Czas kończyć negocjacje

Marcin Goralewski
opublikowano: 2005-02-03 00:00

Zygmunt Solorz zapewnia, że nie rozmawia z Vivendi na temat polubownego rozwiązania konfliktu wokół PTC. Innego rozwiązania jednak nie ma.

Zgodnie z oczekiwaniami warszawski sąd uznał wiedeński wyrok trybunału arbitrażowego. Teraz obowiązuje on na terytorium Polski i — jak twierdzi Elektrim — oznacza, że 48-proc. udział w Polskiej Telefonii Cyfrowej należy właśnie do niego, a nie do Elektrimu Telekomunikacji. Sporu jednak nie kończy, bowiem Elektrim Telekomunikacja, będący pod wpływami francuskiego koncernu medialnego Vivendi, uważa, że jest dokładnie odwrotnie — orzeczenie nie wpływa na strukturę właścicielską Polskiej Telefonii Cyfrowej. I jak rozwiązać tę sytuację — zawierając kompromis między Elektrimem, Vivendi i Deutsche Telekom, który posiada 49 proc. udziałów w Polskiej Telefonii Cyfrowej i ma ochotę na więcej.

— Nie ma żadnych rozmów — mówi Zygmunt Solorz-Żak, szef rady nadzorczej i główny udziałowiec Elektrimu.

Ile w tym techniki negocjacyjnej, a ile faktów? Niedawno Polskę odwiedził Jean-Bertrand Levy, dyrektor generalny Vivendi Universal. Spotkał się z Zygmuntem Solorzem i zapowiedział jak najszybsze rozwiązanie konfliktu wokół Polskiej Telefonii Cyfrowej.

— Po spotkaniu poprosiliśmy o pisemną ofertę. Cały czas jej jednak nie ma. Sami nie będziemy niczego proponować. Robiliśmy to wielokrotnie. Bez efektu — dodaje Zygmunt Solorz.

Vivendi sugerowało, że może odkupić od Elektrimu udziały w Elektrimie Telekomunikacji. Piotr Nurowski, prezes Elektrimu, na łamach „PB” mówił wówczas, że takie stanowisko przybliża kompromis. Zarówno on, jak i Zygmunt Solorz podkreślają jednak, że porozumienie musi zaowocować ostatecznym zakończeniem wszelkich sporów (a nie wiadomo, jak te plany traktuje Deutsche Telekom), a także rozwiązaniem finansowych kłopotów spółki. Elektrim musi bowiem do końca roku spłacić ponad 400 mln EUR długu wobec obligatariuszy. Wierzyciele zaś, twierdząc, że spółka złamała umowę spłaty długu, domagają się jego natychmiastowego spłacenia, grożąc wnioskiem o upadłość. Na razie jednak skończyło się pogróżkami — dokumenty nie trafiły do sądu. Z przebiegu wydarzeń zadowoleni są giełdowi gracze. Po wczorajszej decyzji sądu notowania Elektrimu podskoczyły nawet o 9,1 proc. — do 6,60 zł. Później taniały.