Chciałbym wierzyć, że poniedziałkowe spotkanie premiera i prezesa PiS będzie przełomowe. Do tej pory obaj panowie zachowywali się jak Paweł i Gaweł z wiersza Fredry. Tylko że oni "w jednym stali domu", więc Gaweł "strzelając i trąbiąc" robił na złość tylko Pawłowi, gdy zaś ten "łowił ryby", to zalewał tylko jego mieszkanie. Tymczasem bohaterowie naszej politycznej historii — premier i szef największej opozycyjnej partii — nie mieszkają sami. Więc gdy jeden z nich wytacza działa, to "lecą szyby z okien" we wszystkich polskich domach. Gdy zaś drugi zarzuca wędkę, to "kapie po głowie" nam wszystkim.
Wypowiedzi po spotkaniu zdają się wskazywać, że obaj politycy rozumieją, iż w trudnej sytuacji walka nie ma sensu. Być może wzajemne uprzejmości świadczą o chęci zakopania toporów wojennych.
Niestety, obaj politycy różnią się co do terminu wprowadzenia euro. Tymczasem zgodny głos rządu i opozycji w tej sprawie byłby najbardziej potrzebny. Premier stwierdził, że rząd przygotuje "pewien typ" gwarancji dla pożyczek międzybankowych oraz że jest "gotów na dyskusję" o ewentualnym zwiększeniu deficytu budżetowego. Obie deklaracje są wyraźnym gestem w stronę opozycji. Wierzę, że w obliczu kryzysu, najpoważniejszego od 1930 roku, troska o państwo zastąpi chęć urządzania wzajemnie złośliwych "polowań" i "połowów".
Andrzej Malinowski
prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich