Cieszymy się i boimy — tak na kilka dni przed wejściem Polski do Unii określają swoje nastroje właściciele małych i średnich firm z branży chemicznej.
Branżę chemiczną, podobnie jak inne sektory gospodarki, rozszerzenie Unii Europejskiej podzieliło na optymistów i pesymistów. W uproszczeniu podział przebiega na linii oddzielającej dużych przedsiębiorców od małych. Konieczność uzyskania odpowiednich certyfikatów i spełnienia norm określonych przez Unię niesie za sobą dodatkowe wydatki. A mniejsze firmy nie zawsze na to stać.
— Na unijnym rynku szanse mają duże przedsiębiorstwa, tzn. takie, które są w stanie ponieść wysokie koszty — twierdzi Tadeusz Jaźwiński, właściciel 10-osobowej firmy Barwol, produkującej m.in. kleje, farby akrylowe i barwniki.
Przygotowania
Większą szansę na przetrwanie i ekspansję na rynku UE mają ci przedsiębiorcy, którzy już jakiś czas temu zdecydowali się na inwestowanie w rozwój i przystosowanie swoich firm do wymogów unijnych. Najczęściej, oprócz obowiązujących norm dotyczących np. ochrony środowiska, firmy starają się o certyfikaty jakości, a także podwyższają poziom usług, ulepszają bazę techniczną i nie czekając do maja, szukają klientów na Zachodzie.
— Od dwóch lat nasza firma intensywnie przygotowuje się do wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Między innymi odmłodziliśmy park maszynowy i zainwestowaliśmy w urządzenia techniczne wspomagające proces produkcyjny — wylicza Bogdan Rogaski, dyrektor zarządzający w firmie Bianor, produkującej elementy z tworzyw sztucznych.
Podobne kroki podejmuje wiele przedsiębiorstw. Inwestują w szkolenia pracowników i starają się, by ich firma zaistniała na rynku albo przynajmniej w świadomości klientów europejskich.
— Uczestniczymy w targach na zachodzie Europy od kilku lat. Między innymi dzięki temu nasza firma nie jest anonimowa — mówi Jakub Jankowski, kierownik marketingu w Trotonie, firmie wytwarzającej produkty chemiczne do karoserii samochodów.
Niestety, czasem sposobem na przetrwanie w branży bywa rezygnacja z pewnych obszarów działalności.
— Chcemy utrzymać się na rynku, więc z firmy czysto produkcyjnej stopniowo przekształcamy się w handlową. Niestety, Unia jest wymagająca. Nie możemy działać wbrew jej przepisom, dlatego pozostaje nam ograniczanie produkcji — mówi Tadeusz Jaźwiński.
Małe firmy raczej nie planują ekspansji na rynek UE, lecz bardziej dbają o klientów w kraju.
Jak to będzie
W środowisku firm chemicznych obawy mieszają się z nadzieją na nowe możliwości. Przedsiębiorcy widzą zagrożenie ze strony silniejszych kapitałowo firm zachodnich i większej konkurencji na rynku. Obawy te mogą także wynikać z tego, że nikt nie wie na pewno, co będzie się działo po 1 maja.
Świadomi rynku przedsiębiorcy zdają sobie również sprawę ze swoich mocnych stron.
— Koszt siły roboczej w naszym kraju jest pięciokrotnie niższy niż w Europie Zachodniej. Dlatego Polska staje się atrakcyjnym miejscem do produkcji — mówi Bogdan Rogaski.
Według niego, kolejnym atutem polskich firm jest dobra znajomość rynku krajowego. Wiedzy tej brakuje firmom zewnętrznym.
— Transport będzie odbywał się bez kolejek na granicach i znikną bariery celne. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze będziemy mogli zainwestować w inne obszary działalności — dodaje Jakub Jankowski.
Z tego powodu wielu oczekuje, że w obrocie unijnym spadną ceny transportu.
Przedsiębiorcy nie siedzą z założonymi rękoma. Inwestują, szkolą się, nawiązują współpracę z unijnymi klientami, prezentują się na targach. Jednak zdarza się, że wymogi stawiane przez Unię są dla nich nieosiagalne, a najtrudniejszą do pokonania barierą są finanse.
Okiem bankowca
Mniejsze firmy – większe szanse
Przemysł chemiczny ogólnie nie jest w dobrej kondycji, ale małe i średnie firmy radzą sobie na rynku. W przypadku udzielania kredytu interesuje nas bardziej kondycja przedsiębiorstwa niż całego sektora. W stosunku do dużych firm nasz bank jest ostrożniejszy. Jesteśmy natomiast otwarci na mniejsze, dla których proponujemy sprofilowane kredyty. Ważny jest dobry biznesplan i wiarygodne zabezpieczenia danej firmy.
Robert Moreń, Pekao SA
Bez specjalnych procedur
Branża chemiczna nie jest przez nas zaliczana do obszarów o podwyższonym ryzyku. Jej sytuację ekonomiczno-finansową określamy jako dobrą. Decyzje o udzieleniu kredytu dla firm z tego sektora podlegają standardowym procedurom kredytowym. Podstawowym warunkiem jest posiadanie zdolności kredytowej. Uwzględniamy również proponowane zabezpieczenie oraz stopień ryzyka ekologicznego.
Marek Kłuciński, PKO BP