotowany przez Economist Intelligence Unit. Szczególne wyzwania, zdaniem autorów, stają zwłaszcza przed małymi i średnimi przedsiębiorstwami, które — choć bardzo liczne — są mało zasobne, pozbawione źródeł finansowania, działają w niekorzystnym otoczeniu, w którym często pojawiają się przypadki przestępczości i korupcji.
Sześć przykazań, które — zdaniem autorów raportu — pozwolą małym i średnim przebyć stojące przed nimi rafy, koncentruje się wokół baz danych, czerpaniu z doświadczeń z przeszłości, poprawianiu efektywności, ale przede wszystkim wokół inwestowania we własnych pracowników, wiedzę i technologię. Jeżeli mają rację, to przyszłość naszych „małych i średnich” trudno zobaczyć w jasnych barwach. Bo nasi rządzący chyba nie słyszeli o strategii lizbońskiej i budowaniu „gospodarki opartej na wiedzy”, skoro projekt budżetu na 2005 rok przewiduje zmniejszenie finansowania Ministerstwa Nauki i Informatyzacji o 17,5 proc., a Ministerstwa Edukacji i Sportu o 8 proc. Jeżeli dodamy do tego, że wicepremier Hausner traktuje te firmy jako rezerwuar gotówki (podwyżka kosztów ZUS), to nasz wkład w budowanie cywilizacyjnie rozwiniętej, konkurencyjnej w skali świata, wspólnej Europy może być nawet zabawny.