Polskie uzdrowiska podpiszą umowy z zagranicznymi ubezpieczycielami zdrowotnymi.
Uzdrowiska chcą skorzystać z szans, jakie im daje wejście Polski do UE. Od 1 maja mogą podpisywać umowy nie tylko z Narodowym Funduszem Zdrowia, ale także zagranicznymi jego odpowiednikami.
Najbardziej zainteresowani współpracą są Niemcy i Skandynawowie, gdzie usługi sanatoryjne są dwukrotnie droższe.
— Podpisaliśmy już wstępną umowę z niemieckim pośrednikiem, który będzie załatwiał kontrakty z tamtejszymi kasami chorych — twierdzi Wojciech Gucma, prezes Uzdrowiska Nałęczów i Unii Uzdrowisk Polskich, skupiającej 26 podmiotów.
Na kontrakty liczą głównie uzdrowiska z zachodu Polski.
— Prowadzimy rozmowy z Niemcami. Pierwsze umowy podpiszemy prawdopodobnie po 1 maja — potwierdza Kazimierz Patur, prezes Uzdrowiska Kołobrzeg.
Zagraniczne kontrakty mogą uratować wiele sanatoriów, które otrzymują od Narodowego Funduszu Zdrowia pięć razy mniej pieniędzy niż w 1999 r.
— W porównaniu z ubiegłym rokiem nasze finansowanie z Narodowego Funduszu Zdrowia spadło o 15 proc. — mówi Wojciech Gucma.
Fundusz proponuje stawkę dzienną 50-60 zł na osobę, podczas gdy koszt utrzymania kuracjusza wynosi 70 zł.