Budowa czeskiego filaru grupy kapitałowej to główny cel prezesa Asseco na 2006 r. Przy okazji mają rosnąć zyski.
O 82 proc. wzrósł w 2005 r. zysk grupy informatycznej Asseco, osiągając 24,23 mln zł. To nawet lepiej niż zakładały prognozy (20-23 mln zł). Jeszcze szybciej — o ponad 100 proc. — wzrosły przychody grupy, zbliżając się do 219 mln zł.
— Jesteśmy zadowoleni z wyników. Szczególnie że udało nam się prawie trzykrotnie — do ponad 122 mln zł — zwiększyć przychody ze sprzedaży oprogramowania własnego — mówi Adam Góral, prezes i największy akcjonariusz Asseco.
To nie koniec osiągnięć grupy. W tym roku zyski mają dalej rosnąć. Specjaliści mówią o 300 mln zł sprzedaży i 30 mln zł zysku.
— To jest nasz cel. Bardzo realny — komentuje prezes.
Wylicza, że w tym roku 120-130 mln zł przychodów powinno wypracować słowackie ramię grupy, samo Asseco Poland miało w 2005 r. 132 mln zł. 31-34 mln zł to cel postawiony przed sektorem oprogramowania dla małych i średnich przedsiębiorstw (ERP). To jest strategiczny kierunek rozwoju grupy, na którym chce ona w tym roku wykazać 5,5-6,5 mln zł zysku operacyjnego względem ledwie 500 tys. zł w zeszłym roku.
Prezes zapowiada, że 7 mln zł z ubiegłorocznego zysku zostanie zarekomendowane na wypłatę dywidendy.
Priorytetowym zadaniem jest jednak aktywne wejście na rynek czeski. Są dwie koncepcje. Pierwsza zakłada przejęcie kilku lokalnych firm. Rozmowy prowadzone są z 15. Przedmiotem akwizycji może być 5. Potem trzeba te firmy scalić w jeden organizm. Łatwiejszy do realizacji jest drugi wariant, polegający na powrocie do rozmów z Prokomem w sprawie wejścia do PVT, czeskiej firmy informatycznej o obrotach rocznych rzędu 100 mln zł. Kiedyś takie rozwiązanie było przedmiotem rozmów, ale prezes się nie zdecydował.
— Teraz Prokom nie chce sprzedawać akcji — mówi Adam Góral.