Czas na elektroniczne myto

KJ
opublikowano: 2009-11-13 09:33

Resort infrastruktury przymierza się do wdrożenia elektronicznego systemu poboru opłat drogowych. Jak to zrobić?

Wzorem dla Polski może być system opłat z Austrii i Czech

Ministerstwo Infrastruktury zamierza wprowadzić nowe stawki opłat drogowych. To preludium do wprowadzenia w Polsce elektronicznego systemu poboru opłat (ETS). Pilotażowy program ruszy 1 lipca 2011 r. Operatorzy z całego świata już zacierają ręce i szykują się do przetargu, który wkrótce powinien zostać ogłoszony.

Początkowo system ma być wprowadzony tylko na wybranych trasach, bo w 2011 r. większość dróg będzie dopiero w trakcie budowy. Ma objąć tylko auta ciężarowe o ładowności powyżej 3,5 tony. Bruksela myśli o wdrożeniu w przyszłości elektronicznego myta także dla samochodów osobowych.

Wdrożenia elektronicznego systemu poboru opłat drogowych to nie lada wyzwanie.
Wdrożenia elektronicznego systemu poboru opłat drogowych to nie lada wyzwanie.
None
None

Mikrofala na początek...

Resort zastanawia się, jaki model poboru opłat wdrożyć. Konkretne propozycje ma austriacki Kapsch TrafficCom.

— Sieć dróg w Polsce jest bardzo specyficzna. Jest na nich wiele wjazdów i zjazdów, co tworzy dużo potencjalnych sekcji naliczania opłat. Najbardziej wydajny i zyskowny dla Polski będzie wielopasmowy elektroniczny system poboru opłat w warunkach płynnego ruchu. Opłata byłaby obliczana elektronicznie, nie powodując przerw w ruchu, kierowca nie musiałby zatrzymywać pojazdu lub wybierać określonego pasa, na którym pobierałoby się opłatę za przejazd — uważa Michael Gschnitzer, dyrektor ds. globalnej sprzedaży Kapsch TrafficCom.

Jego zdaniem na początek pobór w Polsce powinien objąć tylko autostrady i wykorzystywać technologię DSRC (Dedicated Short Range Communication).

— W kolejnym kroku, jeśli Polska będzie chciała objąć działaniem elektronicznego systemu poboru opłat także drogi ekspresowe i lokalne, zalecalibyśmy połączenie systemu DSRC z technologiami GPS/GNSS/GSM/GPRS, czyli rozszerzenie systemu o technologię satelitarną — dodaje Michael Gschnitzer.

W systemie DSRC stacje poboru opłat (lub bramki) są wznoszone w określonym punkcie każdej sekcji poboru myta. Gdy pojazd przejedzie przez taki punkt, dzięki komunikacji DSRC między anteną a urządzeniem pokładowym w aucie (OBU), naliczana jest opłata.

— Technologia DSRC minimalizuje koszty operacyjne związane np. z transferem danych, ponieważ cała komunikacja między urządzeniem pokładowym a systemem odbywa się w pojedynczym punkcie każdej sekcji za pośrednictwem stałej linii lub połączenia GPRS z bramki naliczającej opłaty. Nie trzeba transmisji danych między systemem centralnym a każdym urządzeniem pokładowym, co jest niezbędne w przypadku systemów wykorzystujących technologię satelitarną — twierdzi przedstawiciel Kapscha.

System z technologią satelitarną wykorzystuje urządzenia pokładowe, które dostarczają informacje (na podstawie pozycjonowania GPS) o szczegółowej trasie, jaką pokonuje pojazd. Dane te są przesyłane dzięki technologii GPRS do centralnego systemu, który nalicza opłaty dla poszczególnych użytkowników.


... bo jest tańsza

Resort infrastruktury na razie analizuje zarówno model satelitarny, jak i DSRC. Początkowo preferował ten pierwszy, ale teraz dostrzega także zalety DSRC. W prezentacji dotyczącej ETS, przedstawiciele ministerstwa zauważają, że system satelitarny jest znacznie droższy w budowie i eksploatacji niż mikrofalowy. Porównują system niemiecki (satelitarny) z prostszymi modelami z Austrii i Czech. Podają, że budowa systemu niemieckiego kosztowała 1,23 mld EUR, z czego urządzenia pokładowe 1 mld EUR. W Austrii koszt wyniósł 159,4 mln EUR (w tym system detekcji 100 mln EUR), a w Czechach odpowiednio 64 mln EUR i 38 mln EUR. Kapsch pracuje przy systemie czeskim.