Ubezpieczyciele ostrożnie podliczają straty spowodowane powodzią w Austrii, Niemczech i Czechach. Niespodziewanie — z powodu żywiołu — ucierpią także koncerny zbrojeniowe.
Z powodu powodzi Czechów może być nie stać na modernizację sił powietrznych — podał wczoraj dziennik gospodarczy „Hospodarskie Noviny”. Kontrakt wartości 2 mld USD (8,36 mld zł) został przyznany w 1999 r. producentom Grippena — konsorcjum brytyjskiego BAE Systems i szwedzkiego Saaba. Czesi planowali kupno 24 samolotów wielozadaniowych JAS 39, by sprostać wymaganiom Paktu Północnoatlantyckiego (NATO). Polska ma dopiero w grudniu rozstrzygnąć przetarg na 48 takich samolotów.
— Moim zdaniem, plan zakupu 24 myśliwców jest już martwy. Zaproponuję rządowi alternatywne rozwiązania — mówi Jaroslav Tvrdik, czeski minister obrony.
Kontrakt od dawna budził kontrowersje, a powódź jest świetnym pretekstem do jego anulowania. Choć rząd wybrał Grippeny, parlament nie zatwierdził w maju ustawy finansującej ich zakup. Posłowie uznali, że tak poważnych obciążeń budżetowych nie można podejmować przed wyborami. Obecnie, kiedy Czesi oceniają łączne straty spowodowane żywiołem nawet na 100 mld CZK (13 mld zł), w budżecie prawdopodobnie nie będzie już środków na myśliwce. Rzecznik ministerstwa obrony wspomina o leasingu, pod ręką jest holendersko-belgijsko-amerykańska oferta dzierżawy zmodernizowanego F16.
Pomysł zaoszczędzenia na obronie przyszedł z Austrii. W ubiegłym tygodniu kanclerz Wolfgang Schuessel zapowiedział, że z powodu powodzi Austria nie kupi 24, a jedynie 18 Eurofighterów, produkowanych przez European Aeronautic, Defense & Space (EADS). Kontrakt opiewał na 1,8 mld EUR (7,3 mld zł).
Powódź uderzy przede wszystkim w firmy reasekuracyjne. Allianz przyznał, że tegoroczne straty będą o wiele wyższe od spowodowanych żywiołem w 1997 roku. Największy europejski reasekurator obliczył, że powódź w samej Austrii będzie go kosztowała 20 mln EUR (82 mln zł). Nie podał jeszcze szacunków dla Niemiec.
Munich Re, światowy lider reasekuracji, odmawia podawania liczb. W ubiegłym roku wypłacił w Niemczech około 500 mln EUR (2,04 mld zł) odszkodowań z tytułu powodzi. Działający za Odrą australijski QBE zapewnia, że powódź w Europie Środkowej nie będzie miała wpływu na jego zyski, natomiast PartnerRe ocenił odszkodowania z tego tytułu na 100 mln USD (418 mln zł). W porównaniu z kosztami ataków terrorystycznych z 11 września są to niewielkie koszty. Do portfeli zaglądają też czeskie firmy z branży ubezpieczeniowej. Ceska Poistovna wycenił roszczenia powodziowe na 4 mld CZK (520 mln zł), a Kooperativa — na 3-5 mld CZK (39-65 mln zł).
O ile akcje firm ubezpieczeniowych spadają, o tyle walory dużych firm budowlanych idą w górę. Szykują się dla nich poważne kontrakty na odbudowę zniszczonej infrastruktury.